Co Slot musi naprawić przed starciem z PSG
Liverpool udaje się w środę do Paryża, a trener Arne Slot musi znaleźć odpowiedzi na szereg problemów, aby utrzymać przy życiu ten rozczarowujący sezon.
Zespół Slota czeka wymagający ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain, niemal 12 miesięcy po tym, jak został wyeliminowany z rozgrywek w 1/8 finału po rzutach karnych właśnie przez paryżan, którzy później po raz pierwszy sięgnęli po tytuł mistrzów Europy.
Wiele zmieniło się od tamtego czasu – jeszcze o tej porze rok temu Liverpool był bliski zdobycia mistrzostwa Anglii w debiutanckim sezonie Slota na Anfield.
– Zabrakło mi nie tylko ducha walki, ale też zwykłej determinacji, by wygrać pojedynek, być pierwszym przy piłce, utrudnić podanie, dośrodkowanie czy strzał. To coś, co zdecydowanie musimy poprawić w środę – powiedział trener Liverpoolu Arne Slot po porażce z Manchesterem City.
Dokładnie rok temu seria 26 meczów Liverpoolu bez porażki w lidze dobiegła końca w starciu z Fulham. Była to dopiero druga przegrana klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej do tamtego momentu sezonu – o osiem mniej niż w obecnej, fatalnej kampanii.
Sobotnia, bezbarwna kapitulacja w ćwierćfinale Pucharu Anglii z Manchesterem City była 15. porażką Liverpoolu we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie – najwięcej od sezonu 2014/15, gdy zespół Brendana Rodgersa przegrał 18 razy.
To sprawia, że Liga Mistrzów pozostaje jedyną realną szansą na uratowanie sezonu. Jeśli jednak Liverpool chce myśleć o wyeliminowaniu obrońców trofeum, Slot musi jak najszybciej rozwiązać powracające problemy.
Gdzie podziały się Mentality Monsters Kloppa?
W tym sezonie zbyt często zdarzają się momenty, w których zawodnicy tracą pewność siebie przy pierwszych trudnościach. Tak było również w sobotę na Etihad Stadium – po obiecujących pierwszych 30 minutach Liverpool kompletnie się posypał i już 12 minut po przerwie przegrywał 0:4.
Niepokojące jest to, że kapitan Virgil van Dijk przyznał po meczu, iż zespół się poddał. Sam Slot dodał:
– Zdecydowanie zabrakło mi ducha walki w pierwszych 10 minutach po przerwie. Ale w tym fragmencie brakowało nie tylko tego – zabrakło też chęci wygrywania pojedynków, bycia pierwszym przy piłce, utrudniania podań, dośrodkowań i strzałów. To coś, co musimy poprawić w środę.
Dominik Szoboszlai przyznał mu rację:
– Trzeba walczyć, ciężko pracować i grać jeden za drugiego. Tego czasami nam brakuje.
Jeśli ubiegłoroczne starcie w Paryżu czy niedawna wizyta Chelsea w stolicy Francji mogą być wskazówką, Liverpool musi być gotowy na trudne momenty. Reakcja na szybko straconego gola na Parc des Princes może okazać się kluczowa – zespół nie może rozsypać się tak jak w weekend.
Van Dijk musi stanąć na wysokości zadania
Jedno jest pewne – Liverpool nie może bronić tak, jak przeciwko Manchesterowi City, jeśli chce uniknąć kolejnej bolesnej porażki.
Slot niemal na pewno postawi na tę samą linię obrony co w Manchesterze, a jedyną możliwą zmianą może być występ Jeremiego Frimponga w miejsce Joe Gomeza na prawej obronie. Problem nie leży jednak w nazwiskach, lecz w jakości wykonywania zadań.
Wszystko zaczyna się od Van Dijka.
Kapitan, który w lipcu skończy 35 lat, po raz pierwszy w swojej karierze na Anfield mierzy się z tak wyraźną krytyką. Po meczu z City była ona w pełni uzasadniona – sprokurowany rzut karny zapoczątkował serię czterech straconych goli w niewiele ponad kwadrans.
Holender zawinił też przy kolejnych bramkach – nie upilnował rywala przy trzecim golu i nie był wystarczająco blisko Erlinga Haalanda przy trafieniu na hat-tricka.
– Musimy bronić o wiele lepiej – przyznał Slot.
W Paryżu jego defensywa zostanie wystawiona na bardzo podobną próbę.
Większa skuteczność pod bramką rywala
Liverpool nie ma żadnych szans na sprawienie niespodzianki, jeśli nadal będzie tak nieskuteczny.
Z Manchesterem City wynik mógłby wyglądać inaczej, gdyby zespół wykorzystał swoje sytuacje przy stanie 0:0. Najwięcej zmarnował Mohamed Salah, który w drugiej połowie nie trafił także z rzutu karnego.
To druga z rzędu niewykorzystana jedenastka Egipcjanina – wcześniej jego strzał obronił bramkarz Galatasaray. To dobrze oddaje problemy ofensywne całej drużyny.
– Byłoby dobrze, gdybyśmy częściej wykorzystywali sytuacje, które sobie stwarzamy – powiedział Slot.
– To już drugi rzut karny, którego nie wykorzystaliśmy, a Dominik Szoboszlai również chybił. Nie chodzi tylko o wielkie okazje – w tym sezonie zmarnowaliśmy też kilka jedenastek. A w piłce chodzi o jedno – trzeba strzelać gole, jeśli chce się wygrywać.
Problem w tym, że rywale Liverpoolu nie potrzebują wielu okazji.
– Znowu graliśmy z drużyną, która wyraźnie przekroczyła swoje xG, a u nas wygląda to odwrotnie – dodał poirytowany trener.
Salah musi zagrać, ale czy to słuszna decyzja?
Salah ma za sobą kolejny trudny występ – pierwszy po ogłoszeniu, że po sezonie odejdzie z klubu.
To stawia Slota w trudnym położeniu. Końcówka sezonu zaczyna przypominać pożegnalną trasę Egipcjanina – a jako klubowa legenda będzie jej centralną postacią.
Gdyby nie decyzja o odejściu, możliwe, że trener skorzystałby z niego jako rezerwowego w meczu w Paryżu i postawił od początku na Frimponga. W obecnej sytuacji to jednak mało realne.
Oznacza to, że prawy obrońca Liverpoolu będzie musiał radzić sobie z ogromnym zagrożeniem ze strony Nuno Mendesa i Chwiczy Kwaracchelii – często bez większego wsparcia defensywnego ze strony Salaha.
Czy Liverpool ma siły na starcie z mistrzami Europy?
Slot i jego zawodnicy doskonale wiedzą, co ich czeka w Paryżu. Rok temu, głównie dzięki znakomitej postawie Alissona Beckera, udało się wywieźć zwycięstwo 1:0.
Zespół Luisa Enrique od pierwszych minut narzuca wysokie tempo, długo utrzymuje się przy piłce i potrafi fizycznie zamęczyć rywala. To dokładnie taki styl, który sprawiał Liverpoolowi ogromne problemy w tym sezonie.
Kluczowa będzie gra w środku pola i pressing – tym razem musi być perfekcyjny.
Jak zauważył Adam Bate ze Sky Sports:
– Były momenty, kiedy napastnicy naciskali wysoko, a obrona się cofała, otwierając przestrzenie, z którymi ten Liverpool nie ma sił sobie radzić. Widok Dominika Szoboszlaia biegającego samotnie za cieniem był stałym elementem tego sezonu.
Liverpool i Slot będą mieli nadzieję, że w środę nie będą oglądać takiego scenariusza.
Richard Morgan

Komentarze (2)
Nie trzeba czytać artykułu.