Przed Liverpoolem pracowite lato na rynku transferowym
Duże, letnie okno transferowe dla Liverpoolu właśnie stało się jeszcze bardziej skomplikowane po tym, jak poznano pełny zakres kontuzji Hugo Ekitike.
Nieobecność francuskiego napastnika potrwa dłużej, niż pierwotnie zakładano — zerwanie ścięgna Achillesa, którego doznał we wtorkowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciwko Paris Saint-Germain, oznacza przerwę sięgającą kolejnego sezonu. Istnieją obawy, że na boisko może wrócić dopiero w 2027 roku.
To kolejny z serii bolesnych ciosów, które naznaczyły trudną kampanię Liverpoolu. Kontuzje wykluczające do końca sezonu odnieśli Conor Bradley, Giovanni Leoni i Wataru Endō, z kolei rekordowy transfer klubu, Alexander Isak, pauzował niemal cztery miesiące z powodu złamanej kości strzałkowej. Dłuższe przerwy zaliczyli również Alisson Becker i Jeremie Frimpong.
W obliczu spadku formy czołowych zawodników oraz problemów nowych nabytków z udźwignięciem oczekiwań związanych z wysokimi kwotami transferowymi, słabości uszczuplonej kadry Arne Slota były bezlitośnie obnażane. Bilans 17 porażek we wszystkich rozgrywkach mówi sam za siebie.
Już wcześniej było jasne, że tego lata klub czeka wiele pracy na rynku transferowym, zwłaszcza w kontekście odejść takich postaci jak Mohamed Salah czy Andy Robertson, których brak oznacza utratę ogromnego doświadczenia i przywództwa.
Teraz dochodzi do tego kolejny problem — konieczność załatania luki po najlepszym strzelcu zespołu z 17 bramkami na koncie, który na dłuższy czas wypada z gry. Zakładanie, że Alexander Isak sam udźwignie ten ciężar, byłoby skrajnym optymizmem.
Niepewność rośnie. Budżet transferowy Liverpoolu w dużej mierze zależeć będzie od tego, czy klub zapewni sobie wpływy związane z awansem do Ligi Mistrzów. Brak miejsca w czołowej piątce Premier League sprawiłby, że naciski na zmianę trenera stałyby się trudne do zignorowania dla właścicieli z Fenway Sports Group.
Pewne zdziwienie wywołały słowa Slota po wtorkowym meczu, gdy w rozmowie z Prime Video przyznał:
- Model funkcjonowania klubu sprawia, że zazwyczaj musimy sprzedawać, by kupować, więc to duże wyzwanie. Tak było już w poprzednim sezonie i tak będzie ponownie tego lata. Klub wielokrotnie jednak udowodnił, że ten model działa.
Byłoby jednak uproszczeniem twierdzić, że Liverpool opiera swoje transfery wyłącznie na sprzedaży zawodników. To nie tyle "sprzedaj, żeby kupić", co raczej strategia polegająca na mądrym kupowaniu i sprzedawaniu, by móc inwestować dalej.
Minionego lata klub przeprowadził rekordową ofensywę transferową, wydając 450 milionów funtów i odzyskując około 224 miliony dzięki sprzedażom (uwzględniając bonusy). Było to najwyższe saldo wydatków w jednym oknie w historii klubu.
Jednocześnie w Fenway Sports Group uznano tę skalę inwestycji w młodych zawodników za jednorazowy wyjątek. Tego lata Liverpool będzie dysponował mniejszą liczbą wartościowych piłkarzy, których sprzedaż mogłaby znacząco zasilić budżet.
Klub już przeznaczył 60 milionów funtów na transfer francuskiego stopera Jeremy'ego Jacqueta z Rennes, który dołączy do zespołu na początku przygotowań przedsezonowych w lipcu.
Jakie więc kolejne priorytety musi zrealizować Liverpool, jeśli chce wrócić do walki o najważniejsze trofea w przyszłym sezonie?
Bramkarze
Pozycja, która przez lata była jednym z największych atutów Liverpoolu, dziś budzi coraz większe obawy.
Alisson Becker opuścił już 13 meczów Premier League i Ligi Mistrzów w tym sezonie z powodu problemów zdrowotnych. Jego powrót do gry przewidywany jest na początek maja.
W ubiegłym miesiącu Liverpool aktywował klauzulę przedłużenia kontraktu, wiążąc 33-letniego Brazylijczyka z klubem do lata 2027 roku. Wszystko wskazuje więc na to, że pozostanie numerem jeden jeszcze przez co najmniej jeden sezon — chyba że pojawi się oferta, która skłoni go do zmiany otoczenia. W przeszłości odrzucał zainteresowanie ze strony Saudi Pro League.
Liverpool był przekonany, że znalazł idealnego następcę Alissona, gdy zapłacił Valencii 29 milionów funtów za Giorgiego Mamardashviliego. Reprezentant Gruzji ma jednak za sobą nierówny pierwszy sezon na Anfield.
Momentami imponuje refleksem i interwencjami na linii, ale gra nogami pozostawia wiele do życzenia — zdarzają mu się nerwowe decyzje i niedokładne podania, które narażają zespół na problemy. W wieku 25 lat wciąż ma czas na rozwój, jednak jego przyszłość w roli pierwszego bramkarza pozostaje sprawą otwartą. W kolejnym sezonie musi wejść na wyższy poziom.
W kontekście zmienników klub musi podjąć decyzję, czy zatrzymać Freddie'ego Woodmana na dłużej. Vitezslav Jaros wraca do zdrowia po poważnej kontuzji kolana, której doznał podczas wypożyczenia do Ajax Amsterdamu, natomiast z dużymi nadziejami patrzy się na młodego Armin Pecsiego.
Obrona
Wiele zależy od tego, czy Ibrahima Konaté zdecyduje się przedłużyć kontrakt. Obecna umowa reprezentanta Francji wygasa z końcem czerwca.
Jeśli Konaté zostanie, środek obrony będzie dobrze obsadzony. Kapitan Virgil van Dijk ma jeszcze rok kontraktu przed spodziewanym odejściem, do składu wróci Giovanni Leoni, a z Rennes dołączy Jeremy Jacquet.
W przypadku odejścia Konaté powstanie luka, którą trzeba będzie wypełnić. Joe Gomez już kilkukrotnie był bliski transferu w ostatnich latach i ponownie jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Jego kontrakt obowiązuje do 2027 roku, co oznacza, że nadchodzące lato może być ostatnią realną okazją, by klub na nim zarobił.
Prawa obrona to kolejny obszar wymagający decyzji. Conor Bradley od dawna był postrzegany jako naturalny następca Trent Alexander-Arnolda, ale jego rozwój regularnie hamują kontuzje.
Obecnie Bradley dochodzi do siebie po operacji kolana, która zakończyła jego sezon. Jeremie Frimpong ma za sobą nierówną pierwszą kampanię na Anfield, przerywaną problemami z mięśniami dwugłowymi uda. Holender daje dużo w ofensywie, ale w defensywie bywa niepewny.
Zbyt często w tym sezonie Dominik Szoboszlai był przesuwany "awaryjnie" na prawą obronę, co osłabiało środek pola. W kolejnym sezonie nie może to być rozwiązanie, dlatego przydałaby się dodatkowa opcja na tej pozycji. Calvin Ramsay, który wystąpił dwukrotnie jedynie w krajowych pucharach, najprawdopodobniej opuści klub.
Na lewej stronie Milos Kerkez jest jednym z nielicznych pozytywów sezonu. Węgier, mimo trudnych początków po transferze z AFC Bournemouth, zdołał wywalczyć sobie miejsce w składzie i zyskać uznanie kibiców dzięki charakterowi i zaangażowaniu.
Liverpool będzie musiał zdecydować, czy sprowadzić nowego lewego obrońcę jako następcę Andy'ego Robertsona, czy postawić na tańszą, krótkoterminową opcję w postaci Kostasa Tsimikasa, który wróci z wypożyczenia do Romy.

Pomoc
Czteroosobowy blok środka pola — Dominik Szoboszlai, Alexis Mac Allister, Curtis Jones i Ryan Gravenberch — odegrał kluczową rolę w ubiegłorocznym mistrzostwie Anglii. W tym sezonie na podobnym poziomie utrzymał się jednak wyłącznie Szoboszlai.
Największy spadek formy zanotował Mac Allister. Mistrz świata, którego kontrakt obowiązuje jeszcze przez dwa lata, przyznał niedawno, że nie prowadzi rozmów z klubem na temat przedłużenia umowy. Wcześniej informowano, że cieszy się dużym uznaniem w Realu Madryt.
Jones momentami sprawia wrażenie sfrustrowanego — od połowy stycznia tylko dwukrotnie rozpoczynał mecze Premier League w wyjściowym składzie. Liverpool odrzucił ofertę Interu Mediolan tuż przed zamknięciem zimowego okna transferowego. Wychowanek ma kontrakt ważny jeszcze tylko przez jeden sezon i klub nie będzie chciał dopuścić do sytuacji, w której odszedłby za darmo w 2027 roku.
Czy któryś z tej dwójki opuści Anfield? Wiele zależy od ofert, jakie wpłyną. Gravenberch na pewno zostaje — w zeszłym miesiącu podpisał nową, sześcioletnią umowę — natomiast rozmowy z Szoboszlaiem w sprawie przedłużenia kontraktu trwają.
W Liverpoolu wciąż wierzą, że transfer Florian Wirtza z Bayeru Leverkusen za kwotę sięgającą 116 milionów funtów był właściwą decyzją i że Niemiec rozwinie skrzydła w kolejnym sezonie, gdy w pełni zaadaptuje się do intensywności Premier League.
Młody Trey Nyoni potrzebuje wypożyczenia, by przyspieszyć rozwój, natomiast Wataru Endō prawdopodobnie wypełni ostatni rok kontraktu w roli zawodnika szerokiego składu — chyba że sam będzie naciskał na transfer w poszukiwaniu regularnej gry.
Jeśli Arne Slot utrzyma stanowisko, trudno wyobrazić sobie, by Harvey Elliott przebił się do składu po nieudanym wypożyczeniu do Aston Villi. Liverpool nie otrzyma oczekiwanych 35 milionów funtów za transfer definitywny, a brak regularnych występów nie zwiększył jego wartości rynkowej.
Ten sezon został praktycznie stracony dla Stefana Bajceticia z powodu kontuzji — minęły już niemal dwa lata od jego ostatniego występu w barwach Liverpoolu.
Liverpool momentami był w tym sezonie zdominowany fizycznie, dlatego środek pola wymaga wzmocnienia zarówno pod względem siły, jak i jakości. Elliot Anderson z Nottingham Forest oraz Adam Wharton z Crystal Palace to drogie, ale bardzo interesujące opcje.

Atak
Latem w ofensywie Liverpoolu doszło do dużych zmian. Sprzedano Luisa Diaza i Darwina Núñeza, a dodatkowo klub dotknęła tragedia — śmierć Diogo Joty.
Sprowadzenie Wirtza jako "dziesiątki" miało zapewnić kreatywność, a transfery Alexandra Isaka i Hugo Ekitike — uzupełnić siłę ognia u boku Mohameda Salaha. W praktyce nic nie potoczyło się zgodnie z planem.
Forma Salaha spadła na tyle, że został odsunięty od składu, a następnie rozpoczęto rozmowy, które doprowadziły do wcześniejszego zakończenia jego kontraktu. Egipcjanin doczeka się godnego pożegnania na Anfield, ale z pewnością nie tak wyobrażał sobie swoje odejście.
Co znamienne, wtorkowy mecz był pierwszym, w którym trio Isak–Ekitike–Wirtz rozpoczęło spotkanie razem na Anfield. Ich wspólna gra trwała zaledwie 28 minut — do momentu kontuzji Ekitike. Łącznie spędzili na boisku tylko 116 minut w tym sezonie.
Najlepiej z ofensywy spisywał się Ekitike, który zdobył 17 bramek we wszystkich rozgrywkach. Dla porównania Isak ma zaledwie trzy trafienia w 19 występach (11 w wyjściowym składzie).
Cody Gakpo po 18 golach w sezonie 2024/25 ma obecnie tylko osiem trafień. Stał się przewidywalny, stracił pewność siebie i wyraźnie obniżył poziom. Choć najpewniej zostanie w klubie, nie może sobie pozwolić na kolejny taki sezon.
Dużym pozytywem jest rozwój Rio Ngumohy, który zapowiada się na przyszłego podstawowego zawodnika. Liverpool wyraźnie potrzebuje większej szybkości na skrzydłach.
Federico Chiesa miał swoje momenty na początku sezonu, ale dziś to już przeszłość. Cztery z jego pięciu występów od pierwszej minuty przypadły na krajowe puchary i wszystko wskazuje na to, że latem drogi obu stron się rozejdą.
Wychowanek Jayden Danns jest wysoko ceniony, jednak jego kolejny sezon został zaburzony przez kontuzje mięśniowe i zakończył się tylko jednym występem z ławki w Pucharze Ligi.
W obliczu odejścia Salaha, planowanego rozstania z Chiesą, długiej przerwy Ekitike oraz wątpliwości dotyczących zdrowia i skuteczności Isaka, Liverpool ponownie musi poważnie zainwestować w ofensywę.
Dynamiczny skrzydłowy na prawą stronę to absolutny priorytet — zwłaszcza jeśli zespół ma skutecznie rozbijać nisko ustawione defensywy. Przydałby się także wszechstronny napastnik, który może grać w centrum ataku przynajmniej do czasu powrotu Ekitike.
James Pearce

Komentarze (2)
Strach myśleć co przyniesie kolejne lato i ilu jeszcze zawodników wypadnie do przyszłego sezonu.