Opinie prasy po meczu z Palace
Piłka wciąż jest w grze. Liverpool umocnił swoją pozycję w walce o awans do przyszłej edycji Ligi Mistrzów, pokonując na Anfield Crystal Palace 3:1.
W pierwszej połowie sobotniego meczu, bramki dla The Reds zdobywali Alexander Isak i Andy Robertson, a pod sam koniec meczu, Florian Wirtz, fantastycznym uderzeniem, przypieczętował wynik starcia. Gol kontaktowy dla gości padł w kontrowersyjnych okolicznościach, gdy Daniel Muñoz uderzył na bramkę w momencie, gdy Freddie Woodman leżał kontuzjowany.
Oto jak ogólnokrajowe media oceniły występ ekipy Arne Slota.
____________________________
Paul Joyce, „The Times”
Choć jest to sezon pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji, tak trudno będzie przebić moment, w którym Freddie Woodman był wychwalany przez trybunę the Kop, która okrzyknęła go numerem jeden w Anglii.
To było niezwykłe popołudnie, a bramkarz znalazł się w świetle reflektorów. Uznanie dla trzeciego bramkarza Liverpoolu było w pełni zasłużone.
Arne Slot powiedział, że mógłby pokusić się o napisanie książki o próbach i trudnościach, jakie spotkały jego zespół w tym sezonie. Problem w tym, że niewielu uwierzyłoby, że to nie fikcja.
____________________________
Riath Al-Samarrai, „Daily Mail”
Gdy jeden dramat się kończy, zaczyna się kolejny. Dla Liverpoolu, pocieszeniem po słabym sezonie będzie będzie awans do Ligi Mistrzów. Zwycięstwo nad Crystal Palace było niepewne. Wciąż będziemy musieli poczekać na werdykt, czy Mohamed Salah będzie mógł wziąć aktywny udział w końcówce sezonu.
Tuż przed godziną meczu, Egipcjanin zszedł z boiska z urazem, który wyglądał jak kontuzja ścięgna podkolanowego. Nieuchronnie budzi to obawy o rozczarowujące zakończenie jednej z najbardziej niezwykłych karier w klubie Premier League.
Schodząc z boiska, machał do wszystkich czterech trybun Anfield – gest ten tylko wzmaga niepokój przed nadchodzącymi wynikami badań. Następnie od razu udał się do tunelu, a nastrój poprawiła dopiero bramka na 3:1, która przypieczętowała to, że drużyna Arne Slota w końcu zalicza lepszą passę.
____________________________
Andy Hunter, „The Guardian”.
Anfield było skąpane w słońcu, gdy Alexander Isak i Florian Wirtz odegrali ważną rolę w zwycięstwie Liverpoolu. Freddie Woodman wykorzystał swoją szansę jako trzeci bramkarz i drużyna Arne Slota zajęła czwarte miejsce, przełamując serię fatalnych meczów przeciwko Crystal Palace. Jednak, w zgodzie z naturą tego sezonu, na Anfield musiały się pojawić czarne chmury.
Mohamed Salah, kulejąc, opuścił boisko. Liverpool zaliczył trzecie zwycięstwo ligowe z rzędu, a Mo mógł zaliczyć swój ostatni występ na Anfield z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego. Przynajmniej takie wrażenie można było odnieść, gdy legenda Liverpoolu oklaskiwała wszystkie cztery strony stadionu.
Kolejną „chmurą” były protesty przeciwko decyzji Liverpoolu o podwyżce cen biletów na kolejne trzy sezony. Dla Slota natomiast było to pierwsze zwycięstwo w czterech meczach rozegranych przeciwko Palace w obecnym sezonie. Jest to także kolejny krok w stronę kwalifikacji do Ligi Mistrzów.
____________________________
Richard Jolly, „The Independent”
To był dzień na Anfield, który obwitował w pierwsze razy. Oraz potencajlnie także i ostatnie. To był pierwszy raz w tym sezonie, gdy rekordowe transfery Liverpoolu, Alexander Isak oraz Florian Wirtz, wpisali się na listę strzelców w jednym meczu. Dla szwedzkiego napastnika to był także pierwszy gol ligowy strzelony na Anfield w czerwonej koszulce.
Andy Robertson zdobył bramkę, która najprawdopodobniej była jego ostatnią. Jedna wspaniała era dobiega końca, a Liverpool nie daje jeszcze wystarczających argumentów, aby przekonać, że ogromne wydatki zapoczątkują kolejną.
Stare i nowe. Gol Floriana Wirtza z 96 minuty, eleganckie uderzenie z około jedenastego metra, sprawił, że łączny koszt transferów piłkarzy strzelających bramki dla Liverpoolu w tym meczu wyniósł 249 milionów funtów. Robertson z kolei odpowiada za zaledwie 8 milionów z tej kwoty.

Komentarze (0)