Milner: Bez wygranej nad Barçą byłoby inaczej
Zdaniem legendy Liverpoolu Jamesa Milnera The Reds mogliby nie być w stanie osiągnąć ostatnich sukcesów gdyby nie udało im się wyeliminować Barcelony z Ligi Mistrzów.
Milner był jednym z kluczowych zawodników Liverpoolu w latach 2015-2023, w tym okresie zanotował 332 występy i zdobył sześć trofeów.
Pod rządami Jürgena Kloppa The Reds byli siłą, którą ciężko było zatrzymać, mimo to dwukrotnie przegrali tytuł mistrzowski z Manchesterem City w ostatnim dniu sezonu mimo tego, że w obu przypadkach zdobyli ponad 90 punktów.
Według Milnera pamiętne zwycięstwo 4:0 nad Barceloną w półfinale Ligi Mistrzów w 2019 roku było punktem zwrotnym dla drużyny, zawodnik w wypowiedzi dla The Rest Is Football przyznał, że bez tej wygranej wszystko mogłoby potoczyć się inaczej.
- W sezonie, w którym zwyciężyliśmy w Champions League rozgrywki ligowe przegraliśmy po zdobyciu 97 punktów - powiedział Milner.
- 30 zwycięstw, 7 remisów i jedna porażka, a mimo to nic to nie dało.
- Moim zdaniem gdybyśmy w tamtym roku nie wygrali Ligi Mistrzów, to byłoby nam bardzo trudno pogodzić się z wynikiem w Premier League, a potem wrócić i walczyć dalej. Trudno byłoby zachować tę samą intensywność.
- Osiągnięcie takiego wyniku w meczu z Barceloną samo w sobie jest trudne, a bez tego zwycięstwa sprawy mogłyby się potoczyć różnie.
- Wtedy nie dostalibyśmy się do finału Ligi Mistrzów, a przy okazji zdobylibyśmy w lidze 97 punktów.
Na temat słynnego zwycięstwa na Anfield Milner dodał: - To chyba mój ulubiony mecz, w którym zagrałem.
- Pamiętam jak mocną mieli ekipę, doświadczoną, pamiętam też atmosferę - przed rozpoczęciem starcia było słychać gwizdy w kierunku Suáreza - w końcu legendy Liverpoolu - kibice wygwizdywali go od samego początku, jakby chcieli mu powiedzieć 'dzisiaj nie jesteś jednym z nas'.
- Oni nadali rytm temu spotkaniu. Po 30 czy 40 sekundach wywalczyliśmy rzut rożny, a wrzawa z tego powodu była niesamowita.
- Niesamowicie było być częścią tego zespołu, zwłaszcza ze względu na nieobecnych. Oczywiście nie było z nami Mo, a także kilku innych graczy.
- Kilka dni wcześniej zagraliśmy trudny mecz z Newcastle United, a [w starciu City z Leicester] Vinny Kompany strzelił fantastycznego gola po strzale w samo okienko.
- Widziałem go strzelającego miliony razy, najczęściej piłka lądowała w krzakach, za płotem.
- To ciekawy splot wydarzeń, ale udało nam się z tego wyjść, wygraliśmy w weekend, nie zdobyliśmy mistrzostwa pomimo zgromadzenia 97 punktów, a potem zwyciężyliśmy Ligę Mistrzów, a w następnym sezonie zdobyliśmy 99 oczek w lidze i ją wygraliśmy.
- Przecież drużyna Arsenalu 'The Invincibles' byłaby trzecia!
W słowach Milnera jest bardzo dużo racji, okres wokół starcia z Barceloną miał prawo być zbyt ciężkim, aby go przetrwać.
Wspomniany wcześniej gol Kompany'ego w tamtym momencie sprawiał wrażenie druzgocącego ciosu, a pierwszy mecz z Barçą zakończył się przegraną 0:3.
W rewanżu Liverpool zaprezentował jednak jeden z najwspanialszych powrotów w historii, co zapoczątkowało okres, w którym drużyna sięgnęła jeszcze po tytuł mistrzowski i dwa krajowe puchary.
Okres pracy Kloppa w Liverpoolu przyniósł tylko jedno mistrzostwo kraju, ale gdyby nie równie imponująca w tym czasie ekipa City, zapewne byłoby to okres pełnej dominacji.

Komentarze (0)