Bezbarwny Liverpool remisuje z Chelsea 1:1
Liverpool mimo dobrego początku zremisował z Chelsea 1:1. Podopieczni Arne Slota po objęciu prowadzenia cofnął się na własną połowę, co skrzętnie wykorzystali goście. Kolejny raz w tym sezonie Liverpool stracił bramkę po stałym fragmencie gry.
Chelsea zaatakowała jako pierwsza, ale dwie próby zostały zatrzymane przez bramkarza Liverpoolu. W odpowiedzi Milos Kerkez popisał się długim, indywidualnym rajdem, po którym został sfaulowany. Do piłki podszedł Szoboszlai. Uderzenie zostało zablokowane przez mur.
Piłkę nadal miał w posiadaniu Liverpool, Rio zagrał przed pole karne do Gravenbercha a Holender zdecydował się na strzał. Po technicznym uderzeniu piłka zatrzepotała w siatce pokonując bramkarza Chelsea. Po pięknym strzale Liverpool prowadził 1:0 po pięciu minutach gry.
Po kilku akcjach gości, Liverpool próbował zaatakować prawą stroną oraz z rzutu rożnego. Szoboszlai zagrał piłkę do Virgila a jego strzał ominął bramkę. Powinien to wykończyć znacznie lepiej.
Po pierwszym kwadransie gra się uspokoiła a wynik się utrzymywał. Chwilę pressingu Liverpoolu skutecznie blokowała Chelsea.
W 20 minucie João Pedro otrzymał podanie od Palmer i wychodził sam na sam z Mamardaszwilim, ale Gruzin zachował refleks i wychodząc w odpowiednim czasie złapał piłkę w ręce.
W 23 minucie Rio Ngumoha wdał się w drybling i próbując ominąć czterech rywali ostatecznie zagrał piłkę do Mac Allistera. Akcja skończyła się jedynie na odgwizdanym spalonym.
Chelsea znalazła się w polu karnym w 28 minucie za sprawą Cucurelli, który wbiegł z piłką w pole karne i uderzył w stronę bramki Liverpoolu. Na miejscu kolejny raz był Gio i skutecznie wypiąstkował piłkę w bok pola karnego.
Po półgodzinie gry kolejną szansę na bramkę miał boczny obrońca Chelsea, jednak przyjęcie okazało się niedokładne, co spowodowało, że akcję przerwał bramkarz The Reds. The Blues zaczęli dochodzić do głosu a Liverpool jakby włączył drugi bieg.
W 35. minucie Chelsea wykonywała rzut wolny. Defensywa Liverpoolu ustawiła się do krycia. Enzo zagrał piłkę w pole karne, do niej próbował wystartować Fofana. Ostatecznie nie wiadomo czy jej dotknął, czy nie, ale bardziej istotne było to, że piłka ominęła dosłownie wszystkich w polu karnym łącznie z Mamardaszwilim i wylądowała w siatce. Kolejny raz w tym sezonie Liverpool dał się zaskoczyć po stałym fragmencie gry.
Liverpool wyglądał jakby zapomniał, o co gra. Enzo wbiegł w pole karne i uderzył mocno na bramkę, ale na drodze stanął Gio. Była to kolejna akcja Chelsea, która mogła zakończyć się bramką. W Liverpoolu zaczął pojawiać się chaos i brak pomysłu na grę.
Obie drużyny starały się zaatakować, ale to akcje gości były znacznie groźniejsze i częściej kończyły się w polu karnym z piłką. Gościom jednak brakowało wykończenia akcji. Liverpoolowi natomiast brakowało pomysłu na rozgrywanie akcji z piłką przy nodze. Sędzia doliczył dwie minuty i nie wydarzyło się już nic godnego uwagi. Kibice dali wyraz swojej frustracji.
Jeśli Liverpool dobrze zaczął pierwszą połowę meczu, to drugą idealnie rozpoczęła Chelsea. Caicedo zagrał pomiędzy linie w kierunku Cucurelli, ten oddał strzał, ale Gio obronił a piłka trafiła pod nogi Palmer. Ten umieścił ją w siatce, ale sędzia odgwizdał spalonego po analizie VAR. The Reds potrzebowali mocnego przebudzenia.
W 52 minucie Rio pociągnął lewą stroną i próbował wypuścić Gakpo. Jego podanie nie było zbyt dobre lub po prostu Holender nie opanował piłki. Chwilę później Frimpong oddał strzał, ale zbyt lekki żeby pokonać Jorgensena. Niemniej były to nieliczne dobre momenty Liverpoolu do tego czasu.
Chelsea odpowiedziała dwie minuty później kolejnym wejściem Cucurelli w pole karne. Alexis Mac Allister wsparł mocnym wejściem defensywę. Chelsea miała rzut rożny. Krótkie wykonanie za moment wróciło pod pole karne. Palmer przegrał pojedynek z Rio, który chwilę później został sfaulowany próbując ruszyć z szybką akcją.
Mecz nabrał tempa a Liverpool wykorzystał swoją szansę. Piłka w polu znalazła Gakpo ten odegrał ją do Jonesa, który umieścił głową piłkę w siatce. Niestety okazało się, że holenderski skrzydłowy był na pozycji spalonej.
W następnej akcji Gravenberch ruszył z dryblingiem, odegrał piłkę do Frimponga, ten znalazł podaniem Szoboszlaia a jego strzał został obroniony. Liverpool miał jeszcze rzut rożny, ale nie potrafił go wykorzystać.
Kibice Liverpoolu mogli czuć się zadowoleni, ale w kolejnych minutach nie było żadnej ciekawej akcji. Dodatkowo Mamardaszwili nie dogadał się z Virgilem i mało brakowało a straciłby piłkę w akcji, która nawet nie wyglądała na niebezpieczną.
W 66 minucie Chelsea miała akcję, z której był spalony a Slot dokonał zmiany. Rio opuścił boisko przy niezadowoleniu fanów a pojawił się na nim Isak. W następnej minucie Frimpong wywalczył rzut wolny niedaleko pola karnego i szykowało się na dośrodkowanie Szoboszlaia. Jego dośrodkowanie wylądowało … na aucie.
W 70 minucie Dominik Szoboszlai próbował kolejny raz wziąć sprawy w swoje ręce a w zasadzie prawą nogę i uderzył na bramkę Chelsea. Jego próba wylądowała na słupku. Chelsea po przerwie nie oddała żadnego strzału do tego czasu.

Rozpoczął się ostatni kwadrans meczu a Joao Pedro oddał strzał na linii pola karnego. Było to pierwsze uderzenie Chelsea na bramkę Liverpoolu po przerwie, ale strzał był niecelny. Slot wykorzystał chwilę przerwy i zrobił dwie zmiany. Joe Gomez zmienił Konate. A Chiesa zastąpił Gakpo.
W 79 minucie Liverpool miał rzut rożny. Szoboszlai dośrodkował celnie na głowę Virgila, ale jego strzał wylądował na poprzeczce. Kapitan Liverpoolu próbował jeszcze prosić sędziego o odgwizdanie na nim rzutu karnego, ale do niczego takiego nie doszło i nadal mieliśmy remis.
W 84 minucie Liverpool miał kolejny rzut rożny, wyjątkowo z drugiej strony. Szoboszlai zagrywał dochodzącą piłkę w pole karne. Po dośrodkowaniu i wielkich zapasach w polu bramkowym nie doszło do niczego. Piłkę złapał po prostu w ręce bramkarz Chelsea.
W 88 minucie Joao Pedro wpadł z piłką w pole karne Liverpoolu. Mijał obrońców a ostatecznie zderzył się w szesnastce z Frimpongiem. Po analizie VAR okazało się, że rzutu karnego nie będzie. Liverpool niemniej kolejny raz w końcówce meczu tracił kontrolę nad spotkaniem. Sędzia doliczył siedem minut.
Przez pierwsze trzy minuty doliczonego czasu gry nie wydarzyło się nic ciekawego, Jones nie miał do kogo zagrywać piłki, Joe Gomez próbował dryblingu a Frimpong zagrywał niecelnie do Isaka. Nawet Mamardaszwili chcąc wznowić szybko grę nie miał do kogo zagrać. Liverpool chciał na stojąco zakończyć ten mecz.
Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic, Chelsea próbowała raz zaatakować, ale piłkę złapał bramkarz The Reds. Zabrakło jakości i po końcowym gwizdku kibice dali wyraz swojej frustracji bucząc na zawodników Liverpoolu.
Liverpool: Mamardashvili; Jones, Konate (Gomez 77′), Van Dijk, Kerkez; Gravenberch, Mac Allister; Frimpong, Szoboszlai, Ngumoha (Isak 67′); Gakpo (Chiesa 77′)
Chelsea: Jorgensen; Gusto, Fofana, Colwill, Hato, Cucurella; Caicedo, Santos (James 63′), Enzo; Palmer, Pedro

Komentarze (94)
Chelsea nas zdominowała.
Mówię wejdę na stronę i coś nabazgram gdyż nie mogę już patrzeć na tego gościa . A mianowicie Kerkez. Gościu jest jakiś psychicznie zablokowany , decyzyjność zawsze lekko spoźniona jakby się zastanawiam przez krótki moment czy to na pewno dobry wybór , tupta tam , chowa się za niebieskimi koszulkami coś tam pokazuje na alibi że niby jest w grze. Jak dla mnie ten chłop jest skończony a Pingpong nie lepszy . Razem mają po asyście a sezon się kończy, gdzie to do TAA i Robi. Marne to wszystko jakieś bez jajeczne . Pozdro Y.N.W.A
Ale w drugiej liczę na poprawę i ZWYCIĘSTWO 💪💪💪🔴
Tak jak z Totkami przyjeżdża do nas CFC w głębokim kryzysie i zdobywa punkt a powinna i mieć karnego pod koniec.