Konferencja prasowa po meczu z Palace
Arne Slot nie krył zadowolenia z postawy swoich piłkarzy, którzy pokazali charakter w wygranym 3:1 meczu z Crystal Palace w sobotnie popołudnie.
Liverpool sięgnął po komplet punktów na Anfield, budując dwubramkową przewagę jeszcze przed przerwą po trafieniach Alexandra Isaka i Andy’ego Robertsona.
Na niespełna 20 minut przed końcem Daniel Muñoz zdobył gola kontaktowego dla gości, jednak w doliczonym czasie gry Florian Wirtz przypieczętował zwycięstwo gospodarzy.
Po meczu Arne Slot spotkał się z mediami na konferencji prasowej.
Poniżej zapis tego, co miał do powiedzenia trener The Reds…
O tym, jak podsumowałby spotkanie…
– Takiego meczu jeszcze nie mieliśmy – a to właściwie wydaje się niemożliwe, biorąc pod uwagę wszystko, czego doświadczyliśmy w tym sezonie. Jak już wcześniej mówiłem, można by o tym napisać książkę. Za każdym razem myślę, że nic nowego już się nie wydarzy – a jednak. Dziś zobaczyliśmy bramkarza leżącego na murawie i straconego gola w takiej sytuacji.
– Ostateczny wynik jest oczywiście pozytywny, bo potrafiliśmy wygrać spotkanie, w którym straciliśmy bramkę. A tego nigdy nie chcesz – zwłaszcza w taki sposób. Mimo to walczyliśmy do końca i zdobyliśmy trzeciego gola. W tym sezonie wiele razy mieliśmy pecha i zwykle kończyło się to stratą punktów, ale nie tym razem. To bardzo pozytywne.
– Jeśli spojrzeć na przebieg meczu, uważam, że Crystal Palace zasłużyło na powrót do gry, bo rozgrywali dobre spotkanie, byli blisko zdobycia kolejnych bramek, a różnice były minimalne. Kolejna kontuzja [Mohameda Salaha] – nawet mimo zwycięstwa – znów dobrze oddaje to, jak wygląda nasz sezon.
O pierwszym golu Alexandra Isaka w Premier League na Anfield…
– Moja pierwsza reakcja byłaby inna, gdybyś nie dodał końcówki pytania. Czy ktoś osiem czy dziewięć miesięcy temu pomyślałby, że pod koniec kwietnia będziemy mówić o pierwszym ligowym golu Alexandra Isaka na Anfield? To wiele mówi o tym sezonie. Wybitny napastnik przez tak długi czas zmagał się z kontuzjami i nie był dostępny, a teraz wreszcie zdobywa bramkę.
– To bardzo ważne, że trafił do siatki, bo kiedy go sprowadzaliśmy, wiedzieliśmy, że potrafi strzelać gole – i dziś to pokazał. W wielu meczach tego sezonu mieliśmy lepsze sytuacje niż dziś, dlatego tak istotne jest posiadanie zawodników, którzy potrafią zdobywać także takie bramki, bo one potrafią dać drużynie impuls. Tego brakowało nam przez osiem czy dziewięć miesięcy – bo go nie było, a gdy już wrócił, wszyscy wiemy, że nie był jeszcze na swoim optymalnym poziomie.
O "zachwycie" występem Freddiego Woodmana…
– To zdecydowanie za mało powiedziane. Wiele razy siedziałem tu i mówiłem wam, że tworzymy dobre sytuacje, a pierwsza okazja rywala kończy się golem. Dziś nie mogę tak powiedzieć, bo Crystal Palace miało wystarczająco dużo dobrych momentów i było naprawdę blisko.
– Kluczowym momentem meczu była jednak akcja poprzedzająca naszego gola na 2:0, kiedy Freddie zanotował kapitalną interwencję. W innym scenariuszu mielibyśmy 1:1, a dziesięć sekund później było już 2:0 dla nas. Tak wyglądają dziś różnice w Premier League – tym razem były po naszej stronie, choć wiele razy w tym sezonie było odwrotnie.
O golu Crystal Palace i sytuacji z leżącym Woodmanem…
– Czy obecnie sędziowie przerywają grę tylko przy urazach głowy? Ile razy widzieliśmy zawodników symulujących kontuzje – nie tylko urazy głowy – a sędziowie się na to nabierają. To stało się elementem taktyki w piłce nożnej.
– Mówiłem to już wielokrotnie i pewnie ktoś znajdzie jeden czy dwa momenty, kiedy my też symulowaliśmy – bo, jak to mówimy w Holandii, nie jesteśmy z tego znani. Może raz czy dwa w tym sezonie się to zdarzyło. Generalnie jednak nawet dziś sędzia podyktował rzut karny, który słusznie został anulowany przez VAR, bo nie było żadnego kontaktu.
– Dlaczego nie było kontaktu? To bardzo istotne pytanie. Dlatego, że Mohamed Salah przeskoczył nad wślizgiem. Mogę podać wiele przykładów — z udziałem różnych zawodników i klubów — gdzie piłkarz zostawia nogę na murawie, dochodzi do kontaktu i wtedy mamy rzut karny. Uważam, że sędziowie powinni zacząć zwracać większą uwagę na to, komu sędziują. Mieliśmy podobną sytuację w meczu z Manchesterem United, kiedy Alexis Mac Allister leżał na murawie z urazem głowy, a sędzia Michael Oliver kazał grać dalej — i straciliśmy gola. Skończyło się pięcioma szwami.
– Tymczasem liczba sytuacji — także dziś — w których gra była przerywana po rzekomych urazach, jest ogromna. Moje rozczarowanie w tej kwestii jest więc całkowicie zrozumiałe. Dla porównania, w meczu z Paris Saint-Germain nie było symulowania, nie było udawania — była czysta, uczciwa gra. A tutaj? Zbyt często spotkania są zatrzymywane, bo zawodnicy udają kontuzje. Dlatego trudno mi zrozumieć, że kiedy Liverpool gra, a bramkarz leży na murawie, arbiter nie przerywa gry.
– Jedyne logiczne wyjaśnienie, jakie przychodzi mi do głowy, jest takie, że sędzia skupił się najpierw na interwencji bramkarza i torze lotu piłki, a dopiero chwilę później zauważył, że ten nadal leży na murawie. To byłaby jedyna uczciwa interpretacja tej sytuacji — w innym przypadku uważam, że gra powinna zostać zatrzymana.
Na temat opinii Olivera Glasnera, który stwierdził, że przerywanie gry w takich sytuacjach byłoby "niebezpieczne dla futbolu"…
– Rozumiem, skąd bierze się taka opinia, bo dokładnie to obserwuję w Premier League i szerzej — w światowym futbolu. Skoro wiadomo, że sędzia musi zatrzymać grę przy urazie głowy, wielu zawodników zaczyna to wykorzystywać, łapiąc się za głowę nawet po drobnym kontakcie, licząc na reakcję arbitra.
– Nie jesteśmy jeszcze na etapie, w którym ktoś wykorzystuje tę sytuację w kontekście bramkarza leżącego na murawie bez urazu, bo to ryzykowna taktyka — zwłaszcza gdy piłka znajduje się 30–40 metrów od bramki. Zawodnik oddający strzał może nawet nie zdawać sobie sprawy, że bramkarz leży.
– Z drugiej strony, gdyby któryś z moich piłkarzy zdecydował się na taki strzał, zakładając, że bramka jest obsadzona, powiedziałbym mu, że to nie była najlepsza decyzja — lepszym rozwiązaniem byłoby dośrodkowanie lub mocniejsze uderzenie.
– Zgadzam się więc częściowo z Glasnerem. Jeśli od teraz sędziowie zaczną przerywać grę za każdym razem, gdy bramkarz leży na murawie, jestem przekonany, że niektóre zespoły zaczną to wykorzystywać. Jestem tego pewny.
– Jednak dziś nikt jeszcze tego nie próbował. A dziesięć minut wcześniej Yeremy Pino leżał na murawie, my wychodziliśmy z kontrą — i gra została zatrzymana, mimo że nie było urazu głowy. To kolejna decyzja sędziego, kolejny przykład. I znów — to po prostu część naszego sezonu.

Komentarze (1)
@Bartolino, chapeau bas !