BOU
Bournemouth
Premier League
24.01.2026
18:30
LIV
Liverpool
 
Osób online 564

Emile Heskey na temat rasizmu w piłce


Emile Heskey był tak zaniepokojony toksycznością współczesnego futbolu, że nie chciał, aby synowie podążali w jego ślady.

Jaden i Reigan Heskey wyraźnie mieli talent, by zaistnieć w sporcie, lecz mimo dumy z ich osiągnięć, Heskeyowi towarzyszył niepokój.

– Tak, zwłaszcza gdy jeszcze grałem, nie chciałem, żeby byli w tym środowisku – mówi były napastnik Liverpoolu i reprezentacji Anglii w rozmowie z „The Athletic”. – To nie jest miejsce dla ludzi o słabych nerwach. Trzeba mieć bardzo silną psychikę i umieć ignorować różne rzeczy, zwłaszcza teraz, gdy media społecznościowe mają tak ogromny wpływ. Ludzie myślą, że mogą ukrywać się za anonimowymi kontami i mówić, co chcą, bez żadnych konsekwencji.

– Z biegiem lat zrozumiałem, że to nie do mnie należy decyzja, czy moi synowie będą grać w piłkę, czy nie. Musiałem pozwolić im odnaleźć własną drogę. Widząc, jak są dobrzy, ich mama znacznie bardziej pchała ich w stronę futbolu niż ja. Jestem dumny z tego, jak sobie radzą, ale jednocześnie martwię się tym, z czym dziś muszą mierzyć się piłkarze.

Jaden (20 lat) i Reigan (18 lat) ukończyli już akademię Manchesteru City. Pep Guardiola dał im okazje debiutu w pierwszej drużynie w meczu Pucharu Ligi przeciwko Huddersfield Town na początku obecnego sezonu. Jaden niedawno został wypożyczony do Sheffield Wednesday z Championship, natomiast Reigan jest reprezentantem Anglii do lat 18.


Często proszą o rady swojego ojca, który rozegrał 62 mecze w reprezentacji Anglii i wystąpił ponad 500 razy w Premier League podczas 21-letniej kariery zawodowej.

– Mają agentów, z którymi ściśle współpracuję, bo chcę wiedzieć, co się dzieje – wyjaśnia. – Analizuję wszystko, aż po szczegółowe dane. Jako były zawodnik potrafię przejrzeć liczby i właściwie je zinterpretować.

Najbardziej niepokoi go jednak skala nadużyć i hejtu, z jakimi dziś spotykają się piłkarze.

– Kiedy ja grałem, obelgi docierały do ciebie głównie na stadionach albo poprzez gazety – mówi. – Teraz masz wszystko w telefonie przez całą dobę. Granice całkowicie się zatarły.

– Nie mówię im, żeby unikali mediów społecznościowych, bo rozumiem, że pomagają budować markę. Radziłem im jednak, aby mieli dwa konta: jedno publiczne i jedno prywatne. Pozostaje mieć nadzieję, że poradzą sobie z tym, co na nich spada, i nie będą brać tego do siebie.

– Z biegiem lat doszliśmy do punktu, w którym obrażanie w futbolu jest w pewien sposób uznawane za coś normalnego. To dziwna bańka, bo w żadnej innej dziedzinie życia nie byłoby to tolerowane. Na stadionach i w internecie obrażani oraz zastraszani są trenerzy, prezesi, sędziowie, eksperci, kibice, a także sami piłkarze.

Heskey wielokrotnie doświadczał rasizmu w trakcie swojej kariery. Chorwacka federacja piłkarska została ukarana grzywną w wysokości zaledwie 15 tysięcy funtów za skandaliczne zachowanie kibiców podczas meczu eliminacyjnego do mistrzostw świata w Zagrzebiu we wrześniu 2008 roku.

– Tego dnia niemal cały stadion wydawał w moją stronę małpie okrzyki – wspomina. – Kiedy grałem w reprezentacji Anglii do lat 21 przeciwko Jugosławii w Barcelonie, jeden facet krzyczał „Kunta Kinte” za każdym razem, gdy dotykałem piłki. Ostatecznie został wyrzucony ze stadionu w przerwie.

– Paradoksalnie to było bardziej przerażające i przygnębiające niż to, co spotkało mnie w Chorwacji. Tam przynajmniej wiedziałem, że nikt nie wtargnie na boisko, żeby mnie skrzywdzić.

– Musiałem mieć grubą skórę, dorastając w tamtych czasach. Uczyłeś się analizować sytuację: czy jest niebezpiecznie, czy po prostu strzelasz gola i „odbijasz” to kibicom. Było jeszcze gorzej, gdy byłem młodszy i obserwowałem, z czym musieli mierzyć się John Barnes i Cyrille Regis. Zrobiliśmy ogromny postęp, ale wciąż mamy przed sobą długą drogę.


Po zakończeniu kariery w 2016 roku Heskey na własne oczy zobaczył także skalę seksizmu i mizoginii w futbolu, pracując jako szef rozwoju piłki kobiecej w Leicester City. Przez krótki czas pełnił również funkcję tymczasowego trenera.

– Piłka kobieca to prawdziwe pole minowe – dodaje. – Zawodniczki przychodziły do mnie, pytając, co robić z nadużyciami, których doświadczyły. Niektóre historie były szokujące. Wraz ze wzrostem popularności kobiecej piłki nożnej, niestety rośnie też skala tych problemów.

Dlatego Heskey, mieszkający w Manchesterze, postanowił zaangażować się jako dyrektor Football Safety App – nowej, darmowej platformy umożliwiającej kibicom, zawodnikom, pracownikom, sędziom i rodzinom natychmiastowe zgłaszanie nadużyć – zarówno na stadionach, jak i poza nimi, w akademiach, w środkach transportu, pubach oraz w mediach społecznościowych.

Każde zgłoszenie trafia do całodobowego centrum monitoringu, gdzie przeszkoleni analitycy analizują raporty i przekazują potwierdzone przypadki klubom oraz – w razie potrzeby – policji. System gromadzi dane w czasie rzeczywistym i wzorce zachowań, tworząc bazę dowodową dla władz piłkarskich.

– Przyjaciel przyszedł do mnie z tym pomysłem i bardzo do mnie trafił, bo nawiązywał do moich własnych doświadczeń oraz do faktu, że mam dzieci będące zawodowymi piłkarzami – mówi Heskey. – Zdarzało się, że moja rodzina i przyjaciele nie czuli się komfortowo, chodząc na niektóre mecze. Chodzi o to, by odzyskać futbol.

– Zgłoszenie może być anonimowe albo podpisane imieniem i nazwiskiem. Większość kibiców ma dość tego, że przez zachowanie mniejszości całe środowisko jest stawiane w złym świetle. To nie dotyczy tylko rasizmu – chodzi o ochronę futbolu przed wszystkimi formami nadużyć.

Pierwszym klubem, który oficjalnie przystąpił do aplikacji, był Cambridge United. Heskey jest przekonany, że wkrótce dołączą kolejne kluby z Premier League i Football League. Ma też nadzieję na wsparcie ze strony władz.

– Cały futbol musi potraktować to poważnie – podkreśla. – Przede wszystkim kibice muszą zrozumieć, czym to jest. Jeśli ktoś obok ciebie na stadionie regularnie zachowuje się agresywnie, teraz masz bezpieczne i proste narzędzie do zgłoszenia tego, nawet z nagraniem wideo.

– Jeśli chodzi o internet, firmy technologiczne mogłyby zrobić znacznie więcej. Tylko czy naprawdę chcą zamykać część swojej „kury znoszącej złote jaja”? Musimy zacząć pociągać ludzi do odpowiedzialności.

Heskey przeszedł przez system młodzieżowy Leicester City i zdobył dwa Puchary Ligi ze swoim macierzystym klubem, zanim w marcu 2000 roku przeszedł do Liverpoolu za 11 milionów funtów.

– Na początku w ogóle się tym nie przejmowałem, dopóki wszyscy ciągle o tym nie mówili – śmieje się. – To nie ja ustaliłem swoją wartość i nie dostałem ani funta z tych pieniędzy. To był problem klubu. Ja chciałem po prostu grać i cieszyć się futbolem.

– Byłem reprezentantem Anglii, więc znałem już wielu chłopaków. Wiedziałem, że poziom będzie niesamowicie wysoki. Chciałem tylko pokazać, na co mnie stać. Ale im częściej ludzie wspominają o kwocie transferu, tym bardziej zaczyna ona podświadomie wpływać na twoje myślenie.

Heskey był częścią drużyny Liverpoolu, która w sezonie 2000/01 zdobyła historyczną potrójną koronę: Puchar Ligi, Puchar Anglii i Puchar UEFA. Był to jego najlepszy sezon w klubie – zdobył 22 bramki we wszystkich rozgrywkach, ustępując jedynie Michaelowi Owenowi (24 gole).


– Michael był najlepszym partnerem w ataku, jakiego kiedykolwiek miałem – mówi. – Doskonale się rozumieliśmy. Od czasów reprezentacji do lat 18 wiedzieliśmy, czego od siebie oczekujemy. To po prostu „zaskoczyło”. Nie musieliśmy nad tym szczególnie pracować – po prostu się rozumieliśmy.

Po zdobyciu 60 bramek w 223 meczach dla Liverpoolu Heskey przeniósł się w 2004 roku do Birmingham City. Później grał także w Wigan Athletic i Aston Villi, a następnie wyjechał do Australii, gdzie występował w Newcastle Jets. Wrócił do Anglii, by grać w Bolton Wanderers, po czym zakończył karierę.

– Najbardziej cieszyłem się futbolem w Leicester i Liverpoolu – wspomina. – W Leicester Martin O’Neill dawał mi swobodę, jakiej dziś już prawie się nie spotyka, bo wszystko jest tak bardzo uporządkowane. Gdy podałem piłkę, Martin potrafił mnie za to zrugać.

– Kiedyś przyjąłem piłkę na klatkę piersiową, opanowałem ją i podałem do Robbiego Savage’a. On przyjął i stracił piłkę. Martin strasznie mnie za to zrugał, a ja byłem wściekły. W przerwie powiedział mi: „Dlaczego podajesz mu piłkę? Co on może zrobić, czego ty nie potrafisz? On nie potrafi biec z piłką jak ty”. Wtedy zrozumiałem. Dawał ci wiarę, że nikt nie jest w stanie cię zatrzymać.

– Przechodząc do Liverpoolu, do największego klubu na świecie, zobaczyłem, jak bardzo wszystko jest tam dopracowane. Nie wygrali nic od 1995 roku, a mimo to presja była ogromna każdego tygodnia.

– Gerard Houllier zapewniał dyscyplinę i strukturę. Siedziało się na 45-minutowych odprawach, analizowało poprzednie mecze, ćwiczyło schematy gry bez dotykania piłki. Chodziło o poruszanie się i zrozumienie tego, co dzieje się na boisku.

Dziś Heskey całkowicie poświęca się walce z tym, co uważa za toksyczną kulturę we współczesnym futbolu.

– Ludzie mówią, że nie da się tego zatrzymać, ale ja się z tym nie zgadzam – podkreśla.

– Dlaczego jest to tolerowane w piłce nożnej? Nie powinno być. To właśnie brakowało – realnego straszaka. Gdy pojawią się pierwsze wyroki, ludzie zaczną rozumieć konsekwencje. Odpowiedzialność zmienia zachowanie.


James Pearce

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Analiza rywala: Bournemouth (0)
24.01.2026 03:04, GingerElf, liverpoolfc.com
Emile Heskey na temat rasizmu w piłce (0)
24.01.2026 01:24, MaksKon, The Athletic
Bournemouth - Liverpool: Wieści kadrowe (0)
23.01.2026 22:27, AirCanada, liverpoolfc.com
Stevie G wystąpi w meczu legend z BVB (0)
23.01.2026 22:06, AirCanada, liverpoolfc.com
Andy Robertson - żywa legenda The Reds (0)
23.01.2026 17:24, Bartolino, The Athletic