Porażka w Paryżu 0:2
Paris Saint-Germain zasłużenie wygrywa z Liverpoolem 2:0. Dla drużyny Arne Slota to najniższy wymiar kary, biorąc pod uwagę przebieg spotkania, różnica mogła być znacznie bardziej dotkliwa.
Dzisiejszego wieczoru Liverpool rozpoczął walkę o półfinał Ligi Mistrzów. Rywalem The Reds było Paris Saint-Germain. W roli wyraźnego faworyta do zwycięstwa w meczu, jak i całym dwumeczu, przystępowała drużyna z Paryża, aktualny triumfator tych rozgrywek. Historia niedawnych pojedynków przemawiała na korzyść PSG. W poprzednim sezonie paryżanie wyeliminowali Liverpool już na etapie 1/8 finału, wygrywając po niezwykle emocjonującym dwumeczu zakończonym serią rzutów karnych. Zespół prowadzony przez Arne Slota znajduje się w wyraźnym kryzysie. Po kompromitującej porażce z Manchester City oraz serii słabych występów ligowych, Liverpool sprawiał wrażenie drużyny zagubionej i pozbawionej pewności siebie. W takiej dyspozycji trudno było upatrywać w nim zespołu, który realnie zagrozi rozpędzonemu PSG.
Pierwsza połowa ćwierćfinałowego starcia Paris Saint-Germain z Liverpoolem na Parc des Princes przebiegała pod wyraźne dyktando gospodarzy. Paryżanie od pierwszych minut narzucili swój styl gry i szybko przejęli inicjatywę, spychając rywali do głębokiej defensywy. Przewaga PSG została udokumentowana już w 11. minucie spotkania. Po składnej akcji ofensywnej piłkę do siatki skierował Desiré Doué. Jego strzał odbił się jeszcze od interweniującego Ryana Gravenbercha, czym kompletnie zmylił Giorgiego Mamardashviliego. Piłka wpadła za kołnierz golkipera Liverpoolu, dając gospodarzom prowadzenie 1:0.
Zaskoczeniem mogło być ustawienie zespołu prowadzonego przez Arne Slota. Liverpool wyszedł na to spotkanie z piątką obrońców, co miało na celu ograniczenie ofensywnych zapędów rywali. Trzeba przyznać, że momentami The Reds skutecznie rozbijali ataki PSG, choć okupione było to niemal całkowitym oddaniem inicjatywy. Goście skupiali się przede wszystkim na defensywie, a paryżanie regularnie dochodzili do groźnych sytuacji. Gdyby nie dobra dyspozycja Mamardashviliego, wynik mógłby być dla Liverpoolu znacznie mniej korzystny. Do przerwy Liverpool przegrywał z Paris Saint-Germain 0:1.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie Paris Saint-Germain wciąż dominowało, a Liverpool miał ogromne problemy z wyjściem z własnej połowy. Gospodarze szybko mogli podwyższyć prowadzenie. W 54. minucie znakomitą okazję zmarnował Ousmane Dembélé, który po dynamicznej akcji uderzył jednak wysoko nad bramką. Paryżanie dopięli swego jedenaście minut później. W 65. minucie kapitalną indywidualną akcją popisał się Khvicha Kvaratskhelia. Gruzin najpierw urwał się Ryan Gravenberch, następnie zwiódł go ponownie w polu karnym, by chwilę później efektownym zwodem zmylić całą defensywę Liverpoolu i spokojnie umieścić piłkę w siatce. Było 2:0 i wydawało się, że to dopiero początek problemów gości.
Kilka minut później sędzia wskazał na jedenasty metr po rzekomym faulu Ibrahima Konaté. Interwencja VAR zmieniła jednak decyzję arbitra, po analizie powtórek rzut karny został anulowany, co na chwilę uchroniło Liverpool przed kolejnym ciosem. Goście nie byli jednak w stanie odpowiedzieć. Przez ponad 90 minut spotkania Liverpool nie oddał ani jednego celnego strzału, co jest wynikiem zdecydowanie poniżej oczekiwań wobec aktualnego mistrza Anglii. Z każdą minutą drużyna prowadzona przez Arne Slota wyglądała coraz gorzej, a jedynym powodem, dla którego wynik nie był wyższy, była nieskuteczność gospodarzy.
Ostatecznie Paris Saint-Germain wygrało 2:0, a dla Liverpoolu to najniższy wymiar kary, biorąc pod uwagę przebieg spotkania, różnica mogła być znacznie bardziej dotkliwa.
Składy:
PSG: Safonov – Hakimi, Marquinhos, Pacho, Mendes, Zaire-Emery, Vitinha, Neves, Doué (78' Lee), Dembélé (88' L. Hernández), Kvaratskhelia
Liverpool: Mamardashvili - Gomez, Konaté, van Dijk, Kerkez (78' Robertson), Gravenberch, Mac Allister, Frimpong (90'+1 Nyoni), Szoboszlai (78' Jones), Wirtz (78' Gakpo), Ekitiké (78' Isak)

Komentarze (177)
Come on LFC 🔴💪😊
YNWA!!!
Oby nie było pogromu.
Liczę na Zwycięstwo, a w ostateczności na remis, żeby na Anfield pokazać magiczną noc 💪💪💪💪💪💪💪
Hold your head up high
And don't be afraid of the dark
Trenera już mamy, dzisiaj piłkarze grają o swój byt.
do tego bolaly te proby wrzutek Wirtza i Frimponga
Bramka z dupy po rykoszecie 🤮
Panowie, głowy do góry i pokazujemy pazur!!
YNWA!!!
Może coś udzieli.
Bramkę straciliśmy w około 10 minucie. Po 45 mamy 25% posiadania piłki i 0 strzałów na bramkę. Co ty bredzisz o jakiejś walce chłopie
Ps. Ktoś wie co słychać u Eliota?
Niestety bez emocji sie to oglada...przykre to...
Zostaliśmy zezłomowani pod każdym względem, w każdej formacji i na każdej pozycji – PSG było o dwie półki lepsze.
Zastanawiam się, czy jest choć jeden zawodnik Liverpoolu, który grałby w podstawowej 11 PSG? Mam co do tego duże wątpliwości.
Dawno nie widziałem zespołu, który nas aż tak mocno zdominował. Nawet City kilka dni temu nie było aż tak mocne.
2:0… na Anfield musiałby zdarzyć się cud, ale jeszcze cień szansy daje.
Liverpool po raz pierwszy od marca 2010 (vs Wigan) nie miał celnego strzału w lidze
Mogliśmy dostać wyżej, ale w związku z tym liczę jeszcze bardziej na Naszych w rewanżu 💪
Chciałbym abyśmy na koniec sezonu coś pokazali, wynik spokojnie do odrobienia, tylko trzeba wyjść z nastawieniem zwycięzcy ❤️
WIERZYMY ❤️❤️❤️
YNWA!!! 🔴
Od zawsze tak jest w moim sercu, nawet jak jesteśmy w tak krytycznej sytuacji pod wodzą łysego.
Ten związek nie ma przyszłości.
Pytanie kto będzie na rynku, gdyby zdecydowali się pożegnać że slotem np. w październiku/ listopadzie.
Swoją drogą to ciekawe czy Slot ma szatnię po swojej stronie i czy byliby skłonni pójść jeszcze za nim.