LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 804

Iraola: Muszę udowodnić, że tu pasuję


Brendan Rodgers miał swoją mantrę o „wykańczaniu rywala piłką”, Jürgen Klopp chciał „odzyskać piłkę... za każdym p… razem”, a Arne Slot wolał najpierw dobrze się zaaklimatyzować, zanim wezwał swoich zawodników, by „zabijali rywali podaniami”.

Teraz czas na Andoniego Iraolę – 44-letniego baskijskiego szkoleniowca, którego wizja gry jest równie wyrazista.

– Zawsze mówię o energii – stwierdził były trener Bournemouth. – Chcę, by mój zespół był pełen energii. Chcę dynamiki i gry na połowie rywala tak często, jak to tylko możliwe – czy to przy piłce, czy bez niej – oraz prób zdominowania i „uduszenia” przeciwnika, zwłaszcza u siebie.

– Musimy sprawić, by przyjazd na Anfield był dla rywali bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem. Wymaga to również więzi z kibicami. Jednym z naszych największych atutów jest właśnie ta relacja: od drużyny do kibiców i od kibiców do drużyny, prawda? Wtedy bardzo trudno nas zatrzymać, zwłaszcza u siebie – wiem to, bo sam doświadczyłem tego, stojąc po drugiej stronie.

Iraola podkreślił również, że priorytetem będzie odbudowa nadszarpniętej w ciągu ostatnich 12 miesięcy więzi z kibicami. Jego wypowiedzi podczas pierwszej konferencji prasowej idealnie wpisywały się w schemat deklaracji składanych na początku kadencji przez jego trzech poprzedników.

Historia pokazuje jednak, że nie wszystkim się to udawało. Nawet ci, którzy odnosili krótkotrwałe sukcesy – jak Slot – przekonywali się, że zdobycie tytułu mistrza Premier League nie gwarantuje niczego więcej poza szansą na drugi sezon; ostatecznie Slot został „przeżuty i wypluty” przez klub, który nie może już dłużej twierdzić, że działa inaczej niż reszta.

Wokół Slota sceptycyzm narastał stopniowo, zaś Iraola wyrusza w przyszłym tygodniu na przedsezonowe tournée po Stanach Zjednoczonych, mając świadomość, że od samego początku obciążają go wątpliwości kibiców. Nigdy nie prowadził drużyny w Lidze Mistrzów – nie mówiąc już o zdobyciu trofeum – a konieczność rozgrywania trzech meczów w tygodniu będzie dla niego zupełnie nowym doświadczeniem, odmiennym od dotychczasowych.

Nie próbuje się bagatelizować wyzwań, z jakimi przyjdzie mu się teraz zmierzyć. Doświadczenie będzie zdobywał w praktyce, jednak wskazuje na swój ciągły rozwój trenerski – obejmujący pracę w AEK Larnaka, Mirandés, Rayo Vallecano oraz trzy sezony w Bournemouth – jako dowód na to, że potrafi poradzić sobie z każdą sytuacją.

– Czuję, że muszę wiele udowodnić, bo nigdy wcześniej nie prowadziłem klubu tak wielkiego jak Liverpool – powiedział. – To dla mnie ogromne wyzwanie. Zawsze jednak musi nadejść ten pierwszy raz. Moja kariera rozwijała się stopniowo: przechodziłem do coraz lepszych klubów, awansowałem – najpierw do La Liga, potem do Premier League, wspinając się na wyższy poziom. Mam już doświadczenie w takich zmianach i pracy w większych klubach; zawsze przychodzi moment, w którym mówisz sobie: „Musisz udowodnić, że tu pasujesz”

– Właśnie teraz nadszedł dla mnie ten pierwszy miesiąc. Muszę się wykazać i udowodnić wszystkim, że moje miejsce jest tutaj. Że prezentuję poziom odpowiedni do prowadzenia Liverpoolu. To moje zadanie na najbliższy czas. Gdy już przejdziesz przez ten proces i wszyscy zrozumieją, że pasujesz do tej roli, wszystko staje się łatwiejsze – w relacjach z zawodnikami, kibicami, mediami czy przeciwnikami.

– Mam do siebie duże zaufanie i jestem gotowy na wyzwania, o których wiem, że są ogromne. Kiedy tu przychodziłem, właściciele powiedzieli mi, że nie wszystko jest idealnie. Uprzedzili, że czekają nas trudności – konieczność zastąpienia kluczowych zawodników, którzy odchodzą, czy problemy z kontuzjami – ale jesteśmy tu po to, by rozwiązywać takie problemy i starać się jak najlepiej wykorzystać posiadany potencjał.

Właściciele klubu, Fenway Sports Group, szczerze ocenili sytuację. Iraola dostrzega potrzebę wzmocnienia składu; jak dotąd jedynymi nowymi nabytkami są hiszpański skrzydłowy Victor Muñoz oraz francuski obrońca reprezentacji U-21 Jérémy Jacquet. Dołączają oni do drużyny, która zajęła piąte miejsce w Premier League, a którą na zasadzie wolnego transferu opuścili Mohamed Salah, Andrew Robertson i Ibrahima Konaté.

Czas pokaże, skąd nadejdą kolejne wzmocnienia, gdyż nowy trener wyraźnie liczy na Conora Bradleya, Giovanniego Leoniego i Hugo Ekitike – wszyscy oni wracają po długotrwałych kontuzjach i będą gotowi do gry na różnych etapach nadchodzącego sezonu.

– Cenię ich jako długoterminowe rozwiązania – powiedział Iraola.

Nowy menedżer stwierdził również, że „bardzo wysoko” ocenia Curtisa Jonesa – zawodnika, któremu za rok kończy się kontrakt i którym interesuje się Inter Mediolan – oraz że jest on bardzo ważny jako rodowity liverpoolczyk (scouser). Z kolei Harvey Elliott, który poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Aston Villi, będzie miał w najbliższych tygodniach szansę, by się wykazać.

Sytuacji nie ułatwia niepewność na szczeblu kierowniczym, związana z odejściem Michaela Edwardsa ze stanowiska dyrektora wykonawczego ds. piłki nożnej w FSG. Co więcej, dyrektor sportowy Richard Hughes – który zatrudnił Iraolę w Bournemouth i sprowadził go na Merseyside – prowadzi negocjacje z Al-Hilal w sprawie przejścia do Saudi Pro League i nie ma pewności, czy pozostanie w klubie po letnim oknie transferowym. Hughes, którego zabrakło na poniedziałkowej konferencji prasowej, uważa, że ​​Iraola zapewni Liverpoolowi ciągłość i ewolucję. Dobrze byłoby jednak, gdyby pozostał na miejscu i przekonał się, czy to przeczucie było słuszne.

Iraola zamierza nawiązywać nowe znajomości.

– Nie zamierzam zamykać się we własnej bańce, ograniczając się tylko do trasy między ośrodkiem treningowym a domem – dodał. – Chciałbym też bywać w mieście i poznawać jego klimat.

– Wiem, że są miejsca, w których będę musiał zrobić sobie zdjęcia. Ale to również część magii bycia menedżerem Liverpoolu i nie chciałbym tego zbytnio zmieniać.

Paul Joyce

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

Sherwood97 14.07.2026 14:17 #
Baskijski bajerant to duża odwilż, z dużym zaciekawieniem oczekuję nowego sezonu. Mam wiarę, że będzie wszystko cacy. Grunt, żeby trener się nie wypalił za szybko, bo Klopp w końcówce wyglądał na mocno wyczerpanego.

Pozostałe aktualności