Liverpool musi zwolnić Arne Slota
Arne Slot nazwał wtorkową, żenującą porażkę 2:1 z Wolves „starą jak świat”. I miał rację. Nie było nic nowego ani nowatorskiego w ich boleśnie przewidywalnej porażce na Molineux. Liverpool zagrał fatalnie w pierwszej połowie, wrócił do gry po strzeleniu gola przeciwnikom, by następnie stracić zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry.
To była chaotyczna sekwencja wydarzeń, która według Slota „podsumowuje” sezon jego drużyny, a słabi psychicznie i fizycznie The Reds są teraz w bardzo realnym niebezpieczeństwie, że znajdą się poza pierwszą piątką Premier League, zaledwie rok po zdobyciu tytułu.
Nasuwa się więc oczywiste pytanie: co zamierzają z tym zrobić? A może, co bardziej trafne, co mogą z tym zrobić? Ponieważ Slot dostarczył nam skąpą ilość dowodów sugerujących, że jest w stanie odwrócić sytuację. Wręcz przeciwnie, argumenty za utrzymaniem Slota w klubie po zakończeniu obecnego sezonu całkowicie upadły.
Wspierając swojego menedżera
Niektórzy kibice wciąż nie mogą się zmusić do przyznania, że Slot powinien zostać zwolniony i jest to całkowicie zrozumiałe. Jest jedną z dwóch osób, które zdobyli mistrzostwo z Liverpoolem w ciągu ostatnich 36 lat i dokonał tego w swoim pierwszym sezonie na stanowisku trenera.
Pozostaje zatem przekonanie, że Slot powinien dostać więcej czasu, bo na niego zasłużył. Niestety, argument ten jest bardziej emocjonalny niż racjonalny, a obecnie opiera się niemal wyłącznie na poczuciu, że kibice są wdzięczni Holendrowi za zapewnienie im jednego z najlepszych dni w życiu i dlatego są mu winni lojalność, przynajmniej do końca sezonu.
Kibice są również dumni z faktu, że Liverpool nie jest klubem, który „zwalnia”. Na Anfield menedżerowie zawsze byli uważani za ważniejszych od zawodników i zazwyczaj wspiera się ich w trudnych chwilach, w sposób całkowicie zgodny z klubowym hymnem „You'll Never Walk Alone”.
Jednak połączenie tradycji i dotychczasowych osiągnięć nie powinno być wystarczające, aby utrzymać Slota na stanowisku, biorąc pod uwagę, że obecne problemy klubu zagrażają jego przyszłym sukcesom. Najnowsze doniesienia ujawniają, że kwalifikacja do Ligi Mistrzów ma ogromne znaczenie dla stabilności finansowej klubu po rekordowych wydatkach na opłaty transferowe i pensje poniesionych latem ubiegłego roku.
Brak wymówek dla piątego miejsca
Liverpool ewidentnie nie chce stać się Manchesterem United, przechodząc z jednego radykalnie odmiennego projektu sportowego do drugiego niemal corocznie przez ostatnie 13 lat. Zespół rekrutacyjny The Reds uznał Slota za idealnego kandydata na następcę Jürgena Kloppa, a on nie tracił czasu na uzasadnienie tej decyzji, wprowadzając kilka sprytnych taktycznych zmian, aby ci sami piłkarze, którzy za jego poprzednika zajęli trzecie miejsce, zostali mistrzami Premier League.
Slot zasługuje również na wieczne uznanie za sposób, w jaki poradził sobie z tragiczną śmiercią Diogo Joty, stratą, której wpływu na jego zrozpaczonych kolegów z drużyny nie da się zmierzyć, jednocześnie musiał radzić sobie z nieszczęśliwymi i przedwczesnymi kontuzjami, w tym najdroższego piłkarza w historii brytyjskiej piłki nożnej, Alexandra Isaka, oraz spektakularnym konfilktem ze swoim najważniejszym zawodnikiem, Mohamedem Salahem.
Choć niewątpliwie jest wiele wyjaśnień słabszej formy The Reds w tym sezonie, nie mogą one być wykorzystywane jako wymówka dla zespołu wzmocnionego kwotą niemal 450 milionów funtów, który obecnie zajmuje szóste miejsce w tabeli Premier League, ze stratą aż 16 punktów do przeciętnego zespołu Arsenalu.
Słabe występy i wyniki
Z Anfield dochodzą słuchy, że po zakończeniu sezonu, Slot nie będzie oceniany wyłącznie na podstawie wyników. Występy drużyny będą również miały ogromny wpływ na jego przyszłość. Problemem Slota jest jednak to, że występy Liverpoolu były równie słabe, co wyniki.
Nie przegrali żadnego meczu ligowego między końcem listopada a połową stycznia, ale wygrali tylko cztery w najmniej imponującej serii 10 meczów bez porażki w historii najwyższej ligi. The Reds zaliczyli żałosne występy przeciwko trzem nowo awansowanym drużynom: Sunderlandowi, Leeds i Burnley.
Wielokrotnie zawracano uwagę na ich trzymeczową serię zwycięstw przed wtorkową katastrofą. Choć drużyna Slota wykazała się godną pochwały wolą walki, wygrywając na Stadium of Light, to na City Ground udało jej się tego dokońać rzutem na taśmę, dzięki zwycięskiemu golowi Alexisa Mac Allistera w 97. minucie, a nawet w podnoszącym morale zwycięstwie 5-2 nad West Ham na Anfield w zeszły weekend, gdzie goście zakończyli mecz z wyższą oczekiwaną liczbą bramek (1,86 do 1,84), pierwsze trzy gole Liverpoolu padły po stałych fragmentach gry, a ostatnie dwie po rykoszetach.
Robienie w kółko tego samego
Z pewnością należy się uznanie za drastyczny wzrost zagrożenia Liverpoolu w rzutach rożnych w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ale sam Slot przyznał, że jego drużyna wciąż ma problemy zarówno ze stwarzaniem, jak i wykorzystywaniem szans w otwartej grze. Wymuszona kontuzją nieobecność Floriana Wirtza jest niewątpliwie poważnym problemem w tym względzie, ale uzależnienie Liverpoolu od Niemca w odblokowywaniu niskich bloków jest alarmujące.
Na Molineux Slot napomknął o braku penetracji skrzydła, omawiając nieskuteczną grę w pierwszej połowie, a pierwszy gol Salaha w lidze od czterech miesięcy z pewnością nie odwrócił uwagi od rozczarowującego wkładu w grę. Egipcjanin nie stworzył ani jednej okazji przez cały mecz, między innymi dlatego, że zaprzepaścił świetny kontratak, który pozwoliłby wygrać mecz.
Jeśli chodzi o Cody'ego Gakpo, Holender niestety uosabia skłonność Liverpoolu do ciągłego powtarzania tego samego, ale z oczekiwaniem innych rezultatów.
Legenda klubu, Steve Gerrard, argumentował w TNT Sports, że Rio Ngumoha musi teraz grać na lewym skrzydle, począwszy od piątkowego rewanżu z Wolves w Pucharze Anglii, ale było to oczywiste po jego występie na City Ground w zeszłą sobotę.
W tym sensie Slot nie przysparza sobie obecnie żadnych korzyści, upierając się przy zawodnikach, którzy nie zasługują na grę w każdym meczu.
Słabe początki i koniec meczu
Niewątpliwie brakuje mu opcji w ataku i to nie jego wina, ale to niedopatrzenie jego pracodawców, którzy nie podpisali kontraktu z następcą Luisa Diaza, ani latem, ani zimą, które wygląda jeszcze gorzej, biorąc pod uwagę, jak niespodziewanie natychmiastowy wpływ miał Antoine'a Semenyo na Manchester City.
Slot został jednak zatrudniony ze względu na sposób, w jaki potrafił maksymalnie wykorzystać dostępne zasoby. Uczynił to w Feyenoordzie. I zrobił to w swoim pierwszym roku w Liverpoolu. Teraz jednak już tego nie robi.
Możliwe, że na rynku transferowym popełniono błędy i żaden nie był większy niż brak Marca Guehiego, ale tak silna drużyna po prostu nie powinna ustępować Manchesterowi United i Aston Villi w tabeli.
Liverpool płaci jednak nieuniknioną cenę za regularne słabe rozpoczynanie i kończenie meczów i to wina menedżera, niezależnie od punktu widzenia. Albo nie przekonuje swoich piłkarzy o znaczeniu intensywnej gry od pierwszego gwizdka, albo po prostu już go nie słuchają.
W rezultacie drużyna, która zdobyła zaledwie pięć bramek w ciągu pierwszych 30 minut z 29 meczów Premier League w tym sezonie, często musi forsować grę w ostatnich 15 minutach, co skutkuje całkowitą utratą formy i opanowania, zazwyczaj spowodowaną usunięciem jednego ze środkowych obrońców (Ibrahima Konate).
To z pewnością nie przypadek, że Liverpool siedem razy tracił punkty w doliczonym czasie gry i tym samym pobił rekord największej liczby straconych bramek dających zwycięstwo po 90. minucie.
Nadzieja zamiast oczekiwań
Błędem byłoby sugerowanie, że Slot stracił szatnię. Poza Salahem nie usłyszeliśmy żadnych innych publicznych skarg ze strony zawodników, ani nawet pomruków niezadowolenia w szatni.
Jednakże, bardzo widoczna ospałość i letarg w Liverpoolu są głęboko niepokojące. Stracili swoją przewagę, a to albo z powodu zmęczenia psychicznego, albo fizycznego. A może nawet z obu tych powodów.
Van Dijk po raz kolejny stwierdził na Molineux, że ten sezon „zawsze będzie pełen wzlotów i upadków z wielu powodów”, ale sednem sprawy jest to, że Slot nie wydaje się już zdolny do jego uratowania.
Liverpool oczywiście go nie zwolni. Przynajmniej nie teraz; nie teraz, gdy The Reds mają przed sobą kluczową serię spotkań w lidze i dwóch pucharach. Kibice również będą nadal dopingować trenera i jego zawodników, ale z nadzieją, a nie z oczekiwaniem, że sytuacja poprawi się w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
Nawet najwierniejsi kibice Slota wystawiają swoją wiarę w Holendra na próbę w sposób, którego nie mogli sobie wyobrazić niecały rok temu. Oni również mają dość tej samej, starej historii i jeśli Slot nie zmieni tej narracji, Liverpool nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko zmienić trenera.

Komentarze (27)
"Slot zasługuje również na wieczne uznanie za sposób, w jaki poradził sobie z tragiczną śmiercią Diogo Joty" - a to ciekawe w jaki sposób niby to zrobił? patrząc na jego mało emocjonalne podejście do piłkarzy nie wydaje mi się aby cokolwiek co zasługuje na uznanie zrobił w tej kwestii. No, ale moge się mylić.
Jedyne co w tym sezonie Slot poprawił, to stałe fragmenty gry, ale to za mało i nasza gra od dawna wygląda tragicznie... Zapewne potrzymają go do końca sezonu i wtedy się pożegnamy.
To, że strzelamy z wolnego jak Szobo czy czasem trafi van Dijk to bardziej umiejętności idywidualne.
Bo oczy bolą od naszej gry i serce krwawi, ogląda człowiek te mecze po kocha tą drużynę i chce kibicować, ale przy takiej grze i braku pomysłu na ten zespół, przez trenera. To ciężko się patrzy. Także dziękujemy za mistrza z przed sezonu, ale po tym się żegnamy
Ale ich się nie da oglądać i to jest straszne:(
Czy sam Salah nas ciągnął? Tak, przez pierwszą część sezonu poprzedniego ale w tym to nie gra i nic sie nie zmieni już do końca sezonu, ja bym go zwalniał od razu bo czy będzie LM czy nie to nie ma dłuższego sensu.
Może wygramy kolejne 3 mecze na farta 1-0 i dzięki temu mamy przymknąć oczy na styl?
Nawet jak Slot jakimś cudem skończy z Liverpoolem na 4 miejscu to co super sezon bo przejściowy był?
Nie wiem tu jest brak Iskry, psychika leży u piłkarzy i im szybciej się zmieni miotła tym lepiej(patrz Carrick
Można i na ostatnie kilka kolejek dać Gerrarda albo od razu Xabi.
Na pewno gorzej grać nie będziemy.
Jedyną jego zasługą było to, że znalazł idealne miejsce dla Gravenbercha.
Nic więcej nie zmieniał i "maszyna Jurgena" wygrała mistrzostwo.
W tym sezonie nie idzie nic, a Slot nic nie zmienia. 29 rozegranych meczy ligowych, a on ciągle gra tym samym składem i tym samym stylem. Już nie da się patrzeć na te setki podań wszerz boiska i do tyłu. Do 20-ego metra przed bramką klepią i klepią. Dalej już nic nie idzie. W tym sezonie nawet kontrataki są za wolne, nie mówiąc, że bezsensownie rozegrane i przeważnie tracone.
Przecież skład Liverpoolu nic się nie zmienia od początku sezonu. No chyba, że są kontuzje, to one powodują zmiany, a nie trener. Wszystkie drużyny wiedzą jak gramy i dobrze wiedzą jak z nami grać. Nie ma żadnego zaskoczenia. Ok. Ale przede wszystkim gramy przewidywalnie i za wolno.
Już nie mogę patrzeć na składy przedmeczowe i ciągle w składzie Gakpo i Salah. Szkoda mi Ekitike, bo sam musi się wracać po piłkę, bo nikt mu jej nie dostarczy.
Może zmienić trochę styl na 4-4-2? Dać na szpicy Ekitike i dać mu kogoś z młodych. Kolejnego wrzucić do II linii.
A teraz do obrońców Slota. Jak można grać od początku sezonu Gakpo i Salahem, którzy grają tragicznie, przewidywalnie i stanowią tylko zagrożenie dla nas, bo tracą mnóstwo piłek. Szczególnie Salah. Kto ustala ten skład? Czy Slot czy ktoś inny ze stale wypełnionym schematem, że Gakpo i Salah mają grać zawsze, chyba, że będą kontuzjowani?
Dla mnie to bardzo mała zasługa Slota, że zdobyliśmy mistrzostwo w ubiegłym sezonie, bo wygrał go "gotowiec" po Jurgenie, a gdy przyszło budować skład od podstaw, to zbudował robota kręcącego się w kółko bez celu i bez sensu. No i oczywiście bez mózgu.
A co dalej z Twojego wywodu wynika to to, że to nie jego wina, tylko zwyczajnie "samograjowi" odechciało się, bo rok temu potrafili sami grać, a teraz już nie wiedzą, co robić lub właśnie brakuje chęci ;P ale jak coś to absolutnie nie ich wina, tylko jednego typa przy linii bocznej.
Czemu gra Salah? A pamiętasz jak usiadł na ławce na 3 mecze i jak się spłakał do kamery? Cała masa krytyków Slota broniła Salaha, bo to nasza legenda i nie wolno go tak traktować. Toż to kolejny wielbłąd Arne. Czemu gra Gakpo? Bo motorycznie, wydolnościowo i taktycznie (nie tylko do przodu) jest 2 klasy lepszy od Rio. Młody ma drybling i kreatywność, ale nie wygląda na pracusia i sporo dołożył do ostatniej porażki. Z kolei Chiesa zagrał kilka meczów od początku i pokazał jeszcze mniej od Gakpo. Jedynie na zmianach wnosił coś do gry.
W zasadzie to, czego Slot nie zrobi to będzie źle. A jak wygramy to po prostu fart/słaby przeciwnik/popis indywidualnych umiejętności jakiegoś zawodnika.
Ciężko się rozmawia z kimś, kto wszystko neguje i ma pretensje o wszystko np. wczoraj ktoś się frustrował, że ten "idiota" wystawi Wirtza na 15 minut. No straszna rzecz to by była.
I nie, nie jestem za tym, żeby tu siedział przez kolejne kilka lat i mam swojego faworyta na następcę (małe szanse), ale nie będę się czepiał o wszystko i nie zauważał winy też w tych, którzy są na boisku.
W tym sezonie za to za wszystko odpowiada Slot, to on fatalnie przygotował zespół do sezonu i to on odpowiada za wybory personalne. No i to jego wina że większość piłkarzy jest pod formą.