FOR
Nottingham Forest
Premier League
22.02.2026
15:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 968

Wywiad z Jarim Litmanenem


Wieść o tym, że Jari Litmanen siedzi w barze na froncie, szybko się rozchodzi i kolejni kibice Liverpoolu gromadzą się, żeby go poznać.

Akcja toczy się w Hotelu Anfield, kilka minut spacerem od stadionu, przed meczem Premier League z Manchesterem City. Minęło ćwierć wieku od kiedy Litmanen dołączył do Liverpoolu prowadzonego przez Gerarda Houlliera. Dołączył on z Barcelony, a jego pobyt w Merseyside trwał zaledwie 18 miesięcy. Jednak jeden z najbardziej uzdolnionych technicznie piłkarzy swojego pokolenia zostawił po sobie ślad.

- Cudownie jest tu wrócić - mówi. Liverpool był moją drużyną, kiedy dorastałem i miałem to szczęście, żeby tutaj grać. Dziś jestem kibicem.

- Grałem znacznie dłużej w Ajaksie i zdobyłem tam więcej trofeów, ale kiedy podróżuję po świecie, szczególnie po Azji, wielu ludzi pamięta mnie jako zawodnika Liverpoolu. To coś wyjątkowego.

Obecnie Litmanen dzieli czas między dom rodzinny w stolicy Estonii, Tallinnie, a pracę w Helsinkach jako ekspert telewizyjny w fińskiej telewizji.

W wieku 54 lat zwycięzca Ligi Mistrzów, w październiku ubiegłego roku, dał się namówić na krótki powrót z emerytury, żeby zagrać u boku swoich synów, Caro i Bruno, w Tallinna Kalev Juunior w czwartej lidze estońskiej.

- Nagle okazało się, że mieli małą kadrę, a ponieważ trenowałem trochę na boisku, ich trener zapytał: ‘Czy mógłbyś z nami potrenować, żebyśmy mieli o jednego zawodnika więcej?’ - wspomina. Pomyślałem: ‘Czemu nie?’. Trenowałem, zarejestrowałem się, a potem wszedłem na ostatnie 30 minut ostatniego meczu razem z moimi chłopcami, którzy mieli wtedy 17 i 19 lat. Dzielenie z nimi boiska było niesamowite. Inni młodzi zawodnicy nic o mnie nie wiedzieli, ale ich rodzice już tak. Po meczu to oni chcieli zrobić sobie selfie.



To doświadczenie miało dla Litmanena ogromne znaczenie, bo jeszcze niedawno obawiał się, że nie będzie w stanie ponownie grać po wyniszczających skutkach Covidzie.

- Zaczęło się w marcu 2020 roku i miało wpływ na mnie przez lata - wyjaśnia. Nie miałem siły na nic. Źle spałem i nie mogłem normalnie chodzić. Najcięższy okres trwał pierwsze trzy lub cztery tygodnie. Potem przez trzy lub cztery miesiące mogłem chodzić tylko około 10 minut, po tym czułem się kompletnie wyczerpany. Bardzo cierpiałem.

- Stopniowo było coraz lepiej. Przez cztery lata nie mogłem grać w piłkę. Mecz legend Liverpoolu i Ajaksu w 2024 roku, kiedy zagrałem dla obu drużyn, był moim pierwszym występem po powrocie. Dla mojego zdrowia psychicznego niezwykle ważne było znów wyjść na boisko.

- Od tego czasu zagrałem w sześciu lub siedmiu meczach legend. Czuję się jakby zaczęło się dla mnie nowe życie. Mogę powiedzieć, że prawie całkowicie wyzdrowiałem. To nie tylko sama gra, ale też spotkania z dawnymi kolegami z drużyny. Czasami wciąż zbyt szybko się męczę, ale niektórzy mówią, że to już po prostu kwestia wieku.

Fakt, że w rodzinnej Finlandii miał pseudonim „Kuningas”, czyli „Król”, wiele mówi o szacunku, jakim jest darzony. Jest rekordzistą reprezentacji pod względem liczby występów, ma 137 meczów i pozostaje największym fińskim eksportem piłkarskim.

Dorastał w Lahti i poszedł w ślady ojca Olaviego, gdy w wieku 16 lat zadebiutował w pierwszej drużynie lokalnego klubu Reipas. Następnie przeniósł się do HJK z Helsinek, a potem do MyPa, z którym w 1992 roku sięgnął po Puchar Finlandii. Przyciągnął uwagę skautów z całej Europy i dołączył do Ajaksu.

W tamtych czasach w Finlandii właściwie nie było profesjonalnej piłki - mówi. Mój ojciec pracował w fabryce w ciągu dnia, a potem szedł na trening. Ja do 19 roku życia chodziłem do szkoły, mieszkałem z rodzicami i dostawałem niewielkie pieniądze za grę w piłkę.

- Po skończeniu szkoły zainteresowały się mną kluby z Belgii i Holandii. Roy Hodgson, który później prowadził naszą reprezentację, chciał ściągnąć mnie do szwajcarskiego Neuchatel Xamax, ale zamiast tego poszedłem do wojska. Musiałem odbyć roczną służbę wojskową i uznałem, że lepiej zrobić to od razu niż odkładać.

- Miałem 21 lat, gdy trafiłem do Ajaksu i to zmieniło moje życie. Na początku zaprosili mnie na trzydniowe zgrupowanie w środku fińskiego sezonu. Z innymi zawodnikami i w innym systemie nie miałem pojęcia, co robić.



- Po pierwszym meczu treningowym trener Louis van Gaal powiedział na spotkaniu ze sztabem: ‘Odeślijmy go z powrotem’. Główny skaut przekonał go, by dał mi jeszcze jedną szansę na dziesiątce. Wygraliśmy 8:2. Strzeliłem cztery gole i miałem dwie asysty. Van Gaal powiedział do mnie: ‘Chcesz tu przyjść? Jutro porozmawiamy o kontrakcie’. Jak niewielka bywa różnica między sukcesem a porażką. Trzeba mieć trochę szczęścia.

Litmanen okazał się idealnym następcą Dennisa Bergkampa, który odchodził do Interu. W Amsterdamie rozkwitł, zdobywając nagrodę dla Piłkarza Roku w Holandii w 1993 roku oraz koronę króla strzelców Eredivisie w sezonie 1993/94 z 26 golami ligowymi.

Ukronowaniem była wygrana w finale Ligi Mistrzów w 1995 roku przeciwko Milanowi. Rok później Ajax był bliski obrony tytułu, ale przegrał w rzutach karnych po tym, jak Litmanen doprowadził do remisu w finale z Juventusem. Z dziewięcioma bramkami został królem strzelców Ligi Mistrzów w sezonie 1995/96.

- To była fantastyczna drużyna - mówi. Edwin van der Sar, bracia De Boer, Frank Rijkaard, Clarence Seedorf, Edgar Davids, Marc Overmars, Finidi George, Patrick Kluivert i Nwankwo Kanu. Nie byliśmy najlepszymi zawodnikami na świecie, ale razem byliśmy naprawdę silni.

- Pomogło mi to, że po przyjściu do Ajaksu nie byłem od razu pod wielką presją. Van Gaal powiedział, że mam rok na naukę języka, systemu i kultury, zanim Dennis odejdzie. Potrzebowałem tego czasu, bo nie byłem gotowy od pierwszych momentów

Litmanen zajął trzecie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki w 1995 roku, kiedy nagrodę zdobył George Weah z Milanu. Po siedmiu latach w Amsterdamie, które przyniosły cztery tytuły mistrza kraju i trzy Puchary Holandii, ponownie spotkał się z Van Gaalem, gdy w 1999 roku przeszedł do Barcelony.

Kontuzje utrudniały mu grę w ostatnich sezonach w Ajaksie i podobnie było w Katalonii. Gdy Lorenzo Serra Ferrer zastąpił Van Gaala, Litmanen został odsunięty od składu, a koszulka z numerem 10 trafiła do Rivaldo.

Dla Barcelony zagrał tylko 32 razy, choć wspomina to jako „miłe doświadczenie”, po czym w styczniu 2001 roku przeniósł się do Liverpoolu na zasadzie wolnego transferu. Klub z Merseyside próbował go pozyskać już w 1997 i 1999 roku.



- Roy Evans odwiedził mnie w hotelu w Amsterdamie w 1997 roku - przyznaje. Poważnie się nad tym zastanawiałem. Ajax był dla mnie tak dobry, że nie chciałem wymuszać transferu. Powiedziałem Royowi, że jeśli uzgodnią warunki z Ajaksem, przyjdę, ale nie będę naciskał. Złożyli ofertę, ale Ajax uznał, że nie jestem na sprzedaż.

- W 1999 roku, gdy odchodziłem z Ajaksu, wybór sprowadzał się do trzech opcji: Barcelona, Liverpool albo Bayern Monachium. Wybrałem Barcelonę ze względu na stadion, kulturę i język. Do tego Van Gaal był tam trenerem i grało kilku moich byłych kolegów.

- Zmienił się prezydent, a po odejściu Van Gaala nowy trener powiedział: ‘Wybrałem Rivaldo, więc nie ma dla Ciebie miejsca w tym zespole’. Przez kilka miesięcy się zastanawiałem, aż w końcu było jasne: teraz jestem gotowy na Liverpool. Ponownie skontaktowaliśmy się z Gerardem Houllierem i był podekscytowany, więc zdecydowaliśmy się na ten krok.

Litmanen śmieje się, wspominając zakup domu od odchodzącego napastnika Liverpoolu Erika Meijera po przypadkowym spotkaniu na lotnisku w Manchesterze. Meijer leciał do Niemiec, żeby podpisać kontrakt z Hamburgiem.

- Znałem Erika z gry przeciwko niemu w Holandii. Minęliśmy się na ruchomym chodniku i powiedział: ‘Powodzenia w Liverpoolu. Przy okazji mam dom do sprzedania’. Odpowiedziałem: ‘Dzięki, świetnie, kupię go’. To była łatwa transakcja”.

Litmanen miał niemal 30 lat, gdy trafił na Anfield, by rywalizować z Michaelem Owenem, Robbiem Fowlerem i Emilem Heskeyem.

Został wybrany piłkarzem meczu w swoim debiucie w Premier League na wyjeździe z Aston Villą, lecz miesiąc później opuścił finał Pucharu Ligi wygrany z Birmingham City z powodu problemów z łydką.



W marcu 2001 roku spotkało go kolejne nieszczęście, gdy złamał nadgarstek w meczu eliminacji Mistrzostw Świata przeciwko Anglii na Anfield, co wykluczyło go z gry do końca sezonu. Musiał z boku patrzeć, jak drużyna Houlliera zdobywa historyczną potrójną koronę, dokładając Puchar Anglii i Puchar UEFA.

- Walczyłem z Rio Ferdinandem, gdy upadłem. Zwykle podpiera się ręką, by złagodzić upadek, ale mój nadgarstek wygiął się w drugą stronę i od razu usłyszałem trzask.

- Przegrywaliśmy 2:1, więc powiedziałem fizjoterapeucie, żeby go owinął. Grałem dalej, ale mogłem biegać tylko z ręką przyciśniętą do klatki piersiowej. Idąc do tunelu po meczu, zacząłem czuć zawroty głowy. W szatni zemdlałem i trafiłem do szpitala.

- Lekarz analizujący zdjęcia rentgenowskie był bardzo podekscytowany, bo po raz pierwszy widział złamanie w tylu miejscach. Ja chciałem tylko wiedzieć, jak długo będę pauzował. Gdy przychodziłem do Liverpoolu, drużyna była mocno krytykowana. Kilka miesięcy później zdobyła trzy trofea, a Michael miał wkrótce wygrać Złotą Piłkę.

W kolejnym sezonie Litmanen wystąpił 32 razy, ale tylko w 13 meczach wyszedł w pierwszym składzie, ponieważ Houllier stawiał na duet Owen i Heskey.

Po dziewięciu golach w 43 występach dla Liverpoolu odszedł w 2002 roku, by wrócić do Ajaksu. Był mentorem młodego Zlatana Ibrahimovicia i pomógł zespołowi zdobyć kolejny tytuł mistrzowski w sezonie 2003-04, po czym rozpoczął wędrówkę po klubach, naznaczoną kolejnymi pechowymi urazami.

W Malmo pauzował przez trzy miesiące po tym, jak w szatni wpadł mu do oka fragment butelki po lemoniadzie, a w Fulham, gdzie ponownie spotkał się z Hodgsonem, nie zagrał ani jednego oficjalnego meczu z powodu arytmii serca i wstrząśnienia mózgu.

Ostatni ze swoich 137 występów w reprezentacji Finlandii zaliczył w 2010 roku przeciwko San Marino, dokonując rzadkiego wyczynu gry dla kadry w czterech różnych dekadach. Przed stadionem w Lahti stoi jego pomnik.

- Ciało tego pomnika jest znacznie silniejsze niż moje - żartuje. Większe znaczenie niż ilość występów ma dla mnie to, że grałem w reprezentacji przez 21 lat. Biorąc pod uwagę wszystkie trudności, jestem z tego dumny.

Oceny jego kariery często koncentrują się na tym, co mógł osiągnąć, gdyby nie kontuzje. Litmanen patrzy na to inaczej.

- Kiedy miałem 14 lat i mówiłem ludziom, że chcę zostać profesjonalnym piłkarzem, mówili, że jestem szalony: ‘Nie możesz tego zrobić, pochodząc z Finlandii' - wspomina. Marzyłem o grze w jednym z wielkich klubów Europy. Ostatecznie zagrałem w trzech.

Radzenie sobie z przeciwnościami to część życia piłkarza. Patrzę na swoją karierę bardzo pozytywnie. Jestem z nią pogodzony.

James Pearce
Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Wywiad z Jarim Litmanenem (0)
17.02.2026 18:18, Matt_ityahu1892, The Athletic
Sherwood: Salah latem opuści Liverpool (3)
17.02.2026 12:20, AirCanada, liverpool.com
Holenderski ekspert o przyszłości Gakpo (5)
17.02.2026 11:28, Redbeatle, Liverpool Echo
Historia starć z Wilkami w FA Cup (0)
17.02.2026 11:14, Gall1892, liverpoolfc.com
Szobo następcą Gerrarda? (0)
17.02.2026 00:13, Armani87, liverpool.com