Szoboszlai niepocieszony po porażce z Diabłami
Dominik Szoboszlai udzielił wywiadu po niedzielnej porażce Liverpoolu 2:3 z Manchesterem United.
Węgier zdobył świetną bramkę po indywidualnej akcji, a chwilę po przerwie zaliczył asystę przy trafieniu Cody’ego Gakpo, które dało wyrównanie. Wcześniej The Reds przegrywali na Old Trafford po golach Matheusa Cunhi i Benjamina Šeški.
Ostatecznie jednak zespół Arne Slota wrócił z niczym – zwycięskiego gola dla gospodarzy strzelił Kobbie Mainoo.
Szoboszlai po meczu rozmawiał ze Sky Sports.
O emocjach po końcowym gwizdku
– Jest źle, bo wracamy bez punktów. Po pierwszej połowie nie ma w ogóle o czym mówić, nie możemy być z niej zadowoleni. Jeśli coś mamy zabrać z tego meczu, to początek drugiej połowy – wtedy pokazaliśmy, na co nas stać.
O tym, co poszło nie tak przed przerwą
– Przed meczem mówisz sobie: nie tracić po stałych fragmentach, a potem właśnie tak tracimy gola. Rozmawiasz o kontratakach, a drugi gol też pada po kontrze. Musimy być bardziej skupieni, bardziej pilnować szczegółów. Wtedy może i szczęście będzie po naszej stronie.
O próbie wzięcia odpowiedzialności na boisku
– To już inni muszą ocenić. Ja staram się robić swoje – ciągnąć drużynę, dawać przykład, pomagać chłopakom. I chcę to robić dalej, także w tych trzech ostatnich meczach.
O wyznaczaniu standardów w zespole
– Mamy wielu zawodników, którzy mogą to robić. Ja też staram się być jednym z nich i jeśli to pomaga drużynie, to tylko się cieszę.
O przyszłości zespołu
– Nie myślę teraz o przyszłym sezonie. Skupiam się na tych trzech meczach, które zostały. Chcemy grać w Lidze Mistrzów, bo to jest miejsce dla tego klubu. A co dalej – zobaczymy. Oby ta drużyna została razem jak najdłużej i wtedy będziemy myśleć o przyszłości.

Komentarze (0)