Liverpool ponownie rozczarowuje, porażka na Vitality Stadium
Bournemouth pokonało Vitality Stadium 3:2 Liverpool, zdobywając zwycięskiego gola w samej końcówce spotkania.
W 6. minucie ładną dwójkową akcję przeprowadził Salah z Wirtzem, Egipcjanin zdecydował się na strzał, ale nie zmieścił futbolówki w świetle bramki.
W 14. minucie po fajnie zawiązanej akcji ofensywnej, w polu karnym Wisienek z piłką znalazł się Wirtz, jednak zamiast szukać strzału, zdecydował się na podanie i cała akcja spaliła na panewce.
W 26. minucie Bournemouth obejmuje prowadzenie. Van Dijk popełnił gigantyczny błąd w polu karnym. Holender myślał, że piłka wyjdzie na rzut rożny, jednak uprzedził go walczący o nią Scott, który dograł piłkę do Evanilsona, a ten z bliskiej odległości pokonał Alissona.
Warto zauważyć, że w akcji bramkowej z bramkarzem Liverpoolu zderzył się Joe Gomez, który z grymasem bólu opuścił murawę i już na nią nie powrócił, zastąpiony niebawem przez japońskiego samuraja - Wataru Endo.
W 32. minucie Jimenez po akcji prawą stroną gospodarzy, wpadł w pole karne po sprytnym podaniu Hilla, wyprzedził Kerkeza i zapakował piłkę do siatki. VAR krótko analizował tę sytuację pod kątem spalonego, ale bramka została uznana.
W 44. minucie Gakpo wrzucił piłkę w pole karne do Salaha, ale Egipcjanin z 5 metrów nieczysto trafił w piłkę, która wpadła 'do koszyczka' Petrovicia.
W doliczonym czasie gry z rzutu rożnego dośrodkował Dom Szoboszlai, a Virgil van Dijk mocny strzałem głową zanotował kontaktowe trafienie.
Pierwsza połowa kończy się rezultatem 2:1 dla gospodarzy.
Po zmianie stron Arne Slot wprowadził na boisko Robertsona, Hugo Ekitike, czy Rio Ngumohe, ale the Reds nie byli w stanie stworzyć sobie długo klarownej sytuacji pod bramką rywala.
W 79. minucie rzut wolny przed polem karnym wypracował Rio Ngumoha. Salah lekko musnął piłkę, mocnym uderzeniem popisał się Szobo, który w drugim meczu z rzędu trafił do siatki po stałym fragmencie gry.
Chwilę później Ryan Christie zdecydował się na strzał w pierwsze tempo, zmuszając do dużego wysiłku Alissona, który przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W 85. minucie blisko szczęścia był Wirtz, jednak uderzenie Niemca z ostrego kąta wybronił golkiper Wisienek.
W ostatniej minucie doliczonego czasu gry po wrzucie piłki z autu na wysokości pola karnego Liverpoolu, w dużym zamieszaniu podbramkowym, piłkę do siatki mistrzów Anglii wpakował Amine Adli.
Bournemouth zainkasowało 3 punkty, natomiast podopieczni Arne Slota w kolejnym meczu z rzędu w Premier League totalnie rozczarowali swoich kibiców.
Składy:
Bournemouth: Petrovic; Smith, Hill, Senesi, Truffert; Scott, Cook; Jimenez (Toth 85′), Kroupi (Christie 67′), Adli; Evanilson (Unal 90+3′)
Liverpool FC: Alisson; Frimpong (Jones 59′), Gomez (Endo 35′), Van Dijk, Kerkez (Robertson 46′); Gravenberch, Mac Allister (Ekitike 59′), Szoboszlai; Salah, Wirtz, Gakpo (Ngumoha 74′)

Komentarze (117)
Gra bez napastnika sporo kosztuje. Salah i Gakpo są daremni, tu nie ma komu zagrywać. Do tego dochodzą babole w obronie VVD.
Btw
Ile my już mieliśmy straconych bramek w tym sezonie, gdzie o spalonym decydowały centymetry…
;)
ja bym jednak wierzył w naszych antyfanów Slota. Myślę, że przy ewentualnym remisie tez dadzą radę.
NANANANANNANANANANANANANNANANAN
P.S. pierwszy mecz Salaha w lidze po powrocie i odrazu porażka... Przypadek?
A tak, dalej włodarze Klubu utrzymują tego śmierdzącego trupa.
Mo jakiś schowany.
Macca wystawiony najgłębiej, a bezproduktywni Flo i Graven biegają z przodu.
Potem schodzi pierwszy Macca. W Bou wchodzi Christie i robi więcej problemów nam, niż nasze asy przez cały mecz.
Slot, Slotem i głupimi wyborami zabija drużynę. Ale takie partactwo ze strony Virga, Aliego, Flo i Mo to też zasługuje na zdrowe baty.
Zapewne niektórzy tak.
"Arne Slot zwolniony z funkcji trenera Liverpoolu"
Panie szrot kończ waść wstydu oszczędź 😭
Brak pomysłu, zgrania, bramki po stałych fragmentach gry. Z gry pozycyjnej mizeria. Jutro możemy wyspać z top 4, pytanie czy ze Slotem u steru damy radę skończyć w top 4, w co osobiście wątpię.
Trochę dla Mo musi być frustrujące jak koledzy z zespołu jak Wirtz, Frimpong, Rio (w 15min) umieją przedryblować przeciwnika więcej niż raz, gdy on chyba za każdą próbą traci piłkę.
Dzisiaj Virgil słaby mecz - to już nie jest ten sam masakrator, co w poprzednich sezonach. Guehi był tu potrzebny jak tlen.
#Slot out