FSG: Nie możemy godzić się na przeciętność
John W. Henry z Fenway Sports Group odpowiedział na narastający niepokój wokół Boston Red Sox, podkreślił że takie głosy nie mogą być ignorowane, a zespół 'musi wygrywać'.
Ekipy w portfolio FSG takie jak Liverpool i Boston Red Sox od roku mierzą się ze sporymi problemami.
W e-mailu opublikowanym przez Sports Business Journal Henry podzielił się wymowną odpowiedzią na sytuację Red Sox.
- Kibice są sfrustrowani. The Sox w ostatnich 25 meczach wyglądali koszmarnie - napisał.
- Pamiętam, że w trakcie spotkania, w którym pokonaliśmy Manchester United 7:0 nad stadionem leciał samolot, który niósł baner z napisem 'FSG OUT!'.
- Takich rzeczy nie można ignorować, trzeba pracować jeszcze ciężej - nie można popaść w przeciętność. Trzeba wygrywać.
W zeszłym miesiącu po przepracowanych ośmiu latach z ekipy Red Sox został zwolniony menadżer Alex Cora, stało się to po tym, jak w pierwszych 27 meczach sezonu jego zespół zanotował 10 wygranych i 17 porażek.
Przed podjęciem tej decyzji Henry na Fenway Park był świadkiem przyśpiewek 'Sprzedaj zespół!', sceny te przypominały takie, które można było oglądać na Anfield za rządów FSG.
W Bostonie postanowiono zwolnić Corę, z kolei w Liverpoolu wciąż nie ma pewności co do przyszłości Arne Slota - pomimo coraz większej ilości głosów mówiących, że właściciele skłaniają się ku utrzymaniu Holendra na stanowisku.
Slot zanotował z zespołem ex-aequo najgorszy wynik w tym stuleciu pod względem ilości przegranych meczów w jednym sezonie, a biorąc pod uwagę fakt, że do końca kampanii pozostały jeszcze trzy kolejki nie jest wykluczone, że pobite zostanie niechlubne osiągnięcie 19 porażek w sezonie, które miał na swoim koncie Rafa Benítez w latach 2004/05 i 2009/10.
Bez wątpienia obecna kampania jest bardzo słaba, można jednak spekulować, że dzięki sięgnięciu po mistrzostwo kraju w swoim debiutanckim sezonie, Slot wciąż ma pewien kredyt zaufania.
Taką pozycję może obrać FSG, na pewno gorzej będzie z tym u kibiców i coraz bardziej krytycznych mediów.
Wciąż nie wiadomo, czy Henry i spółka zmotywują Slota, aby ten 'pracował ciężej' i poprowadził Liverpool do wygrywania, czy też zdecydują, że w klubie zapanowała 'przeciętność' i postanowią zmienić menadżera.
Pomimo zapewnień, że jakiekolwiek decyzje będą podejmowane przez Michaela Edwardsa i Richarda Hughesa, w rzeczywistości przeważający głos będzie należał do właścicieli Liverpoolu.
- Kiedy się w coś angażujemy, nie myślimy o tym w kategorii inwestycji - powiedział Henry.
- Nasz czas na tym świecie jest ograniczony. Należy angażować się tylko w to, w co chce się być zaangażowanym.

Komentarze (1)