Co dalej z Curtisem Jonesem?
Wiele scen z dramatycznego zwycięstwa Liverpoolu w derbach na długo pozostanie w pamięci, a jedna z nich dotyczy Curtisa Jonesa, jedynego zawodnika pierwszego składu pochodzącego z Liverpoolu.
25-latek był w drodze, by dołączyć do kolegów z drużyny i świętować zwycięskiego gola Virgila van Dijka w 100. minucie, kiedy w trakcie świętowania radośnie spojrzał w stronę kibiców Evertonu stojących za bramką, gdzie na murawie leżeli przygnębieni Jordan Pickford i Kiernan Dewsbury-Hall.
Jones, który dorastał w Toxteth, wie lepiej niż ktokolwiek inny, czym to spotkanie jest dla mieszkańców Liverpoolu.
Reprezentowanie klubu, w którym dorastał, to rola, o której zawsze mówił z wielkim zapałem, odkąd w 2020 roku, mając zaledwie 18 lat, wkroczył na scenę, strzelając sensacyjnego gola przeciwko Evertonowi w Pucharze Anglii.
- To pokazuje, jaką drużyną jesteśmy my i jaką drużyną są oni – powiedział Jones w wywiadzie dla Viaplay po meczu.
- Cieszą się, że są dwa punkty za nami w jednym z naszych najgorszych sezonów. Nie wiem, czy traktują to jako punkt wyjścia czy krok we właściwym kierunku. Nie myślimy o drużynach, które nas doganiają. Patrzymy tylko przed siebie.
Jednak mimo że rozegrał pełne 90 minut przeciwko Evertonowi, istnieje możliwość, że był to jego ostatni derbowy mecz na Merseyside jako zawodnik Liverpoolu.
Jones wkracza w ostatnie 12 miesięcy kontraktu, który podpisał w 2022 roku, i nie ma pewności, gdzie będzie grał tu nawet w przyszłym sezonie.
Niedziela była dopiero jego siódmym występem w pierwszym składzie w ostatnich 20 meczach Liverpoolu i trzecim, w którym wystąpił jako awaryjny prawy obrońca. Kolejny jego występ w pierwszym składzie przeciwko Nottingham Forest wynikał wyłącznie z kontuzji Floriana Wirtza podczas rozgrzewki.
Stanowi to wyraźny kontrast w stosunku do wcześniejszej części sezonu, kiedy to między 6 grudnia a 17 stycznia Jones wystąpił w pierwszym składzie w dziewięciu z dziesięciu meczów we wszystkich rozgrywkach. Był to jego najbardziej stabilny okres występów w barwach Liverpoolu.
W tym sezonie Jones wystąpił w pierwszym składzie w 23 meczach, wliczając w to Community Shield, czyli tylko o cztery mniej niż w całym poprzednim sezonie (27). Na tym samym etapie poprzedniego sezonu wystąpił w 16 meczach ligowych, w porównaniu z 13. Chociaż na papierze nie wygląda to zbyt źle, Jones miał nadzieję na dalszy rozwój.
Seria 13 meczów bez porażki Liverpoolu była stosunkowo mało inspirująca pod względem wyników, ale zbiegła się w czasie z tym, że Jones stał się stałym elementem składu, a drużyna Arne Slota ustabilizowała wyniki po fatalnej jesieni.
Okoliczności sprzyjały decyzji Slota o wystawieniu dodatkowego pomocnika — na prawej stronie zagrał Dominik Szoboszlai — co miało poprawić stabilność defensywną Liverpoolu. Drużynie brakowało również napastników z powodu kontuzji oraz nieobecności Mohameda Salaha, który brał udział w Pucharze Narodów Afryki.
Po tym, jak wystąpił w pierwszym składzie w zremisowanym 1:1 meczu z Burnley, Jones w ostatnich trzech styczniowych spotkaniach pojawiał się na boisku jako rezerwowy, a wraz ze zbliżającym się końcem okienka transferowego pojawiły się doniesienia o zainteresowaniu ze strony Tottenhamu, a pod koniec miesiąca – ze strony Interu z Serie A.
Biorąc pod uwagę ograniczone możliwości, jakimi dysponował Slot przez cały sezon, Liverpool nigdy nie rozważał propozycji wypożyczenia Jonesa, więc zawodnik pozostał na Anfield. Jednak — z powodów, które nigdy nie zostały do końca wyjaśnione — nadal pozostaje on na marginesie, a jego kariera w Liverpoolu wydaje się znajdować na rozdrożu.
Nawet jego występ przeciwko Evertonowi wywołał sprzeczne reakcje. Grając na nieznanej sobie pozycji, był wielokrotnie atakowany przez Everton długimi podaniami. Jones miał czasami trudności z radzeniem sobie z tym, ale radził sobie w posiadaniu piłki, wykonując najwięcej podań i dryblingów, a jednocześnie odnotowując najwięcej akcji defensywnych spośród wszystkich graczy.
Wszystko to pokazuje, jak bardzo Jones może budzić skrajne opinie wśród kibiców. Niektórzy cenią sobie jego umiejętność utrzymania piłki i pressing, podczas gdy inni zastanawiają się, czy jego potencjał jest wystarczająco duży dla klubu o takich ambicjach jak Liverpool.
Pod wodzą Slota i jego poprzednika Jurgena Kloppa Jones nieustannie walczył o miejsce w pierwszym składzie w pomocy. Nie pomogły mu niefortunne kontuzje, ani jego wszechstronność, przez co nie ma on wyraźnej pozycji w pierwszym składzie, choć zazwyczaj gra głównie na lewej stronie.
- (Curtis) spisał się naprawdę dobrze w ostatnich trzech meczach i wydaje mi się, że to nie pierwszy raz – powiedział Slot dziennikarzom podczas grudniowej konferencji prasowej.
- Ale może odkąd tu jestem, to pierwszy raz, kiedy trzy razy z rzędu pokazuje naprawdę świetną formę.
- W przeszłości również miał bardzo dobre występy, ale zazwyczaj w kolejnym meczu już nie podobała mi się jego gra tak bardzo, jak ostatnio w trzech meczach z rzędu. Myślę więc, że dla niego wyzwaniem będzie przejście do czwartego, piątego i szóstego meczu.
Po przybyciu Slota, o którym pomocnik wypowiadał się pozytywnie podczas pierwszego okresu przygotowawczego, w pierwszych miesiącach sezonu grał on na zmianę z Szoboszlaim na pozycji nr 10. W miarę upływu sezonu Węgier ugruntował swoją pozycję na tej pozycji, podczas gdy za jego plecami świetnie funkcjonowało duet Ryana Gravenbercha i Alexisa Mac Allistera. Gdy wszyscy byli zdrowi i gotowi do gry, pozostawali oni filarami drużyny.
W tym sezonie pojawienie się ofensywnego pomocnika Floriana Wirtza spowodowało, że Jones znalazł się niżej w hierarchii. Jak pokazują dane dotyczące czasu gry w tym sezonie, znacznie częściej wystawiano go na pozycji głębszego pomocnika nr 8, a nie jako ofensywnego nr 10.
W ostatnich miesiącach Jonesa niepokoi fakt, że podczas gdy on sam nie grał w drużynie, jego kolega z drużyny Mac Allister – który przez większość sezonu borykał się z problemami z formą – nadal był wystawiany do składu.
Chociaż różnica w liczbie rozegranych minut jest wyraźna, to gdy obaj występowali na jednej z dwóch pozycji defensywnych pomocników, Jones osiągał lepsze wyniki od Mac Allistera we wszystkich wskaźnikach z wyjątkiem zagrożenia bramkowego i tworzenia okazji.
Jonesowi nigdy nie brakowało pewności siebie. Zapytany, dlaczego pomoc Liverpoolu tak dobrze funkcjonowała podczas zwycięskiego 1:0 meczu z Interem w fazie grupowej Ligi Mistrzów, odparł żartobliwie: „Myślę, że to działało, bo ja grałem”.
Być może zbliżamy się do momentu, w którym Jones będzie chciał więcej minut na boisku, a najlepszą drogą do tego może być przejście do innego klubu.
- Jest piłkarzem Liverpoolu i myślę, że mówiłem to już kilka razy, jest wystarczająco dobry, aby grać dla nas, aby wychodzić w pierwszym składzie – powiedział Slot dziennikarzom w lutym.
- Będzie częścią naszych planów na najbliższe tygodnie, miesiące, a także na następny sezon.
Perspektywa utraty przez Liverpool kolejnego zawodnika z Liverpoolu po odejściu Trenta Alexandra-Arnolda latem ubiegłego roku byłaby godna ubolewania, zwłaszcza biorąc pod uwagę brak lokalnych graczy gotowych do wejścia do pierwszej drużyny. Najbardziej prawdopodobnym kandydatem byłby napastnik Jayden Danns, który ma już na koncie dziewięć występów w seniorskiej drużynie, ale nadal boryka się z kontuzjami.
Niezależnie od swoich wyników na boisku, Jones bardzo chce pomóc Liverpoolowi w zwycięstwie i doskonale rozumie kulturę klubu oraz miasta.
Tego rodzaju wiedza jest nieoceniona, zwłaszcza że pod koniec sezonu klub opuszczają legendy klubu – Mohamed Salah i Andy Robertson – a Virgil van Dijk i Alisson Becker prawdopodobnie wkrótce pójdą w ich ślady. Ważne jest, aby klub dysponował zawodnikami, którzy „rozumieją, o co chodzi” i potrafią przekazać tę wiedzę nowym graczom.
Zatrzymanie Jonesa ma również znaczenie logistyczne, biorąc pod uwagę, że kwalifikuje się on jako zawodnik wychowanek, a takich graczy w składzie Liverpoolu coraz bardziej brakuje.
Scenariusz, w którym zarówno pomocnik, jak i Joe Gomez opuszczą klub, miałby wpływ na letnie transfery, ponieważ klub będzie miał ograniczoną liczbę miejsc dla zawodników spoza własnej szkółki. To z kolei wpłynęłoby na przebieg transferów.
Jeśli przedłużenie kontraktu wydaje się mało prawdopodobne, to rozstanie się tego lata mogłoby być korzystne dla wszystkich stron, a Liverpool uniknąłby sytuacji, w której kolejny zawodnik opuszcza klub po wygaśnięciu kontraktu bez żadnej opłaty.
Jest to dylemat, który wymaga rozwiązania. Zarówno klub, jak i Jones muszą podjąć decyzję.
Andy Jones

Komentarze (9)