Konferencja prasowa przed meczem z Chelsea
Arne Slot spotkał się w piątek z dziennikarzami przed ligowym starciem Liverpoolu z Chelsea na Anfield.
The Reds mogą już w sobotę zapewnić sobie awans do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów — muszą tylko wygrać z The Blues przy jednoczesnej utracie punktów przez Bournemouth w meczu z Fulham.
Poniżej najważniejsze wątki z konferencji prasowej szkoleniowca Liverpoolu...
O szansie na zapewnienie sobie gry w Lidze Mistrzów i znaczeniu występów w ostatnich trzech meczach sezonu
– Zazwyczaj jedno idzie w parze z drugim. Jeśli grasz dobrze, zwykle osiągasz też odpowiedni wynik. Dlatego jakość gry jest dla nas tak ważna. Oczywiście futbol nie zawsze działa w ten sposób. Czasem możesz zagrać słabo i wygrać, ale w dłuższej perspektywie dobre występy pomagają zdobywać punkty. Naszym głównym celem pozostaje jednak awans do Ligi Mistrzów.
– Myślę, że ten sezon pokazał, iż potrzebujemy dobrej gry, by wygrywać mecze. W wielu spotkaniach graliśmy dobrze, ale brakowało wyniku. Nie było natomiast wielu sytuacji, w których prezentowaliśmy się słabo, a mimo to wygrywaliśmy. Nie jesteśmy zespołem, który opiera się na stałych fragmentach albo desperackiej obronie własnego pola karnego. Żeby zwyciężać, zazwyczaj musimy po prostu dobrze grać.
O meczu z Chelsea
– Jeśli informacje są prawdziwe, kilku zawodników, których bardzo im brakowało, wraca do gry. To prawdopodobnie oznacza silniejszą Chelsea niż tydzień temu — oczywiście jeśli ci piłkarze faktycznie będą dostępni. Dla każdego zespołu to ogromna różnica. Gdy tracisz najlepszych zawodników, zawsze odbija się to na wynikach.
– To jednak zawsze trudny mecz dla obu drużyn, bo po obu stronach jest mnóstwo jakości. Nie ma większego znaczenia, ile wygrałeś lub przegrałeś wcześniej. To spotkanie pełne wybitnych indywidualności. Mam nadzieję, że pokażemy też mocny występ jako drużyna, bo wtedy poszczególni zawodnicy zwykle prezentują się jeszcze lepiej.
O tym, czy można przewidzieć, czego spodziewać się po Chelsea pod wodzą tymczasowego trenera Caluma McFarlane’a
– Tak, zdecydowanie, bo każdy trener ma własne spojrzenie na futbol. Chelsea miała w tym sezonie już trzech szkoleniowców i wydaje mi się, że obecny jest nieco bliżej tego, co wcześniej robił Enzo Maresca. Ma bardzo wyraźną tożsamość i dokładnie wiadomo, czego się spodziewać.
– Najczęściej grają ustawieniem „three-box-three”. Wiele zależy od tego, jakich zawodników wystawią i jak obsadzą poszczególne role, ale ich styl jest bardzo wyraźny. Mieli swoją tożsamość za Liama Roseniora i mają ją również teraz.
O zakończeniu sezonu w pozytywnym stylu
– Myślę, że sezon potoczył się w taki sposób, że nawet jeśli wygramy trzy ostatnie mecze i osiągniemy bardzo dobre wyniki, nie wszyscy będą pozytywnie oceniać końcówkę rozgrywek czy cały sezon. Jak mówiłem już wiele razy, najważniejsze jest teraz postawienie tego ostatniego kroku i odniesienie przynajmniej jednego zwycięstwa, które — jak sądzimy — powinno wystarczyć do awansu do Ligi Mistrzów. Chociaż oczywiście cztery punkty dałyby nam pełny spokój.
– To właśnie próbujemy zrobić i robiliśmy przez cały sezon — osiągać wyniki poprzez możliwie najlepszą grę. Nie zawsze się to udawało, ale taki był cel. Pozytywem jest natomiast to, że kilku zawodników, którzy mogą być dla nas bardzo ważni, wraca do gry na weekend albo tuż po nim. To może nam tylko pomóc w osiągnięciu kwalifikacji do Ligi Mistrzów.
O tym, co jest potrzebne, by zespół nie był tak podatny na kontrataki
– Były momenty, w których rzeczywiście byliśmy podatni na kontrataki. Jednak nie jest tak, że dopuszczamy do ośmiu czy dziesięciu takich sytuacji w każdym meczu. Na Old Trafford były dwa groźne kontrataki i po jednym z nich padł gol. Drugi zakończył się sytuacją Bruno Fernandesa. Nie powiedziałbym jednak, że to nasz jedyny problem.
– Gdy bronimy nisko i rywale dośrodkowują w pole karne, również bywamy zbyt podatni na zagrożenie. Jest kilka aspektów gry, w których momentami nie wyglądaliśmy wystarczająco dobrze.
– Pomogłoby też zdobywanie większej liczby bramek. Kontrolowanie meczu przy prowadzeniu 2:0 jest zawsze łatwiejsze niż granie przy 0:1, 1:1 czy 2:2. Wszystko się ze sobą łączy. Powtarzałem już wiele razy, że doskonale wiemy, gdzie musimy się poprawić. Pracowaliśmy nad tym przez cały sezon — z lepszymi i gorszymi momentami. To na pewno będzie temat, którym zajmiemy się latem — zarówno na rynku transferowym, jak i później na treningach.
O tym, czy „mentalność” można sprowadzić transferami i czy zespół będzie potrzebował doświadczenia po odejściu Andy’ego Robertsona i Mohameda Salaha
– Dla mnie mentalność nie ma nic wspólnego z wiekiem. Kiedy Mo miał 26 lat, a reszta zawodników również była w swoim najlepszym wieku, potrafili wygrywać Ligę Mistrzów, Premier League i zdobywać 99 punktów. Nie trzeba mieć 32 lat, żeby rozumieć, czym są odpowiednie standardy.
– Myślę, że dobrym przykładem jest dziś Paris Saint-Germain. To nie jest szczególnie stary zespół, ale ma mentalność potrzebną do wygrywania — zarówno w ataku, gdy pressuje całą drużyną, jak i w obronie, gdy wszyscy pracują bez piłki.
– Dla mnie mentalność wynika przede wszystkim z charakteru i osobowości zawodnika, a nie z jego wieku. Oczywiście można szukać takich cech na rynku transferowym, ale uważam też, że mamy wielu piłkarzy — być może nawet wszystkich — którzy mają odpowiednią mentalność do gry dla tego klubu.
O tym, czy obawia się, że przyszły sezon może być kolejnym „okresem przejściowym” ze względu na zmiany w kadrze
– Nie, absolutnie się tego nie obawiam. Wręcz przeciwnie — bardzo na to czekam. Tak samo było dwa lata temu i rok temu, kiedy zaczynałem pracę z tym zespołem, i tak samo jest teraz. Jako trener nigdy nie patrzysz na to z niepokojem — po prostu nie możesz się doczekać pracy z grupą zawodników.
– Oczywiście czeka nas kolejna mała przebudowa, choć raczej nie tak duża jak poprzedniego lata. Musimy dokonać kilku zmian personalnych z powodu odejścia dwóch zawodników. Jednego z nich prawdopodobnie zastąpi Kostas Tsimikas, który wraca z wypożyczenia.
– Nie myślę więc o tym z obawą. Już teraz czekam na kolejny sezon, choć moim głównym celem pozostają najbliższe trzy mecze i zapewnienie sobie awansu do Ligi Mistrzów.
– Potem pojadę na urlop, ale nawet wtedy będę z energią myślał o nowym sezonie. Miną pewnie trzy, cztery albo pięć tygodni, zanim wszyscy wrócą po mundialu, ale tak wygląda sytuacja wszędzie. Różnica polega może na tym, że my przechodzimy większe zmiany kadrowe, podczas gdy inne kluby Premier League zazwyczaj po prostu dokładają nowych zawodników do już istniejącej kadry. W innych ligach piłkarze częściej odchodzą i przychodzą, a w Anglii zwykle chodzi o poszerzanie składu.

Komentarze (1)