De Zerbi po meczu z the Reds
Trener Marsylii Roberto De Zerbi nie krył niezadowolenia po środowej, domowej porażce w Lidze Mistrzów z Liverpoolem.
Roberto De Zerbi ubolewał nad „głupimi” momentami, które jego zdaniem kosztowały Olympique Marsylia dotkliwą porażkę u siebie z Liverpoolem. The Reds odnieśli zasłużone zwycięstwo 3:0 na Stade Vélodrome w środowy wieczór i są w bardzo dobrej sytuacji, by bezpośrednio awansować do 1/8 finału. W ostatnim meczu fazy ligowej zmierzą się u siebie z Qarabagiem w przyszłym tygodniu.
Z kolei Marsylia musi wygrać na wyjeździe z Club Brugge, aby zapewnić sobie miejsce w barażach. Francuski zespół spadł na 19. miejsce w tabeli i ma zaledwie punkt przewagi nad drużynami znajdującymi się poza czołową dwudziestką czwórką.
Dominik Szoboszlai otworzył wynik tuż przed przerwą sprytnym strzałem z rzutu wolnego pod murem. Następnie Jeremie Frimpong wymusił błąd na bramkarzu gospodarzy Geronimo Rulliego, który wpakował piłkę do własnej siatki, a rezerwowy Cody Gakpo ustalił wynik meczu w ostatniej akcji spotkania.
Zapytany o największe rozczarowanie tego wieczoru, De Zerbi powiedział: Nie lubię słowa ‘żal’. Zagraliśmy źle, nie graliśmy dobrze.
- Straciliśmy głupią bramkę po rzucie wolnym. To prawda, graliśmy przeciwko Liverpoolowi, ale wiedząc o tym, powinniśmy zrobić dużo więcej, szczególnie w pierwszej połowie. Nie potrafiliśmy poradzić sobie z Liverpoolem.
- Mieliśmy okazje, by zagrać lepiej. Nie wykorzystaliśmy ich. Nastawienie i chęć walki były, ale to za mało przeciwko Liverpoolowi.
- Musimy też lepiej rozumieć futbol, wiedzieć jak wyprowadzać piłkę od tyłu, popełniać mniej niedokładnych podań i pokazać więcej osobowości.
- Już wcześniej wiedzieliśmy, że rywal jest silniejszy od nas, ale mimo to mogliśmy zaprezentować się lepiej.
De Zerbi uważa, że Marsylia mogła wypaść lepiej, gdyby częściej wykorzystywała Benjamina Pavarda. Trener wskazał też palcem na samego zawodnika, zarzucając mu zbyt mały wpływ na grę.
Nie zrozumieliśmy, że gra kręci się wokół Pavarda - powiedział szkoleniowiec Marsylii. On sam nie zdał sobie sprawy, że był rozwiązaniem. Traciliśmy piłkę w głupi sposób, bo nie rozumieliśmy przebiegu meczu i wciąż graliśmy środkiem.
- Pavard mógł strzelić gola w pierwszej połowie, znalazł się sam na sam z bramkarzem. Mogliśmy częściej atakować skrzydłami z Pavardem i Murillo.
- Pavard może i powinien atakować. I na tym polega problem, że w pierwszej połowie pozostał z tyłu. Kondogbia powinien był szerzej ustawiać się po prawej stronie, a Pavard częściej podłączać się do przodu, żeby wywierać presję na Liverpool.
- Mac Allister i Szoboszlai stale kryli Kondogbię i Højbjerga. Powinniśmy szybciej przenosić grę na boki, żeby wyjść z własnej połowy. Ale nie potrafiliśmy tego zrobić i wciąż graliśmy środkiem. Denerwowało mnie, że nie czytaliśmy meczu we właściwy sposób.
- Po przerwie gra się otworzyła, a gdy dajesz Liverpoolowi przestrzeń, musisz cierpieć.

Komentarze (0)