Glasner: Jedziemy tam wygrać
W sezonie 2025/26 do tej pory The Eagles pokonali drużynę Arne Slota w rzutach karnych w FA Community Shield na Wembley; w Premier League na Selhurst Park; oraz w Carabao Cup na Anfield.
Ponieważ od ostatniego spotkania tych dwóch zespołów minęło sześć miesięcy, a obie strony liczą na poprawę swoich szans na awans do europejskich rozgrywek poprzez ligową tabelę, menedżer Palace ostrzegł, że spodziewa się równie zdeterminowanego Liverpoolu w walce o trzy punkty.
Glasner został również zapytany o swój bilans czterech zwycięstw w sześciu meczach z Liverpoolem; dobrą ostatnią formę Palace w rozgrywkach krajowych i europejskich; oraz o to, jak ustawi swój zespół na Anfield w poszukiwaniu zwycięstwa...
O czwartym meczu z Liverpoolem w tym sezonie…
– Myślę, że kiedy przed sezonem mówisz: „OK, wygramy raz z Liverpoolem”, to powiedziałbyś: „tak, to dobrze”. A jeśli powiesz, że wygramy dwa razy z Liverpoolem, powiedziałbyś: „to byłoby bardzo dobre”. A jeśli powiesz, że wygramy trzy razy z Liverpoolem, to jest niesamowite.
– A teraz mamy okazję wygrać cztery razy z Liverpoolem w jednym sezonie. Myślę, że to coś wyjątkowego. Po pierwsze, nie grasz z takim zespołem jak Liverpool cztery razy w roku zbyt często. A z drugiej strony, mając już trzy zwycięstwa, to dla nas ogromne osiągnięcie, dlatego jesteśmy bardzo zmotywowani, bo to może już nigdy się nie powtórzyć i to ogromna szansa. Dlatego naprawdę nie możemy się doczekać tego meczu na Anfield.
O grze na Anfield…
– Anfield to niesamowity stadion, atmosfera jest świetna. I oczywiście gramy z wciąż panującym mistrzem Premier League.To zawsze duże wyzwanie i zawsze chcemy mierzyć się z najlepszymi drużynami na świecie. Doszli do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, więc to duże wyzwanie.
– Ale to dokładnie to, czego chcemy i to właśnie pomaga nam się rozwijać. Wtedy dostajemy, powiedzmy, lustro tego, co robimy bardzo dobrze i co musimy poprawić albo czego nie robimy dobrze. Wszystkie te mecze pomagają nam się rozwijać jako drużyna i dlatego naprawdę zawsze cieszymy się z takich spotkań.
O dobrej ostatniej formie w kraju i w Europie…
– Jestem bardzo dumny, bo myślę, że od początku sezonu gramy co najmniej w dwóch rozgrywkach jednocześnie. Liga Konferencji zaczęła się pod koniec sierpnia i były momenty, kiedy mieliśmy problemy z napiętym terminarzem i kontuzjami.
– Ale bardzo często mówiłem, że gdy tylko zawodnicy wrócą i dojdą wzmocnienia w styczniu, będziemy mieli więcej czasu na trening i wtedy to wszystko się ułoży, i zobaczymy drużynę z wysokim morale, grającą o zwycięstwo w każdym meczu – i to właśnie teraz widzimy.
– To nie znaczy, że robimy to zawsze. Zremisowaliśmy z West Hamem, ale myślę, że zawsze widzimy Crystal Palace grające o wygraną, mające strukturę gry, styl gry. Zawsze się wyrażamy i gramy swój styl oraz cały czas się rozwijamy.
O odejściu Liama Roseniora z Chelsea…
– Kiedy robiłem kurs trenerski, pojechaliśmy do Nyom do siedziby UEFA i pierwszy prelegent pojawił się na ekranie. Najpierw było: „witamy w krainie bez snu!” – a potem pokazano, że średni czas pracy w klubie to 1,2 roku, a 56% trenerów nie znajduje drugiej pracy po pierwszej. „Możecie jeszcze wyjść i zastanowić się, czy chcecie zostać trenerami.”
To po prostu rzeczywistość, w której jesteśmy. Jeśli ci się to nie podoba, musisz poszukać innej pracy. To bardzo niestabilne, wiemy o tym. Czy uważam, że to najlepsze? Nie sądzę.
– Zawsze potrzebujesz trochę czasu, żeby wdrożyć swoje pomysły, coś stworzyć, i myślę, że najważniejsze jest stworzenie zwycięskiego środowiska, w którym wszyscy są zgrani i idą w tym samym kierunku. Myślę, że widać to w Premier League – ilu trenerów nadal pracuje, którzy zaczynali ten sezon – i to jest po prostu rzeczywistość.
O serii bez porażki w Premier League od 1 marca (z Manchesterem United)…
– Nie wiedziałem o tym, ale powiem to dziś zawodnikom! Dziękuję. Mamy później spotkanie! Nasza ostatnia porażka u siebie to Burnley. Straciliśmy trzy gole w 10 minut. Myślę, że od tamtej pory jesteśmy znów dość konsekwentni w defensywie. To nasza podstawa i dzięki temu wiemy, że jesteśmy w stanie tworzyć sytuacje i strzelać gole.
– To daje nam pewność siebie. Wiemy, że nie jest łatwo się przeciwko nam gra. Zawsze jesteśmy w stanie stworzyć swoje okazje i zdobywać bramki.
– W sposobie, w jaki gramy, nie zmieniamy się znacząco. Zawsze wprowadzamy drobne korekty. Oczywiście będziemy musieli zrobić to samo przeciwko Liverpoolowi. Musimy dokonać niewielkich zmian w porównaniu do meczu z West Hamem, szczególnie ze względu na ich atak.
– Spodziewamy się Gakpo, Salaha, Wirtza, Isaka, a w środku pola Szoboszlaia. Robertson lub Kerkez oraz Frimpong grają jako bardzo ofensywni boczni obrońcy. Oczywiście może być trochę inaczej, ale jesteśmy tego świadomi. To oznacza, że musimy kontrolować inne strefy niż w poprzednich meczach. Ale z drugiej strony daje nam to przestrzeń i okazje, których może nie mieliśmy przeciwko West Hamowi.
– To są zawsze drobne korekty. Ale sposób, w jaki gramy, nasz styl gry, pozostanie taki sam do końca sezonu.
O motywacjach Liverpoolu i Palace…
– Kiedy spojrzysz na tabelę Premier League, są może tylko dwa zespoły, które nie mogą już zmienić swojej sytuacji – Wolves i Burnley, bo oba są już zdegradowane.
– Wszystkie inne drużyny grają o coś – albo o utrzymanie, albo o miejsca w Europie, Ligę Mistrzów czy mistrzostwo – więc myślę, że to też jest w pewnym sensie wyjątkowe na tym etapie. Nie ma zespołu, który nie gra o nic.
– Liverpool chce zakwalifikować się do Ligi Mistrzów i to będzie ich motywacja. Oczywiście, jeśli chcesz grać w Lidze Mistrzów i masz mecz u siebie z Crystal Palace, powiesz: „potrzebujemy tych trzech punktów, żeby osiągnąć nasz cel”. Ale my mamy dodatkową motywację, więc każdy powinien cieszyć się tym meczem. Myślę, że to jest fundament osiągania wielkich rzeczy.
O tym, czy Palace może awansować do Europy przez ligę, niezależnie od wyniku w Conference League…
– Zawsze lepiej mieć dwie drogi niż żadnej. Z drugiej strony nie da się wystarczająco pochwalić zawodników za ich mentalność, charakter, etykę pracy, nastawienie, ducha zespołu i to, że zawsze trzymają się razem i bardzo ciężko pracują.
– Myślę, że wspólnie stworzyliśmy tutaj świetne środowisko, do którego każdy chce przychodzić. Są zawodnicy, którzy są tutaj na śniadaniu trzy, cztery godziny przed treningiem, a przecież nie muszą. To pokazuje, że dobrze się tutaj czują.
– To jeden z warunków sukcesu: że lubisz to, co robisz, lubisz środowisko, w którym pracujesz, i masz wewnętrzną motywację, żeby się rozwijać, bo jeśli zawsze ktoś musi cię popychać, to nigdy nie osiągniesz maksimum.
– Ale jeśli dobrze się czujesz, lubisz tu być, pracować, rozwijać się, a przy tym dobrze się bawić, to jest fundament osiągania wielkich rzeczy.
– Myślę, że to był fundament tego, że już zdobyliśmy dwa trofea i gramy świetny sezon, oraz że potrafimy radzić sobie z trudnymi momentami. Jeśli rozegrasz ponad 50 meczów, zawsze będzie 10–15, w których masz problemy. To normalne. Ale gdy masz takie środowisko i takich ludzi w drużynie, jesteś w stanie to przezwyciężyć, odwrócić sytuację i wrócić na właściwą drogę – i my to udowodniliśmy.
O grze o zwycięstwo na Anfield…
– Jeśli nie jedziemy do Liverpoolu z ambicją wygrania tam, powiedziałbym: „hej, możemy zostać w Londynie, cieszyć się pogodą, wypić kawę i może piwo po pracy”, bo nie ma sensu jechać do Liverpoolu, spędzać tam dwóch dni i mówić: „jeśli przegramy, to nic się nie stanie”.
– Oczywiście, to może się zdarzyć. Możesz przegrać każdy mecz w sporcie. Ale podejście i ambicja muszą być takie, że jedziemy tam wygrać. Nawet gdybyśmy przegrali trzy ostatnie mecze, pojechalibyśmy tam wygrać. Ale zawsze czujesz się lepiej, gdy już coś takiego zrobiłeś, bo wiesz, że możesz.
– Jeśli ktoś prosi cię o coś, czego nigdy wcześniej nie zrobiłeś, możesz mieć wątpliwości. Ale my pokazaliśmy, że potrafimy. To daje nam pewność siebie, ale ważne jest też, żebyśmy pozostali pokorni i nie traktowali tego jako coś oczywistego.
– Czeka nas dużo pracy. Będzie bardzo dużo pracy. Musimy zagrać na najwyższym poziomie. Musimy być bardzo skuteczni, bo nie możemy zapominać, że zawsze byliśmy bardzo efektywni, kiedy z nimi graliśmy.
– Myślę, że stworzymy trzy lub cztery sytuacje i jeśli je wykorzystamy, mamy szansę wygrać. Ale musimy kontrolować ich atak. Wspomniałem o jakości tych zawodników. To nie jest łatwe – tempo, indywidualne umiejętności, styl gry, pojedynki jeden na jeden. To nie jest łatwe, więc musimy naprawdę zagrać na najwyższym poziomie, a wtedy jest to możliwe.

Komentarze (0)