Myśląc o Alonso, FSG ma do podjęcia trzy kluczowe decyzje
Xabi Alonso ma być jednym z głównych kandydatów, jeśli Liverpool zdecyduje się zastąpić Arne Slota, ale sytuacja jest na tyle złożona, że wykracza poza samo zwolnienie szkoleniowca.
Dziennikarz Adam Crafton argumentował na łamach podcastu The Athletic FC Podcast, że choć Hiszpan najpewniej byłby otwarty na powrót do byłego klubu, decyzja wcale nie jest przesądzona.
- Oczywiście jest dostępny. Wyobrażam sobie, że prawdopodobnie przyjąłby tę pracę i jestem pewien, że byłby pretendentem, gdyby pożegnać Slota - wyjaśniał Crafton.
- Ale jest widoczne, że nie zalewa nas fala historii o niepewnej przyszłości Slota.
- I szczerze mówiąc, jeśli wygrywasz ligę w swoim pierwszym sezonie, a potem zapewniasz sobie udział w Lidze Mistrzów - nawet rzutem na taśmę, kończąc na piątym miejscu - to uważam, że zasługujesz na kolejny rok, żeby spróbować wygrzebać się z dołka.
- Jasne, jeśli zupełnie się nie załapią, czyli skończą na szóstym, wtedy trudniej to obronić.
- Ale nadal: facet wygrał ligę. Myśl o zwolnieniu trenera rok po zdobyciu tytułu jest trochę szalona, choć myślę też, że to bardzo możliwe.
W rozmowie głos zabrał także doświadczony autor Simon Hughes. Zarysował szersze problemy, z którymi mierzy się Fenway Sports Group: Kontrakt Slota wygasa bowiem w 2027 roku razem z kontraktami dyrektora sportowego Richarda Hughesa oraz dyrektora ds. piłkarskich Michaela Edwardsa.
To oznacza, że właściciele muszą wkrótce podjąć "kluczowe decyzje", bo ewentualny następca Slota "będzie chciał wiedzieć, dla kogo pracuje".
- Trzem kluczowym postaciom w klubie kontrakty wygasają w jednym momencie - mówił Hughes.
- Z tym czuję się nieswojo, jeśli Liverpool rozważa zmianę trenera - choć na razie nie ma takich sygnałów, zwłaszcza publicznie - to każdy szkoleniowiec, każdy agent będzie chciał wiedzieć: "czy ci ludzie, którzy mnie zatrudniają, czy oni sami nigdzie się w dłuższej perspektywie nie wybierają?".
- Uważam, że FSG powinno to szybko wyjaśnić, więc taka rozmowa szybko powraca do tematu właścicieli. Ludzie chcą wiedzieć, dla kogo pracują.
- Doprowadzili do sytuacji, w której trzy najważniejsze postacie w klubie są bez kontraktu w to samo lato i w tej chwili nie ma przesłanek, co dalej.
- Łatwo powiedzieć: "zmieńmy trenera", ale co z osobami, które podejmują te decyzje?
Czy Slot zostanie zwolniony jeśli Liverpool przegra z Galatasaray?
To słuszna uwaga, ale decyzja o pożegnaniu Slota może zapaść jeszcze przed latem - odpadnięcie z Ligi Mistrzów z rąk Galatasaray może przesądzić o jego przyszłości.
- Jeśli Liverpool odpadnie, presja na niego będzie ogromna. Nie ma wątpliwości - kontynuował Hughes.
- Gdy Liverpool wylosował Galatasaray, na takiego losowanie ludzie liczyli.
- Teraz niestety to jest dwumecz, który, mimo że przegrywają, po prostu trzeba wygrać.
- Nie będzie to nawet przedstawiane jako "świetny powrót po trudnym meczu na wyjeździe"; oczekiwanie jest po prostu, że Liverpool ma spotkanie wygrać.
- Jeśli nie przejdą, dyskusja natychmiast przybierze na sile, w internecie, wśród dziennikarzy, pojawią się artykuły, a ich zakres będzie się poszerzał o to, dlaczego Liverpool jest się w takiej sytuacji.
- Nie oszukujmy się, odpadnięcie w 1/8 Ligi Mistrzów z Galatasaray, zespołem, który w fazie grupowej na wyjazdach tracił gole na potęgę, jest nie do zaakceptowania dla drużyny o takich umiejętnościach jak Liverpool.

Komentarze (16)
Drugie pudło nie stawia nas w gorszej sytuacji niż jedno pudło.
Ja wierzę, że Xabi ogarnie, ale to jest typ Kloppa raczej, czyli nie po drodze z Edwardsem.
Najgorsza decyzja to trzymanie Slota - ta łódź tonie od dawna i nie ma żadnego przebłysku , by miało być lepiej - gość nie wie co robi. A swoim podejściem, wypowiedziami staje naprzeciw tego, co ten klub powinien reprezentować.
Śmialiśmy się z United, a sami na łysego Holendra się nabraliśmy.
Gdyby Edwards faktycznie wrócił do Liverpoolu na swoje poprzednie stanowisko, to nigdy nie byłoby tutaj takiego okienka transferowego jak zeszłego lata. To okienko było sprzeczne z jego podejściem do piłki. On nigdy nie przeznaczyłby 90, 100 czy 120 milionów funtów na zawodników, zamiast tego właśnie w "tabelkach" (czyli w swoich programach analitycznych) poszukałby innych, znacznie tańszych alternatyw. Bardzo możliwe, że dla Liverpoolu właśnie takie podejście byłoby lepsze, no ale tego już nie dowiemy.
Pewności oczywiście nie ma, ale Edwards wydawał się człowiekiem wiernym swoim zasadom, między innymi chyba dlatego porzucił pracę w Liverpoolu kilka lat temu, kiedy Klopp chciał działać inaczej na rynku transferowym i w kwestiach kontraktów zawodników. Jakby nie patrzeć, Edwards był prekursorem "moneyballu" na poważnym szczeblu piłki nożnej, byliśmy pierwszym bądź jednym z pierwszych klubów, który po 2010 roku zaczął wykorzystywać w rekrutacji zawodników narzędzia analityczne stworzone przez zatrudnionych w klubie naukowców, inżynierów i analityków danych.
Przypuszczam, że gdyby to Edwards odpowiadał za kreowanie polityki transferowej jak kiedyś, to polegalibyśmy na tych samych, sprawdzonych wzorcach na których zbudowaliśmy sukcesy. Oczywiście, zdarzałyby się transfery kosztowne jak Alissona, van Dijka czy Keity, ale nie sądzę, że ryzykowalibyśmy wydawanie ponad 300 milionów funtów na tylko 3 zawodników, to już byłoby zupełnie nie w jego stylu.
Mnie osobiście bardziej podobało się to podejście z wcześniejszych lat. Nawet jeżeli dziś jesteśmy klubem znacznie bogatszym, to nie powinniśmy porzucać tamtego modelu. A to chyba zrobiliśmy.
Enrique nie do wyjęcia.