MUN
Manchester United
Premier League
03.05.2026
16:30
LIV
Liverpool
 
Osób online 1549

Isak wreszcie z golem, ale Slot wciąż ma nad czym pracować


Minęło aż 236 dni od momentu, gdy Alexander Isak podpisał kontrakt z Liverpoolem — i wreszcie nadeszła ta chwila.

Szwed wykorzystał niedokładny strzał Alexisa Mac Allistera, imponująco opanował piłkę i pewnym uderzeniem lewą nogą pokonał bramkarza Crystal Palace, Deana Hendersona, otwierając wynik sobotniego spotkania tuż przed przerwą.

Gdy Anfield eksplodowało z radości, Isak pobiegł w stronę linii bocznej, gdzie czekał na niego Jeremie Frimpong, gotowy objąć kolegę po trafieniu.

Na ten moment trzeba było długo czekać. Najdroższy piłkarz w historii brytyjskiego futbolu wreszcie zdobył swojego pierwszego domowego gola w Premier League dla Liverpoolu. Fakt, że stało się to dopiero pod koniec kwietnia, najlepiej oddaje, jak trudny był to sezon dla szwedzkiego napastnika, za którego zapłacono 125 milionów funtów.

— Czy ktoś mógł przypuszczać osiem czy dziewięć miesięcy temu, że będziemy o tym mówić dopiero teraz? — pytał retorycznie Arne Slot po wywalczonym zwycięstwie 3:1, które pozwoliło Liverpoolowi wyprzedzić Aston Villę i awansować na czwarte miejsce w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu (na cztery kolejki do końca walki o Ligę Mistrzów).

—Kto się spodziewał, że Alexander Isak strzeli swojego pierwszego gola w lidze na Anfield dopiero w tym momencie? To wiele mówi o tym sezonie. Tak znakomity napastnik przez tak długi czas zmagał się z kontuzjami i nie mógł grać. Dlatego tym bardziej cieszy, że w końcu trafił do siatki.

— Kiedy go sprowadzaliśmy, wiedzieliśmy, że potrafi zdobywać bramki — i dziś to pokazał. W wielu meczach w tym sezonie mieliśmy lepsze okazje niż dziś. Dlatego tak ważne jest mieć zawodników, którzy potrafią strzelać gole nawet z takich sytuacji, bo to może dać drużynie ogromny impuls. Tego właśnie brakowało, gdy go nie było — albo gdy był dostępny, ale nie prezentował jeszcze swojego optymalnego poziomu.


Wróćmy do 1 września — dnia, w którym Alexander Isak podpisał sześcioletni kontrakt po transferze z Newcastle United, sfinalizowanym po długiej, letniej sadze. Jego przyjście odebrano jako wyraźny sygnał ogromnych ambicji świeżo upieczonych mistrzów Premier League. Był to najbardziej spektakularny ruch na finiszu największej ofensywy transferowej w historii klubu. Sam Isak mówił wówczas o chęci tworzenia historii i wejścia na jeszcze wyższy poziom.

W odróżnieniu od wielu innych nowych nabytków Liverpoolu, miał już ugruntowaną pozycję w Premier League — w dwóch poprzednich sezonach zdobył dla Newcastle łącznie 44 gole, a jednocześnie wchodził w najlepszy okres swojej kariery (we wrześniu skończył 26 lat). Przejmując koszulkę z numerem dziewięć po nierównym Darwinie Núñezie, sprzedanym wcześniej do Al Hilal, miał stanowić wyraźne wzmocnienie.

Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana. Isak przystępował do sezonu bez optymalnej formy fizycznej — opuścił większość okresu przygotowawczego, de facto strajkując, by wymusić transfer. Doprowadzenie go do pełnej dyspozycji zajęło więcej czasu, niż ktokolwiek w klubie zakładał, a dodatkowo postępy zahamował uraz pachwiny. Gdy wreszcie zaczęły pojawiać się pierwsze obiecujące sygnały, w grudniu — po golu zdobytym na wyjeździe z Tottenhamem — doznał złamania kości strzałkowej.

Po tym urazie pauzował niemal cztery miesiące. Na boisko wrócił dopiero jako rezerwowy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain niespełna trzy tygodnie temu. Jakby tego było mało, w tym samym dwumeczu Liverpool stracił swojego najlepszego strzelca — autora 17 goli Hugo Ekitike, który zerwał ścięgno Achillesa — co jeszcze bardziej zwiększyło presję na Isaka, by zaczął odpłacać się za ogromną kwotę transferu.

Sobotni występ był wyraźnym krokiem naprzód. Szwed wyglądał na bardziej dynamicznego i aktywnego — przed zejściem z boiska w 79. minucie (zastąpił go Ryan Gravenberch) zanotował 18 kontaktów z piłką.

Czwarty gol Isaka dla Liverpoolu, zdobyty w jego 13. występie w pierwszym składzie we wszystkich rozgrywkach, powinien dodać mu pewności siebie.

— Zdecydowanie był to ważny moment — powiedział w rozmowie z LFCTV. — Walczę o powrót do pełnej formy fizycznej. Gol to najlepszy sposób, by ją odzyskać, więc jestem bardzo szczęśliwy. Czułem, że strzał Alexisa Mac Allistera nie wpadnie do siatki, dlatego ruszyłem do piłki. Dobrze ją przyjąłem i udało mi się skierować ją do bramki.

— Crystal Palace to jeden z najtrudniejszych rywali, jeśli chodzi o kreowanie sytuacji i zdobywanie bramek. Pokazaliśmy jednak, że mamy jakość i musimy utrzymać tę formę.



Kontekst ma tu kluczowe znaczenie. Alexander Isak wciąż nie rozegrał pełnych 90 minut w barwach Liverpoolu, a jego gol przeciwko Crystal Palace padł po jedynej próbie strzeleckiej tego popołudnia. Arne Slot nadal ma sporo do uporządkowania — zarówno jeśli chodzi o jakość podań kierowanych do Szweda, jak i zbudowanie lepszego zrozumienia między nim a partnerami z drużyny.

Jedno pozostaje jednak niezmienne: wydobycie pełni potencjału Isaka to absolutny fundament misji Slota, który próbuje odbudować swoją pozycję na Anfield po wyraźnym regresie następującym po mistrzowskim sezonie. Gdy Holender mówi o świetlanej przyszłości, opiera ją w dużej mierze na tym, że jego dwa najdroższe transfery w pełni rozwiną skrzydła.

Florian Wirtz, który może ostatecznie kosztować Liverpool nawet 116 milionów funtów, radzi sobie wyraźnie lepiej niż Isak od czasu przeprowadzki z Bayeru Leverkusen zeszłego lata. Mimo to utalentowany reprezentant Niemiec również nie spełnił jeszcze w pełni pokładanych w nim oczekiwań.

Podobnie jak w przypadku Isaka, istnieją jednak okoliczności łagodzące. Wirtz ma dopiero 22 lata i po raz pierwszy w karierze funkcjonuje poza ojczyzną. Próbuje odnaleźć się w zespole, który nie działa tak, jak powinien, a tempo i fizyczność Premier League okazały się dla niego znacznie większym wyzwaniem niż Bundesliga. W Liverpoolu opracowano dla niego rozbudowany program siłowy, by poprawić jego warunki fizyczne.

Sobotni mecz był pierwszym, w którym Isak i Wirtz rozpoczęli razem trzeci kolejny występ w wyjściowym składzie. Po raz pierwszy również obaj wpisali się na listę strzelców w jednym spotkaniu dla klubu.

Wirtz odegrał istotną rolę przy błyskawicznej kontrze, która w 40. minucie przyniosła drugiego gola — to on uruchomił podaniem Curtisa Jonesa, a ten asystował przy trafieniu Andy’ego Robertsona. Następnie, już w doliczonym czasie gry, Niemiec przypieczętował zwycięstwo, sprawiając, że kontrowersje wokół gola Daniela Muñoza — zdobytego do pustej bramki, gdy Freddie Woodman leżał kontuzjowany — zeszły na dalszy plan.

Po zagraniu od Alexisa Mac Allistera Wirtz wykończył akcję zdecydowanym strzałem, zdobywając swoją pierwszą bramkę od styczniowego zwycięstwa 4:1 nad Newcastle. W debiutanckim sezonie ma już siedem goli i osiem asyst w 46 występach (39 od pierwszej minuty) we wszystkich rozgrywkach — a przecież stać go na znacznie więcej.

Freddie Woodman został po końcowym gwizdku nagrodzony owacją przez trybunę The Kop za znakomity występ przy okazji swojego ligowego debiutu w pierwszym składzie.

Nie zabrakło też niepokoju o Mohameda Salaha, który z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda mógł rozegrać swój ostatni mecz dla Liverpoolu.

W obliczu odejścia Salaha po sezonie, a także spodziewanego rozstania z Federico Chiesą, ofensywa Liverpoolu szykuje się na kolejną przebudowę w letnim oknie transferowym. Do tego dochodzi minimum półroczna przerwa Hugo Ekitike, co również musi zostać uwzględnione w planach kadrowych.

Niezależnie od tego, kto trafi na Anfield, będzie sprowadzany z myślą o uzupełnieniu duetu Isak–Wirtz. To właśnie wokół nich ma zostać zbudowany nowy Liverpool — ich potencjał pozostaje najcenniejszym kapitałem tej drużyny.

James Pearce

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

MG75 26.04.2026 14:37 #
W nowy sezon wejdziemy z dwoma napastnikami gotowymi do gry: Isakiem i Gakpo oraz niesamowicie zdolnym dzieciakiem.
Salah odchodzi, Chiesy nie liczę jako zawodnika na którym można opierać grę.
Nie wygląda to dobrze, nawet jeśli założyć, że naszych atakujących ominą kontuzje.

Pozostałe aktualności

Opinie prasy po meczu z Palace (0)
26.04.2026 16:27, Kubahos, Liverpool ECHO
Sześć punktów do Ligi Mistrzów (4)
26.04.2026 13:13, Gall1892, liverpool.com
Isak: Cudownie znowu strzelić bramkę (0)
26.04.2026 10:55, Gall1892, liverpoolfc.com
Wharton: Pokonała nas nieskuteczność (4)
26.04.2026 10:00, Gall1892, cpfc.co.uk
Robertson i Woodman po meczu z Palace (4)
26.04.2026 01:40, Vladyslav_1906, liverpoolfc.com
Najlepsze zdjęcia z meczu z Orłami (0)
25.04.2026 22:06, AirCanada, liverpoolfc.com
Glasner: Byliśmy bardzo konkurencyjni (4)
25.04.2026 20:40, FroncQ, cpfc.co.uk