Dominik Szoboszlai nie jest gotowy, aby zostać kapitanem Liverpoolu
Dominik Szoboszlai był ostatnio przedstawiany jako przyszły kapitan Liverpoolu, ale jego działania nie wskazują na to, że rozumie klub wystarczająco dobrze, aby objąć tę rolę.
Jako kibice czasami przywiązujemy zbyt dużą wagę do tego, kto nosi opaskę kapitańską Liverpoolu. Jurgen Klopp często po prostu przekazywał ją najdłużej grającemu zawodnikowi na boisku, gdy kapitan i wicekapitan byli nieobecni.
Zamiast tego kładł większy nacisk na posiadanie w drużynie grupy liderów, którzy wyznaczaliby standardy i napędzali drużynę w trakcie treningu.
Jednak przy tak znakomitej liście byłych kapitanów Liverpoolu kibice chcą, aby ich kapitan miał coś więcej niż tylko doświadczenie.
Chcą lidera, który jest profesjonalny, kogoś, kto jest uosobieniem klubu i jest wzorem dla kolegów z drużyny.
Szoboszlai mógł być wzorowy w wielu swoich występach w tym sezonie, ale jego postawa nie jest jeszcze godna kapitana Liverpoolu.
Z numerem 8 na plecach i umiejętnością strzelania z dystansu przypominającą momentami Stevena Gerrarda pojawiły się głosy, że pewnego dnia może zastąpić Van Dijka jako kapitan Liverpoolu.
Jednak po tym, jak po porażce 0:4 na wyjeździe z Manchesterem City wykonał gniewny gest w stronę sektora gości, kibice mogą ponownie zastanowić się nad jego kandydaturą.
Dominik Szoboszlai i brak samoświadomości na Etihad
Po meczu Węgier był widziany, jak wzrusza ramionami i gestykuluje w stronę kibiców gości, którzy właśnie obejrzeli 15. porażkę swojej drużyny w tym sezonie.
Federico Chiesa, zawodnik, który przez większość swojej kariery w Liverpoolu pozostawał na uboczu, miał na tyle wyczucia, aby interweniować i odprowadzić Szoboszlaia do szatni.
To był moment, który zirytował kibiców. Zachowanie Szoboszlaia niemal obraziło fanów, którzy zostali do końca meczu, mimo że był on praktycznie rozstrzygnięty jeszcze przed upływem godziny gry.
25-latek wykazał się zdumiewającym brakiem samoświadomości wobec kibiców, którzy wydają znaczną część swoich zarobków na śledzenie drużyny co tydzień.
Biorąc pod uwagę jego przyjaźń z Trentem Alexandrem-Arnoldem oraz perspektywę zostania pierwszym Węgrem w Realu od czasów narodowej legendy Ferenca Puskasa, nie byłoby zaskoczeniem, gdyby tam trafił, jeśli utrzyma obecny poziom rozwoju.
Jego przyszłość będzie tylko bardziej niepewna w miarę zbliżania się do końca kontraktu w 2028 roku.
Kapitan Liverpoolu powinien być oddany klubowi bez oglądania się gdzie indziej. Dla Van Dijka Liverpool był celem, a nie przystankiem.
Przywództwo przez przykład, lecz wciąż niezbędne jest zrozumienie klubu

Oczywiście jakość jest również ważnym aspektem tej roli i tutaj Szoboszlai wyróżniał się w tym sezonie.
Jego niestrudzona praca i zdolność do zmieniania losów meczu strzałem z dystansu lub rzutem wolnym sprawiły, że stał się talizmanem drużyny.
Zaledwie kilka dni temu były kapitan Liverpoolu Robbie Fowler powiedział This Is Anfield, że prowadzenie poprzez dawanie przykładu na boisku może być formą przywództwa.
- Dominik Szoboszlai to zawodnik, który może być kapitanem. Nie mówię, że powinien nim być. Może nim być ze względu na swoje występy.”
- Występy mogą więc decydować o tym, kto jest twoim kapitanem albo czego od niego oczekujesz, ponieważ chcesz wyjść na boisko i chcesz, żeby zawodnicy w pewnym sensie uczyli się od ciebie.
- Istnieją różne sposoby nauki i może to być krzyczenie, ale może to być także pokazywanie tego poprzez swoje występy.
Choć Fowler wskazuje, że zawodnicy mogą przewodzić bez bycia najbardziej wokalnymi na boisku, rola ta wciąż wymaga zrozumienia klubu i jego kibiców, co posiadali tacy gracze jak Gerrard i Fowler.
Liverpudlianie nie lubią, gdy mówi się im, co mają robić

Bycie "liderem opartym na występac" wymaga także silnego otoczenia; Gerrard miał Jamiego Carraghera, a Fowler Gary’ego McAllistera. Jordan Henderson, sam będący liderem, który zarządzał poprzez słowa, miał wielu kolegów, którzy z czasem stali się doświadczonymi zawodnikami.
Nie zobaczyłbyś Fowlera ani Gerrarda okazujących brak szacunku kibicom Liverpoolu na wyjazdach. Nie zobaczyłbyś ich także stale próbujących pobudzać fanów na Anfield gestami rąk.
Choć dobrze jest widzieć u zawodników takich jak Szoboszlai i Ibrahima Konate pasję, Liverpudlianie nie lubią, gdy mówi się im, co mają robić.
Jeśli moment jest odpowiedni, The Kop samo stanie za drużyną i nie potrzebuje do tego sygnałów od zawodników.
To drobna rzecz, ale atmosfera na Anfield zawsze była wynikiem energii i zaangażowania drużyny, a nie dyktowana słowami czy gestami.

Gdy Trent Alexander-Arnold został wygwizdany przez część kibiców, Szoboszlai był jednym z tych, którzy wyrazili swoje niezadowolenie.
Choć nie był jedynym, który źle przyjął takie zachowanie wobec kolegi z drużyny, warto porównać jego reakcję z reakcjami Andy’ego Robertsona i Van Dijka, którzy pozostali bardziej neutralni.
Kapitan reprezentacji Szkocji powiedział: Nie możemy mówić ludziom, jak mają się zachowywać, ale mogę powiedzieć, jak się z tym czuję. Jestem niezwykle dumny z tego, co zrobił dla tego klubu.
- Kocham go jako przyjaciela, kocham go jako zawodnika i będzie go brakować. Będzie mi go brakować jako jednego z moich najlepszych przyjaciół w futbolu, więc tak się z tym czuję i nie zamierzam mówić nikomu innemu, co ma o tym myśleć.
Kapitan Liverpoolu musi mieć odpowiednie cechy

Znów, może to wydawać się nieistotne samo w sobie. Jednak zestawione z innymi sytuacjami tworzy obraz utalentowanego zawodnika, który nie jest jeszcze wystarczająco zżyty z Liverpoolem, by zostać kapitanem.
Choć nie pochodzi z Liverpoolu, Van Dijk zrorozumił klub i jego kibiców. Istnieje wiele niepublicznych przykładów jego zaangażowania w społeczność.
W kontaktach z mediami drobne rzeczy, takie jak kontynuowanie pomeczowych wywiadów w strefie mieszanej, które wcześniej prowadził Henderson, były sygnałem, że Van Dijk chce tą odpowiedzialność.
Szoboszlai ma 25 lat i wciąż ma czas, by się rozwinąć, ale na ten moment nie pokazuje cech potrzebnych kapitanowi, by nawiązać więź z The Kop.
Sam Milne

Komentarze (7)
Nie jest to żadna Ameryka, że Szobo jest narcyzem i idiotą, który zapomina, że ch*** znaczy bez fanów i powinien grzecznie przeprosić, a nie zastanawiać się, kiedy będzie mógł tryb warkoczyki włączyć. Ale cóż... Takie pokolenie piłkarzy. Jest też jedynym, który prezentuje poziom ponad tą marność co reszta.
Slot zabił mental tego zespołu i ducha kibiców, więc temat fochów Szoboszlaia jest na tyle mało ważny, że mi trochę koło ch*** lata ;)