Analiza: Środek pola głównym problemem United i LFC
Kto jeszcze pamięta defensywnego pomocnika? Twardego „kotwicę”, który grał przed linią obrony, chronił tę strefę i niewiele wnosił w ataku?
Obecny trend w Premier League jest taki, że zawodnicy o takim profilu podchodzą wyżej, pressują, wchodzą w pole karne i mają też dawać liczby w ofensywie.
Oczywiście ma to swoją drugą stronę — defensywa zostaje odsłonięta. I w meczu wygranym przez Manchester United 3:2 z Liverpoolem historia spotkania sprowadzała się właśnie do tego, jak obie drużyny były obnażane między liniami.
Pierwszy gol padł po rzucie rożnym dla United i został zdobyty przez Matheusa Cunhę przy drugiej próbie. Stałe fragmenty gry rządzą się nieco innymi prawami niż akcje z gry, ale to też motyw tego sezonu Premier League: zespoły tak bardzo obawiają się dośrodkowań z rotacją do bramki, że pakują się w pole bramkowe, zostawiając wolną przestrzeń na skraju pola karnego.
Pierwszy strzał Cunhi został zablokowany, a drugi był w zasadzie uderzeniem z przestrzeni "między liniami", jeśli coś takiego może istnieć przy stałym fragmencie gry.
Liverpool korzysta z bardzo mobilnego środka pola odkąd Arne Slot objął zespół prawie dwa lata temu, szczególnie dlatego, że Ryan Gravenberch został przesunięty z pozycji „ósemki” na najgłębiej ustawionego pomocnika, a jego gra oparta jest na przyjmowaniu piłki w półobrocie i prowadzeniu jej do przodu.
Poniżej dobry przykład, gdy znajduje go Alexis Mac Allister, który ma za zadanie asekurować, gdy Gravenberch rusza do przodu.
Ten system działał bardzo dobrze w poprzednim sezonie, więc trudno krytykować jego założenia. Ale — jak wielu pomocników w Premier League w tym sezonie — Mac Allister i Gravenberch wyglądali na zmęczonych i popełniają błędy.
Oto przykład, gdy Mac Allister źle zagrywa stosunkowo prostą piłkę. Choć prawdopodobnie robi dobrze, próbując doskoczyć do Bruno Fernandesa, zawodnicy United ominęli jego presję i ruszają z kontrą. Druga faza tej akcji kończy się tym, że Benjamin Sesko wpycha piłkę do siatki na 2:0.

Do przerwy Manchester United wydawał się mieć wszystko pod kontrolą. Ale roztrwonili komfortowe prowadzenie, bo byli zbyt otwarci przed własną linią obrony. Gdy Amad, chwilę wcześniej wprowadzony na prawe skrzydło, otrzymał podanie od Kobbiego Mainoo, cofnął się z piłką i zobaczył zarówno Mainoo, jak i Casemiro pędzących do przodu przed nim.
To oczywiście nie usprawiedliwia fatalnego podania Amada prosto do Dominika Szoboszlaia, który przebiegł z piłką pół boiska i strzelił gola na 2:1. Ale tak naprawdę jeden z pomocników United powinien był zostać przed obroną. Dałoby to Amadowi prostą opcję podania, albo przynajmniej pozwoliłoby zatrzymać rajd Szoboszlaia.

A United — pod względem łatwości, z jaką ich środek pola był omijany — byli w drugiej połowie jeszcze gorsi niż Liverpool w pierwszej. Mimo problemów Floriana Wirtza w tym sezonie, potrafi on znajdować przestrzeń między liniami przeciwko tak otwartemu zespołowi jak United.
Tutaj Ibrahima Konate ma proste zadanie — zagrać piłkę przez środek pola United. Wirtz wymienia podania z Szoboszlaiem i oddaje groźny strzał. Co ciekawe, po wznowieniu od bramki Liverpool wyrównał — Mac Allister podszedł wysoko, odebrał piłkę, a Cody Gakpo strzelił na 2:2.

United zdobyli zwycięską bramkę w sposób typowy dla tego meczu.
Nie można całkowicie krytykować pomocników za ich ofensywne zapędy, bo gdy Luke Shaw wrzucił głęboką piłkę do Amada na dalszy słupek, Casemiro czekał na zgranie. Mac Allister dopadł do piłki pierwszy, ale jego nieudane wybicie trafiło pod nogi Mainoo, który spokojnie umieścił ją w siatce. 3:2.

Ale w żadnym momencie United nie skupili się na zabezpieczeniu prowadzenia i mecz do samego końca był bardzo otwarty.
To idealne podsumowanie tego, jak dziś grają defensywni pomocnicy. Casemiro ma wiele atutów, ale mobilność do nich nie należy. A jednak — 10 minut przed końcem — sprintuje 40 metrów, próbując doskoczyć do Mac Allistera przyjmującego piłkę na skraju własnego pola karnego.

Oczywiście nie zdąża, piłka mija go, a Wirtz znów ma przestrzeń.
Nawet w doliczonym czasie gry, gdy Casemiro i Mainoo początkowo są dobrze ustawieni, obaj dają się ściągnąć w stronę piłki. Casemiro wskazuje Mainoo, by ten śledził wbiegnięcie w pole karne, co zostawia całkowicie wolną przestrzeń przed polem karnym, gdzie dwóch zawodników Liverpoolu czeka na strzał.
Dośrodkowanie Rio Ngumohy nie przechodzi jednak przez Amada i ostatnia szansa w meczu przepada.

Ogólnie rzecz biorąc, ofensywne nastawienie obu środków pola stworzyło ekscytujące, pełne wydarzeń spotkanie z pięcioma golami. W sezonie, w którym wiele hitów Premier League wyraźnie rozczarowuje pod względem widowiskowości, może wydawać się drobiazgowe nadmierne krytykowanie.
Ale ten mecz był dobrym przykładem tego, jak te drużyny muszą się poprawić w przyszłym sezonie — czy to pod względem personaliów, czy struktury gry. Nie da się być aż tak otwartym w środku pola i jednocześnie realnie walczyć o mistrzostwo.
Michael Cox

Komentarze (0)