Najlepsze momenty Robbo w klubie
Andy Robertson opuści Liverpool FC po dziewięciu sezonach, mając już w pełni ugruntowany status klubowej legendy.
Niesamowita droga Szkota w klubie – która rozpoczęła się w lipcu 2017 roku transferem z Hull City – dobiegnie końca wraz z zakończeniem sezonu 2025–26.
Oddając hołd jednemu z najlepszych lewych obrońców w historii The Reds, oficjalna strona klubu przedstawia dziewięć ulubionych momentów z jego kariery na Merseyside do tej pory…
Spełnienie marzeń
Ci, którzy byli obecni w Melwood 21 lipca 2017 roku, pamiętają, jak 23-latek po prostu chodził po ośrodku w stanie niedowierzania.
Zdegradowany z Premier League z Hull kilka miesięcy wcześniej, Robertson został sprowadzony jako część planu Jürgen Klopp, aby przywrócić sukcesy Liverpoolowi.
Dało mu to okazję, by zastanowić się nad wyzwaniami, które musiał pokonać do tego momentu swojej kariery.
Odrzucenie przez młodzieżową drużynę Celtic FC, praca przy jednoczesnej grze dla amatorskiego Queen's Park oraz rozczarowanie w Hull ukształtowały człowieka, który tak znakomicie służył Liverpoolowi.
– Niewiele jest klubów, jeśli w ogóle, bardziej wyjątkowych niż Liverpool – powiedział Robertson po podpisaniu kontraktu. – Kiedy dorastasz jako dziecko, marzysz o grze dla wielkich klubów takich jak Liverpool i możliwość spełnienia tego marzenia jest dla mnie czymś niezwykłym.
Pressing, który przeszedł do historii
Jako absolutna skromność, etyka pracy i nastawienie Robertsona za każdym razem, gdy zakłada koszulkę Liverpoolu, sprawiają, że jest uwielbiany przez kibiców.
Początek tej sympatii można prześledzić do 90 metrowego sprintu w połowie jego debiutanckiego sezonu, w dniu, w którym Manchester City zostało pokonane 4:3 w klasyku Premier League.
Obrońcy City padli ofiarą morderczego pressingu Robertsona, który rozpoczął się na linii środkowej na lewym skrzydle i trwał aż do prawej strony pola karnego gości.
Choć akcja została przerwana po gwizdku sędziego za faul, Anfield wstało, by wyrazić uznanie.
Pierwszy gol
Po trudnych pierwszych miesiącach Robertson wywalczył sobie miejsce w drużynie Kloppa i już go nie oddał.
Otrzymał swobodę ofensywną w tej efektownej drużynie i strzelił swojego pierwszego gola dla Liverpoolu w ostatniej kolejce sezonu Premier League 2017–18.
Robertson potężnym strzałem w 85. minucie pokonał Brighton & Hove Albion, przypieczętowując zwycięstwo 4:0 na Anfield.
– To dla mnie rzadkość – powiedział z charakterystyczną dla siebie skromnością. – Ale to był miły moment. Zdobycie gola na Anfield jest zawsze czymś wyjątkowym.”
Mistrz Europy
– Taki mały chłopak z Glasgow żyjący absolutnym marzeniem.
Tak brzmiał podpis pod przypiętym postem Robertsona na Instagramie, na którym trzyma trofeum Ligi Mistrzów. Zgodnie ze swoją karierą, Robertson musiał się podnieść i ponownie sięgnąć gwiazd.
Rok wcześniej był załamany, spacerując po Stadionie Olimpijskim w Kijowie z medalem za drugie miejsce po porażce z Realem Madryt w finale 2018.
Gdy The Reds ponownie dotarli do finału w kolejnym sezonie, Robertson i jego koledzy byli zdeterminowani, by poczuć zupełnie inne emocje. Tottenham Hotspur został pokonany 2:0 w Madrycie, a Liverpool zdobył swój szósty Puchar Europy.
– Za każdym razem, gdy o tym myślę, uśmiech sam pojawia się na twarzy – powiedział kilka lat później.
Nam też.
Gol na wagę tytułu?
Wyjazdowe zwycięstwo nad Aston Villa w listopadzie 2019 roku uznawane jest za kluczowy moment w zakończeniu 30-letniego oczekiwania Liverpoolu na mistrzostwo.
Dziś wydaje się to nie do pomyślenia, biorąc pod uwagę przewagę, z jaką zdobyli tytuł, że los nie był wtedy w ich rękach, gdy przegrywali 0:1 na Villa Park.
Manchester City prowadził z Southampton, zmniejszając stratę do trzech punktów i mając lepszy bilans bramkowy, a tydzień później mieli przyjechać na Anfield.
Wtedy Robertson zdobył kluczowego gola wyrównującego w 87. minucie, strzelając nietypowo główką po dośrodkowaniu Sadio Mané.
Jego celebracja była jedynie sprintem z powrotem na własną połowę, podkreślając ambicję gości: wciąż było jeszcze czas, by całkowicie odwrócić losy meczu. I tak się stało – Mané zdobył zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry.

„Robbo”
Nikt nie może podważyć jego profesjonalizmu, zaangażowania ani rywalizacji. Ale gdy tylko pojawia się okazja, by pokazać lżejszą stronę życia, Robertson niemal zawsze jest na pierwszej linii.
Uważany jest za jedną z pierwszych osób, do których zwraca się klubowy dział medialny, gdy chce zrealizować bardziej nietypowy pomysł. Zobacz kilka przykładów poniżej…
Liverpool walczył o niezwykły poczwórny triumf w końcówce sezonu 2021–22. Derby Merseyside na Anfield, które po godzinie gry wciąż były bezbramkowe, groziły pokrzyżowaniem ich planów w Premier League.
Ale tak jak dwa sezony wcześniej na Villa Park, Robertson znalazł się idealnie ustawiony przy dalszym słupku, by przełamać impas i odmienić losy meczu.
Dwaj bohaterowie The Kop – Robertson i Divock Origi – zdobyli bramki w wygranym 2:0 meczu, jeszcze bardziej umacniając swoją pozycję wśród kibiców.

Rekordzista Premier League (przez chwilę)
Numer 26 Liverpoolu został obrońcą z największą liczbą asyst w historii Premier League w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 2022 roku.
Uwzględniając cztery asysty z Hull, Robertson wyprzedził Leightona Bainesa, ustanawiając nowy rekord (53), asystując przy pierwszym golu Mohameda Salaha.
Był to rekord, o który w kolejnych latach rywalizował z ówczesnym kolegą z drużyny Trentem Alexandrem-Arnoldem, a obecnie Robertson ma ich 60.
Mistrzostwo zdobyte razem z kibicami
Gdy klub wchodził w nową erę po odejściu Kloppa i przyjściu Arne Slot w 2024 roku, Robertson był postrzegany jako jeden z liderów drużyny, pomagający wdrożyć pomysły nowego trenera.
W poprzednim sezonie wystąpił 45 razy – w tym 38 razy w pierwszym składzie – gdy Slot polegał na jego doświadczeniu, jakości i intensywności.
Zwieńczeniem było zdobycie mistrzostwa Premier League po raz drugi, a świętowanie było tym razem jeszcze lepsze.

Pandemia COVID-19 sprawiła, że podczas ceremonii wręczenia trofeum w lipcu 2020 roku na Anfield nie było kibiców. Pięć lat później piłkarze, sztab i kibice Liverpoolu mogli w pełni nacieszyć się chwilą ponownego zdobycia mistrzostwa Anglii.
Najpierw był moment przypieczętowania tytułu przeciwko Tottenham Hotspur, a miesiąc później oficjalna koronacja.
–Nie da się przebić tego, czego dziś doświadczyliśmy – powiedział Robertson po meczu ze Spurs. Nic się z tym nie równa.

Komentarze (0)