Timothy Weah: Liverpool był lepszy
Skrzydłowy Olympique Marsylia i reprezentacji USA, Timothy Weah, powiedział, że jego zespół musi wyciągnąć wnioski z porażki z Liverpoolem w Lidze Mistrzów, która pozwoliła drużynie Arne Slota umocnić się w czołowej ósemce tabeli.
Bramki Dominika Szoboszlaia i Cody’ego Gakpo, zdobyte po obu stronach samobójczego gola Geronimo Rulliego, wymuszonego po dobrej akcji Jeremie’ego Frimponga, zapewniły Liverpoolowi pewne zwycięstwo na południu Francji.
Weah podkreślił jednak, że rywalizacja z „naprawdę dobrymi” zespołami, takimi jak Liverpool, pomoże drużynie Roberto De Zerbiego wejść na wyższy poziom. W przyszłym tygodniu Marsylia zmierzy się z Club Brugge, potrzebując korzystnego wyniku, aby zapewnić sobie awans do fazy pucharowej, choć nie może już uniknąć baraży.
– Mam wrażenie, że mogliśmy dać z siebie jeszcze więcej – powiedział Weah w rozmowie z beIN Sports po meczu.
– Po drugim golu straciliśmy trochę impetu, ale taka jest piłka. Musimy się po tym podnieść i przygotować na mecz z Brugge.
– Bardzo chcieliśmy zdobyć bramkę, bo to mogłoby odmienić losy spotkania. Ostatecznie jednak zobaczyliśmy dziś świetny zespół Liverpoolu i następnym razem musimy być lepsi.
– Jesteśmy dość nową drużyną. Musimy dalej budować wzajemne zrozumienie i doświadczenie. Mam nadzieję, że w kolejnym meczu damy z siebie sto procent i w pełni skupimy się na naszym celu.
– Uczymy się zarówno na zwycięstwach, jak i na porażkach. Teraz musimy wrócić na treningi, popracować nad kilkoma elementami i dopracować je przed meczem z Brugge, bo to będzie prawdziwa walka.
Choć Marsylia nie zdobyła w tym spotkaniu żadnych punktów, dla Liverpoolu były to bardzo ważne trzy punkty oraz mocny występ, zaledwie kilka dni po tym, jak „The Reds” zostali wygwizdani po remisie z Burnley w poprzedni weekend.
– Zawsze bardzo trudno gra się przeciwko Marsylii, ze względu na ich pełnych pasji kibiców i jakość zawodników – powiedział Arne Slot na pomeczowej konferencji prasowej.
– Jeszcze trudniej jest dlatego, że mają świetnego trenera, który potrafi sprawić, że jego zespół gra bardzo dobrze. Byliśmy na to przygotowani.
– W pierwszej połowie kilka razy odebraliśmy im piłkę w bardzo obiecujących sytuacjach, ale nie potrafiliśmy znaleźć całkowicie wolnego zawodnika. Kilkukrotnie mieliśmy przewagę czterech na trzech, a gdy już znaleźliśmy odpowiedniego gracza, był on minimalnie na spalonym.
– Przy piłce byliśmy zdyscyplinowani i uporządkowani – choć może lepiej nie używać tego słowa, bo ostatnio bywało różnie interpretowane – potrafiliśmy znaleźć zawodników między liniami i wprowadzać naszych napastników w groźne pozycje.

Komentarze (0)