AVL
Aston Villa
Premier League
15.05.2026
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 922

Slot po meczu z Chelsea


Arne Slot podzielił się swoimi spostrzeżeniami po meczu z Chelsea. The Reds objęli prowadzenie w szóstej minucie meczu Premier League na Anfield po technicznym strzale Ryana Gravenbercha.

Jednak 10 minut przed przerwą Chelsea doprowadziła do wyrównania po rzucie wolnym Enzo Fernandeza. Przedstawiamy zapis tego, co Slot powiedział podczas pomeczowej rozmowy z dziennikarzami.

O zmianie Rio Ngumohy w drugiej połowie i o tym, czy był kontuzjowany...

– Nie, nie był kontuzjowany. Miał skurcze już wcześniej, jakieś trzy minuty wcześniej padł na murawę. Potem z nim porozmawiałem i powiedział, że to już koniec, dlatego go zdjąłem.

O reakcji kibiców...

– Mówiłem o tym chyba w tym samym wywiadzie — to całkowicie zrozumiałe, że jeśli zdejmujesz zawodnika, który gra dobrze, zaliczył asystę i którego kibice nie spodziewają się zobaczyć schodzącego z boiska — a to nie było moją intencją — to taka reakcja jest naturalna.

– To dobry piłkarz, ale nie sądzę, żeby był już na poziomie pozwalającym grać na 50 czy 60 procent swoich możliwości i nadal robić różnicę. Może jednak kibice mają inne zdanie i uważają, że mógłby grać na tym poziomie nawet będąc w połowie gotowy. Ale jeśli zawodnik nie jest już w stanie sprintować i wykonywać swoich akcji, to nie ma sensu go zostawiać. Jeśli ktoś o tym nie wie i myśli: „Dlaczego on go zdejmuje?”, to rozumiem tę reakcję.

– Wiedziałem w momencie, gdy pojawił się jego numer na tablicy, jaka będzie reakcja. Ale to nie jest powód, żeby nie dokonać zmiany i zostawić na boisku zawodnika, który mówi mi, że nie może kontynuować. Po meczu ta reakcja też ma sens, bo nie sądzę, żeby ten klub miał być zadowolony z remisu 1:1 z Chelsea. Zawsze gramy o zwycięstwo i jeśli nie wygrywamy, jesteśmy rozczarowani.

– Zwłaszcza w sezonie, w którym nie wygrywaliśmy tyle, ile ludzie oczekują, frustracja się kumuluje i prawdopodobnie wyszła po przerwie. Ale myślę, że zarówno zawodnicy, jak i ja czuliśmy tę samą frustrację co kibice.

O planie po zdobyciu bramki i o tym, czy powiedział drużynie, żeby „zwolniła grę”...

– Tak, po golu na 1:0, a potem po naszej dużej okazji na 2:0… nie widzieliście mnie krzyczącego przy linii? „Wracajcie, wracajcie, brońcie własnego pola karnego!” Myślicie, że mówię poważnie? Oczywiście, że nie naszym zamiarem było się cofać.

– Chcieliśmy dalej naciskać, ale graliśmy przeciwko drużynie, która czuła się coraz pewniej przy piłce. Nie mieli dostępnych skrzydłowych, więc mieli wielu pomocników, kontrolowali środek pola i coraz częściej przez nas przechodzili podaniami.

– Nie stworzyli z tego wielu okazji, ale byli zdecydowanie dominującą drużyną w meczu. Trudno było to zmienić w pierwszej połowie, ale myślę, że zauważyliście, że po przerwie dokonaliśmy zmian.

– To nie dało natychmiastowego efektu, bo trzy minuty później straciliśmy gola na 2:1, który na szczęście był minimalnym spalonym. Ale potem byliśmy znacznie lepsi w wysokim pressingu i utrzymywaniu ich na własnej połowie.

– Nie było idealnie, bo nadal kilka razy potrafili przez nas przejść, ale już nie tak często jak w pierwszej połowie. To była korekta dokonana w przerwie i dzięki niej byliśmy bardziej dominujący po zmianie stron, choć nie potrafiliśmy zdobyć zwycięskiego gola. Dwa razy byliśmy blisko.

– Ale nie fair wobec mnie jest sugerowanie, że każę zawodnikom się cofać i przestać pressować. Albo nie oglądaliście moich drużyn w zeszłym sezonie i przez większość tego sezonu, albo w ogóle od kiedy jestem trenerem. Tak to wyglądało, jakbyśmy się cofali, ale to nigdy nie było naszym zamiarem. W tej sytuacji po prostu nie potrafiliśmy kontrolować środka pola.

O tym, czy frustracja piłkarzy i kibiców „zaczyna być problemem”...

– Tak, bo frustracja zwykle bierze się z przegrywania częściej, niż chcemy, a to nigdy nie jest dobre. To zawsze jest problem. Nie jest idealnie, ale myślę, że przez cały mecz kibice wspierali zawodników. Oczywiście były momenty, gdy pokazywali, że chcieliby oglądać coś innego, ale nie byli jedynymi.

– Jestem w 100 procentach pewny, że zawodnicy na boisku też chcieliby pokazać inną twarz, a ja przy linii również chciałbym zobaczyć coś innego. Czasami jednak grasz przeciwko drużynom, które mają swoje dobre momenty i wtedy musisz się bronić, co moim zdaniem robiliśmy dobrze, bo w tym okresie nie stworzyli wielu okazji. Ale jak wiele razy w tym sezonie — podobnie jak tydzień temu — straciliśmy gola po stałym fragmencie gry i to zrobiło różnicę.

– Druga połowa była jednak z naszej strony lepsza, podobnie jak pierwsze 10 minut meczu. Myślę jednak, że jednym z naszych problemów jest to, że gdy jesteśmy lepszą drużyną, nie potrafimy zdobyć drugiego gola.

– To może być nawet większy problem niż momenty, w których przeciwnik jest lepszy. Dobrą rzeczą w porównaniu z poprzednim tygodniem jest to, że wtedy będąc lepszą drużyną straciliśmy gola, a teraz przynajmniej zremisowaliśmy — choć nie jesteśmy z tego zadowoleni.

O problemie, przez który Ibrahima Konate opuścił boisko i o możliwych powrotach przed meczem z Aston Villą...

– W przypadku Konate musimy poczekać i zobaczyć. Sposób, w jaki schodził kulejąc, wyglądał niepokojąco, ale powiedział mi, że to były skurcze. Miejmy nadzieję, że ma rację, ale jutro zobaczymy, jak się czuje.

– Myślę, że Mo Salah jest blisko powrotu, Ali Becker również, ale w przypadku Flo Wirtza musimy poczekać i zobaczyć, jak będzie dochodził do siebie po tym, co przeszedł.

O tym, czy ma „pełne zaufanie”, że odzyska poparcie sfrustrowanych kibiców...

– Tak, mam. Choć nie jeszcze w tym sezonie. W tym sezonie kibice będą mieli swoją opinię i ona się nie zmieni. Ale jeśli będziemy mieć lato transferowe, jakie planujemy mieć, to jestem w 100 procentach przekonany, że w następnym sezonie będziemy inną drużyną niż teraz.

– Inną pod względem wyników i tego, jak wszystko wygląda. To jednak nie zawsze jest takie proste, bo czasem wiesz, co trzeba zrobić, ale nie zawsze możesz dostać dokładnie to, czego chcesz.

– Dla mnie bardzo jasne jest to, czego nam w tym sezonie brakuje. Próbujemy pracować z zawodnikami, których mamy dostępnych, bo jednym z problemów jest po prostu brak zdrowych piłkarzy.

– Ci, którzy są dostępni, pokazali jednak — podobnie jak tydzień temu — że chcą dawać z siebie wszystko i próbują naciskać, ale to nie wystarczyło ani tydzień temu, ani dziś, by znaleźć sposób na zwycięskiego gola.

O wielu frustrujących meczach domowych w tym sezonie i konieczności zmiany tego w przyszłym roku...

– To bardzo proste. Kibice chcą oglądać drużynę, która tworzy okazje po posiadaniu piłki. A my nie robimy tego wystarczająco dobrze. Jeśli spojrzeć na różnicę między liczbą goli zdobytych w poprzednim sezonie a tym, to jest ona ogromna.

– Liczba straconych bramek nie różni się aż tak bardzo, ale liczba zdobytych goli to największa różnica między tym a poprzednim sezonem. Myślę, że gdyby ci sami kibice oglądali podobny styl gry, ale z większą liczbą sytuacji, byliby dużo bardziej zadowoleni. Bo więcej okazji zwykle oznacza więcej goli, a to prowadzi do zwycięstw. A wszyscy wiemy — ja po tylu latach w futbolu też — że ocena gry zależy głównie od wyników.

– Może w zeszłym sezonie graliśmy podobnie przeciwko Chelsea, ale różnica polegała na tym, że wtedy potrafiliśmy znaleźć drogę do zdobycia gola, a teraz mamy z tym problem. Wystarczy spojrzeć na strzelców bramek w tym sezonie i porównać ich z poprzednim. To ogromna różnica.

O gwizdach słyszanych wielokrotnie na Anfield i o tym, jak się z tym czuje...

– Chciałbym pokazać kibicom coś innego, ale obecnie zbyt często nie jesteśmy w stanie tego zrobić. To, co potrafimy robić, to dominować w posiadaniu piłki i mieć ją częściej niż rywal — jak wiele razy w tym sezonie.

– Ale chcę dać kibicom dużo więcej powodów do pozytywnych emocji i radości. I jestem pewny, że drużyna chce tego samego. Jak mówiłem wiele razy — posiadanie piłki to jedno, ale tworzenie z tego okazji to coś innego. W drugiej połowie zeszłego tygodnia wszyscy byli zachwyceni naszą grą, ale z otwartej gry nie stworzyliśmy ani jednej sytuacji. Potem zdobyliśmy dwa gole i wszyscy byli bardziej pozytywnie nastawieni. 

– Mieliśmy 60 procent posiadania piłki na Old Trafford. Poza Manchesterem City to my jesteśmy drużyną z największym posiadaniem piłki. Ale moim celem nie jest samo utrzymywanie się przy piłce. Chcę tworzyć sytuacje, tworzyć i zdobywać gole. I wiem, czego potrzebujemy, żeby to osiągnąć. Ten klub pokazywał to przez wiele sezonów — jak zamienić posiadanie piłki w sytuacje bramkowe.

– My po prostu nie robiliśmy tego wystarczająco dobrze w tym sezonie.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (4)

manero 09.05.2026 20:12 #
Rywale mają w dupie tą dominację przy piłce. Podejrzewam, że właściwie każdemu naszemu przeciwnikowi jest ona na rękę bo my z tą piłką nic nie umiemy zrobić.
Luki123408 09.05.2026 20:17 #
Niech się pochwalić że przy tej dominacji przy piłce największe kontakty natuja stoperzy...
Luki123408 09.05.2026 20:15 #
Wrzod na zdrowym organizmie Liverpoolu! Wypierda... ino już!
omnia 09.05.2026 20:20 #
17 letni chłopak łapie skurcze po 60 min?
Za mało wolnego od Slota. Najlepiej niech w ogóle nie trenują już. Po co. Wygrają siłą przyjaźni.

Pozostałe aktualności

McFarlane: Zasłużyliśmy na punkt na Anfield (0)
09.05.2026 20:16, FroncQ, chelseafc.com
Slot po meczu z Chelsea (4)
09.05.2026 19:48, Gall1892, liverpoolfc.com
Skrót meczu (0)
09.05.2026 18:03, Gall1892, własne
Slot tłumaczy nieobecność Wirtza (10)
09.05.2026 15:46, Gall1892, liverpoolfc.com
Statystyki (0)
09.05.2026 15:37, Gall1892, Sofascore
Skład na mecz z Chelsea! (17)
09.05.2026 12:15, Gall1892, liverpoolfc.com
Liverpool - Chelsea: Sytuacje kadrowe (0)
09.05.2026 00:00, AirCanada, liverpoolfc.com