Najwyższy czas by Isak zaczął się spłacać
Plan Liverpoolu, polegający na stopniowym wprowadzaniu Alexandra Isaka po czterech miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją, trwał tylko do momentu, gdy Hugo Ekitike upadł na murawę podczas wtorkowego meczu z Paris Saint-Germain.
Francuski napastnik doznał podejrzenia zerwania ścięgna Achillesa i choć pełna skala urazu nie jest jeszcze znana, nie zagra już w tym sezonie i może również opuścić znaczną część kolejnych rozgrywek.
Dla Liverpoolu ulgą jest to, że Isak jest dostępny po złamaniu kości strzałkowej i poważnym urazie kostki. Jednak odpowiedzialność, jaka spoczywa na jego barkach do końca sezonu, znacząco wzrosła.
Nie może już być tylko zawodnikiem wchodzącym z ławki przeciwko zmęczonym rywalom, którzy przez większość meczu biegali za Ekitike. Teraz musi stać się główną postacią.
Z jednej strony nie powinno to dziwić. Takie były oczekiwania od momentu jego rekordowego transferu z Newcastle United za 125 milionów funtów zeszłego lata. Problem polega na tym, że Isak na żadnym etapie od tamtej pory — także przed kontuzją — nie wyglądał na komfortowo radzącego sobie z tą rolą.
Zaskoczeniem było, że Arne Slot wystawił Isaka i Ekitike w wyjściowym składzie na mecz z PSG, choć przed spotkaniem przyznał w Amazon Prime, że Isak raczej nie zagra więcej niż 45 minut.
Po meczu Slot wyjaśnił, że rozważał pozostawienie Isaka na pierwsze 10 minut drugiej połowy, ale po kontuzji Ekitike nie chciał wykorzystywać kolejnego okna zmian. Dlatego zdecydował się zdjąć go w przerwie.
Choć logika Slota — by rozpocząć mecz z dwoma napastnikami w spotkaniu, w którym Liverpool musiał odrobić dwubramkową stratę — była zrozumiała, Isak miał problem z zaistnieniem. W ciągu 45 minut miał zaledwie pięć kontaktów z piłką, a Liverpool nie potrafił zdobyć przewagi ani przejąć kontroli nad grą.

Szwed miał jednak dwie okazje. Najpierw uderzył głową prosto w Safonowa po rzucie rożnym…

… a później został zatrzymany po podaniu od Ryana Gravenbercha, choć ostatecznie odgwizdano spalonego — rozpoczął bieg ułamek sekundy za wcześnie.

To właśnie z takich sytuacji Isak zwykle korzysta najlepiej. Ta okazja była podobna do gola, którego strzelił przeciwko Tottenhamowi w grudniu — meczu, w którym doznał poważnej kontuzji po starciu z Micky’m van de Venem.
Od powrotu do gry Isak rozegrał zaledwie 78 minut (licząc pierwszy mecz z PSG), więc próba jego oceny opiera się na bardzo małej próbce. W spotkaniu we Francji wszedł na boisko, gdy Liverpool był już pod presją, przez co dostawał bardzo niewiele podań.
26-latek wyglądał lepiej w meczu z Fulham, ale było też widać, że jego ograniczony udział w sezonie utrudnił budowanie relacji z kolegami z zespołu.
Kilka razy przeciwko drużynie Marco Silvy wykonywał dobre ruchy za linię obrony, ale nie był wykorzystywany przez partnerów. W jednej z takich sytuacji pilnował linii spalonego, lecz Cody Gakpo zdecydował się na strzał zamiast podania.

W innej sytuacji Mohamed Salah próbował trudnego, podciętego podania do Alexisa Mac Allistera, mimo że Isak był dobrze ustawiony, by wyjść na czystą pozycję.

Instynkty napastnika każą mu często rozciągać linię obrony rywala — czego Liverpoolowi momentami brakowało w trakcie sezonu.
W poniższej sytuacji, gdy jego zespół prowadził i próbował dowieźć wynik do końca, mógł cofnąć się, by dać Salahowi łatwą opcję podania (żółta strzałka), ale zamiast tego wbiegł za linię obrony. Podanie kolegi z drużyny było jednak minimalnie za mocne.

Ofensywna trójka na rewanż z PSG, kosztowała ponad 300 milionów funtów — Isak, Ekitike i Florian Wirtz. Z wielu powodów spędzili razem na boisku tylko 88 minut, a liczba ta wzrosła do 115, zanim Ekitike został zniesiony z murawy na noszach.
Nie tak to miało wyglądać na początku sezonu i dodatkowo podkreśla to brak zrozumienia, jaki Isak zdołał wypracować z kolegami z drużyny, jednocześnie zmagając się z własnymi problemami związanymi z formą, rytmem meczowym i zdrowiem.
Isak nie będzie w stanie rozegrać pełnych 90 minut we wszystkich sześciu pozostałych meczach ligowych — nawet jeśli mniej wymagający terminarz i więcej czasu na treningach powinny pomóc — dlatego Arne Slot będzie musiał nadal korzystać z Cody’ego Gakpo jako alternatywnej „dziewiątki” w systemie 4-2-3-1.
Jeśli Isak jest typowym snajperem, to Gakpo pełni raczej rolę kreatora. Wniósł dużo po wejściu z ławki w meczu z PSG, szczególnie w okresie, gdy Liverpool dominował. Czuje się komfortowo, cofając się do rozegrania, ruszając z piłką do przodu i łącząc akcje — jak w tej sytuacji, gdy zamiast strzelać zdecydował się na dośrodkowanie…

…a także tutaj, kiedy wypuścił Salaha na sytuację sam na sam.

Było to widoczne przy drugim golu Liverpoolu przeciwko Fulham — Gakpo rozpoczął tamten mecz jako „dziewiątka” — kiedy zapoczątkował akcję zakończoną bramką Salaha i zaliczył asystę.

Największym problemem reprezentanta Holandii jest jednak skuteczność. Od czasu gola w wygranym 3:0 meczu z Marseille w połowie stycznia, Gakpo zdobył tylko jedną bramkę w ostatnich 20 występach.
Slot ma też możliwość ustawienia Isaka i Salaha razem w systemie 4-2-2-2, z którego korzystał w ostatnich meczach. Gra bliżej partnera może pomóc Isakowi szybciej zbudować z nim odpowiednie zrozumienie.
Na napastniku nagle spoczywa ogromna odpowiedzialność. Oczekiwania są duże, ale potrzebuje on również wsparcia ze strony kolegów — szczególnie Wirtza — aby tworzyli dla niego sytuacje. Liverpool wydał na Isaka ogromne pieniądze. Teraz nadszedł czas, by zaczął się odwdzięczać, prowadząc drużynę do awansu do przyszłorocznej Ligi Mistrzów.
Andy Jones

Komentarze (10)
Najwyższy czas żeby było zacząć widać efekty pracy trenera.
Drużyna nie ma stylu gry, jest pasywna - nie biega i nie pressuje jak należy.
Piłkarze są słabo przygotowani fizycznie, padają jak muchy po kolejnych kontuzjach.
A traktowanie tytułowego Isaka przez trenera, który w tak krótkim okresie po powrocie z bardzo poważnej kontuzji zaczyna mecz w I składzie nie będąc na to gotowym jest skandaliczne. - slaby trener bojąc się o swoją pracę nie szanuje zdrowia swoich piłkarzy.
Trener powinien chronić swoich zawodników a Isak niezależnie ile kosztował, powinien wracać do zdrowia i formy wchodząc na końcówki i dostawać minuty w rezerwach a nie być rzucany na takie mecze jak wczoraj będąc na to skrajnie niegotowym.