Konferencja prasowa przed Tottenhamem
Arne Slot zwrócił uwagę, na to, że Liverpool ma „coś do udowodnienia”, zapowiadając niedzielny mecz Premier League z Tottenhamem Hotspur. Trener The Reds rozmawiał z dziennikarzami podczas piątkowej konferencji prasowej w AXA Training Centre.
Wśród wielu tematów Slot omówił mecz na Anfield przeciwko Spurs, to, co chce osiągnąć z zespołem w końcowych miesiącach sezonu, oraz pozycję w zespole młodego Rio.
Na temat kontrastu w formie Liverpoolu w porównaniu z ostatnim meczem z Tottenhamem na Anfield, gdy The Reds przypieczętowali tytuł Premier League…
– Tak, to nie było wyjątkowe tylko dla mnie, było wyjątkowe dla wszystkich związanych z klubem. Jest duża różnica między tym, gdzie jesteśmy teraz, a gdzie byliśmy wtedy, to jasne i oczywiste. To wspaniałe wspomnienie. Niemniej równie mocno czekam na mecz za dwa dni, ponieważ gra u siebie na Anfield to zawsze coś, na co można czekać z niecierpliwością. I mamy coś do udowodnienia, ponieważ ostatni mecz w lidze przegraliśmy, ostatni mecz w Lidze Mistrzów przegraliśmy, a teraz gra przed własnymi kibicami to coś, co zawsze uznajemy za wyjątkowe.
Na temat tego, co chce osiągnąć w pozostałej części tego sezonu…
– To, czego chcę, to być w stanie sprawić, aby każdy pojedynczy zawodnik wyciągnął maksimum z każdej sesji treningowej i każdego meczu, który rozegramy od teraz do końca sezonu. I to jest cel – dla mnie i to powinien być cel dla zawodników – i jestem w stu procentach pewien, że to jest cel dla zawodników, ponieważ to jedyny sposób, aby wyciągnąć maksimum z tego, co jest dla nas możliwe. Czym dokładnie to będzie, nie zawsze jest łatwe do powiedzenia z wyprzedzeniem, ponieważ czasami potrzebujesz trochę szczęścia.
Tak jak w zeszłym sezonie, gdy graliśmy w 1/8 finału Ligi Mistrzów, doszło do rzutów karnych i byliśmy bardzo blisko pokonania Paris Saint-Germain. Przegraliśmy, a oni później wygrali Ligę Mistrzów. Marginesy na poziomie, na którym gramy – Premier League, Liga Mistrzów – są naprawdę małe, ale musimy walczyć o te marginesy każdego dnia, aby czynić je coraz większymi i większymi. I to jest cel. To był już cel na początku sezonu, ale teraz jest nim jeszcze bardziej.
Na temat ustawienia bardzo wysokiej poprzeczki w zeszłym sezonie…
– Myślę, że poprzeczka w Liverpoolu jest zawsze wysoka. Zawsze była wysoka i zawsze będzie wysoka. I to jest wyłącznie dobra rzecz. Jesteśmy wielkim klubem, w którym poprzeczka powinna być ustawiona wysoko przez ludzi wokół nas, ale my sami ustawiamy ją równie wysoko. Tak, rzeczywiście, w zeszłym sezonie byliśmy w stanie osiągnąć jedną z rzeczy, które chcieliśmy osiągnąć – a było nią zdobycie mistrzostwa – byliśmy też blisko wygrania Pucharu Ligi, który przegraliśmy w finale z Newcastle. W tym sezonie oczywiście nie jesteśmy w stanie ponownie wygrać ligi, ale wciąż jesteśmy w dwóch pucharach – Lidze Mistrzów i FA Cup – w których rywalizujemy.
Na temat tego, czy forma Spurs i bilans Liverpoolu przeciwko nim „zwiększają oczekiwania wobec drużyny, aby wygrała mecz”…
– Myślę, że gdyby Tottenham był teraz numerem 1 w lidze, każdy kibic i tak oczekiwałby od nas zwycięstwa u siebie. Tak jest, gdy gramy z Man City, tak jest, gdy gramy z Arsenalem. W każdym meczu, który ten klub rozgrywa u siebie, oczekuje się od nas zwycięstwa. To nie ma nic wspólnego z formą drugiej drużyny ani z tym, gdzie są w tabeli czy jaką mają jakość. Możemy wygrać nasz 1500. mecz ligowy u siebie, więc oczekiwania wynikają z historii, a historia pokazała, że ten klub potrafił wygrać wiele meczów, zwłaszcza u siebie. Więc nie ma znaczenia, z kim gramy i z kim się mierzymy – oczekiwania w tym klubie są zawsze ogromne i my to przyjmujemy, ponieważ to również oznacza, jak mówiłem wcześniej, że ten klub potrafi wygrywać trofea. Robiliśmy to w ostatnich latach i w historii również.
Na temat tego, „dlaczego tak wielu zawodników nie osiągnęło swojego poziomu” przeciwko Galatasaray we wtorek…
– Uważam, że dobry indywidualny występ wynika z dobrego występu drużyny. Myślę, że w pierwszych 15–20 minutach byliśmy „w grze”, nie wiem dokładnie, jak to powiedzieć. Były trzy lub cztery momenty, w których powinniśmy byli zdobyć bramkę, a potem wydarzył się moment, który całkowicie zmienił dynamikę meczu – stracony gol po stałym fragmencie gry. Nie po raz pierwszy w tym sezonie, to całkowicie zmieniło momentum meczu. To nie jest coś, co akceptujemy. Nie możemy powiedzieć: „OK, jeśli stracimy gola po 20 minutach, to wszystko powinno być dużo gorsze niż było wcześniej”.
– Zgadzam się z tobą, nie zagraliśmy naszego najlepszego meczu w tym sezonie, to również jest całkowicie jasne. Widziałem też, że jak na wyjazdowy mecz w Europie byliśmy w stanie stworzyć wystarczająco dużo okazji, aby zdobyć bramkę – więcej niż kilka innych drużyn potrafiło stworzyć w wyjazdowym meczu Ligi Mistrzów. Przez cały sezon mamy problem ze skutecznością w wykorzystywaniu okazji, które tworzymy. I niestety mamy złą mieszankę polegającą na tym, że tracimy gole z niewielu okazji, które dopuszczamy.
– Dopóki tego nie naprawimy, każdy mecz będzie bardzo trudny. Nadal mam dużą pewność, że jesteśmy w stanie zrobić to lepiej dzięki jakości zawodników, których mamy, oraz dzięki temu, że dwa nadchodzące mecze rozegramy u siebie. Myślę, że gra na wyjeździe przeciwko Galatasaray, a potem stracenie gola przez nich, spowodowało duży zwrot w dynamice meczu, ale także w energii na stadionie. Dlatego naprawdę czekam na dwa mecze u siebie z rzędu przy wsparciu, które zawsze czuliśmy od naszych kibiców. To może zrobić dla nas ogromną różnicę.
Na temat tego, jak blisko gry od pierwszej minuty w Premier League jest Rio Ngumoha i na czym polega „balans” w jego przypadku…
– Nie jest tak, że myślimy tak daleko naprzód o tym, co to będzie oznaczać dla reszty jego kariery, ale w tym sezonie traktowaliśmy go ostrożnie. Myślę, że mówiłem o tym wcześniej, że nie może być zbyt wiele dni z rzędu na boisku z powodu złamań przeciążeniowych, które zawodnicy w tym wieku czasami mają i które zdarzały się tutaj w tym klubie. Jayden Danns jest jednym z takich przykładów. Oczywiście Rio jest zawodnikiem, który może rozpocząć mecz w naszym składzie. Myślę, że miesiąc temu powiedziałem, że dostanie więcej czasu gry i myślę, że wszyscy to widzieli – wchodząc na dłuższe fragmenty, zaczynając mecz przeciwko Wolves.
– I zdecydowanie jest opcją do gry od pierwszej minuty w jednym z nadchodzących trzech meczów, ponieważ – jak wiecie – po raz piąty w tym sezonie, jak sądzę, musimy zagrać trzy mecze w siedem dni, z wczesnym początkiem w sobotę, wyjazdowym meczem z Brighton. Więc w tym sezonie byliśmy pod tym względem bardzo „szczęśliwi” z terminarzem. To oznacza, że potrzebujesz więcej niż 11 zawodników, a oczywiście mecz w środku tygodnia może trwać dłużej niż 90 minut, jak doświadczyliśmy w zeszłym sezonie. Dlatego przy trzech meczach w siedem dni każdy zawodnik, który jest zdrowy, ma szansę zagrać lub rozpocząć jeden z nadchodzących trzech meczów.

Komentarze (0)