LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 1563

Kulisy zatrudnienia Iraoli


Andoni Iraola stanął w czwartkowe popołudnie na środku murawy Anfield, z czerwono-białym szalikiem przewieszonym przez szyję.

– Czuje się odpowiedzialność, ale też ekscytację związaną z możliwością bycia częścią czegoś takiego — powiedział klubowym mediom Liverpoolu, spoglądając w stronę trybun.

Dzień rozpoczął od lotu prywatnym samolotem z położonego na północy Hiszpanii San Sebastián na lotnisko im. Johna Lennona w Liverpoolu. Stamtąd Mercedes klasy V zabrał go w 25-minutową podróż do ośrodka treningowego klubu w Kirkby.

Na miejscu byłego szkoleniowca Bournemouth powitali dyrektor sportowy Liverpoolu Richard Hughes — z którym współpracował wcześniej na południowym wybrzeżu Anglii — oraz jego zastępca David Woodfine. Obecny był również Michael Edwards, dyrektor generalny ds. futbolu w Fenway Sports Group, który uczestniczył w inauguracji nowej ery na Anfield.

Iraola podpisał dwuletni kontrakt, a następnie udzielił pierwszego wywiadu jako trener Liverpoolu dla LFCTV.

– Trudno wyobrazić sobie bardziej atrakcyjne miejsce niż to. Liverpool daje mi możliwość pracy z piłkarzami światowej klasy, a tacy zawodnicy dają szansę walczyć o trofea i je zdobywać — powiedział.

Po serii spotkań i przedstawieniu go pracownikom różnych działów klubu Iraola udał się z Kirkby na Anfield. Zwiedzanie stadionu zostało na chwilę wstrzymane, by mógł po raz pierwszy jako trener Liverpoolu wyjść na murawę i nacieszyć się tą chwilą.

Później wrócił prosto na lotnisko. Gdy w czwartek wieczorem oficjalnie ogłoszono jego zatrudnienie, Iraola był już z powrotem w San Sebastián.

Cały proces przebiegł błyskawicznie.

Hiszpan wzbudzał duże zainteresowanie zarówno w Anglii, jak i za granicą, jednak po zwolnieniu Arne Slota w minioną sobotę był jedynym kandydatem, z którym Liverpool zdecydował się rozpocząć rozmowy.

Oto historia tygodnia, który może okazać się przełomowy dla klubu oraz powodów, dla których na Anfield są przekonani, że to właśnie Iraola jest człowiekiem zdolnym przywrócić zespół na właściwe tory.

Szkoleniowiec rozważał swój kolejny krok już od 14 kwietnia, kiedy ogłosił, że po wygaśnięciu kontraktu opuści Bournemouth po zakończeniu sezonu 2025/26.

Po trzech latach spędzonych na Vitality Stadium był gotowy na nowe wyzwanie. Pod jego wodzą Bournemouth zajmowało kolejno 12., 9. i 6. miejsce w Premier League, a także po raz pierwszy w historii wywalczyło awans do europejskich pucharów.

Jeszcze przed zatrudnieniem Xabiego Alonso w ubiegłym miesiącu rozmowy z Iraolą prowadziła Chelsea.

Hiszpan zrobił na przedstawicielach londyńskiego klubu bardzo dobre wrażenie, jednak pojawiły się wątpliwości dotyczące tego, jak dużą zmianę względem pracy Enzo Mareski i Liama Roseniora na Stamford Bridge oznaczałby jego styl gry.

Iraola rozmawiał również z Bayerem Leverkusen, który szukał nowego szkoleniowca po rozstaniu z Kasperem Hjulmandem, jednak ten kierunek nie został rozwinięty. Ostatecznie niemiecki klub zatrudnił Carlesa Martíneza Novella.

Najpoważniejsze zainteresowanie przyszło jednak ze strony Crystal Palace i Milanu.

Palace widziało w nim następcę odchodzącego Olivera Glasnera. Przedstawiciele londyńskiego klubu prowadzili rozmowy z otoczeniem Iraoli na temat kadry, stylu gry oraz pozycji wymagających wzmocnień na rynku transferowym.

Nie doszło jednak do złożenia konkretnej oferty finansowej. W Crystal Palace szybko zaczęto sceptycznie oceniać swoje szanse i równolegle spotykano się z innymi kandydatami, mając świadomość, że Iraola prawdopodobnie otrzyma propozycje od większych klubów.

W ostatnim tygodniu sezonu Premier League Hiszpan spotkał się w okolicach Londynu z delegacją Milanu.

Był głównym kandydatem do zastąpienia Massimiliana Allegriego w ekipie 19-krotnych mistrzów Włoch po tym, jak Rossoneri nie zdołali wywalczyć awansu do Ligi Mistrzów.

Po przeprowadzeniu Marco Rosego przez proces wdrożenia w Bournemouth Iraola udał się jednak wraz z rodziną na urlop do San Sebastián, a starania Milanu o pozyskanie Hiszpana utknęły w martwym punkcie.

Richard Hughes pracował z Andonim Iraolą w Bournemouth zaledwie przez jeden sezon, zanim w 2024 roku przeniósł się na Anfield, obejmując stanowisko dyrektora sportowego Liverpoolu. Jego podziw dla baskijskiego szkoleniowca narodził się jednak znacznie wcześniej.

Szkot z uznaniem obserwował z boku przemianę Rayo Vallecano pod wodzą Iraoli w latach 2020–2023. Hiszpan wywalczył z klubem awans do La Liga w sezonie 2020/21, a następnie na dobre zadomowił go w hiszpańskiej elicie. To niemałe osiągnięcie, zwłaszcza dla klubu dysponującego nieporównywalnie mniejszymi środkami niż miejscowi giganci — Real Madryt i Atlético Madryt.

Gdy Hughes zorientował się latem 2023 roku, że Iraola nie zamierza przedłużać kontraktu w Hiszpanii, postanowił działać. Zwolnienie Gary'ego O'Neila, który utrzymał Bournemouth w Premier League po przejęciu zespołu od Scotta Parkera, było trudną decyzją. Spotkała się ona ze sceptycyzmem części kibiców i krytyką mediów.

Hughes był jednak przekonany, że okazja do zatrudnienia Iraoli jest zbyt dobra, by ją przepuścić. Uważał, że jeśli Bournemouth nie zareaguje natychmiast, Hiszpana przejmie większy klub.

Początki były bardzo trudne. W pierwszych dziewięciu meczach Premier League pod wodzą Iraoli Bournemouth zanotowało trzy remisy i sześć porażek. Zawodnicy potrzebowali czasu, by przystosować się do nowego stylu gry, który opierał się między innymi na skomplikowanych mechanizmach pressingu.

Jedną z tych porażek zadał im właśnie O'Neil, który po przejęciu Wolverhampton Wanderers pojawił się w programie Monday Night Football stacji Sky Sports i szczegółowo wskazał słabe punkty systemu Iraoli, z których jego nowa drużyna potrafiła skorzystać.

Presja wokół Hiszpana mogła wtedy jeszcze wzrosnąć, ale Hughes ani przez moment nie zwątpił w swoją decyzję. Zapewnił szkoleniowca o pełnym wsparciu, a nawet udał się do Hiszpanii, by przekazać identyczny komunikat jego agentowi.

Efekty przyszły szybko. Bournemouth wygrało siedem z kolejnych dziewięciu ligowych spotkań i już nie oglądało się za siebie.


Relacje Hughesa i Iraoli od tamtej pory pozostają bardzo bliskie. Dyrektor sportowy Liverpoolu nadal mieszka na południowym wybrzeżu Anglii, dlatego ich spotkania poza futbolem nie należą do rzadkości.

To właśnie ta więź niewątpliwie odegrała pewną rolę w drodze Iraoli na Anfield. Sam zainteresowany przekonuje jednak, że decydujące znaczenie miał projekt Liverpoolu, a nie możliwość ponownej współpracy z Hughesem.

– Oczywiście pomaga, gdy po drugiej stronie stołu siedzi ktoś, z kim już wcześniej pracowałeś — powiedział w rozmowie z LFCTV. – Spędziliśmy razem rok w Bournemouth. Ale w tym przypadku chodziło przede wszystkim o klub. O Liverpool. To właśnie najbardziej mnie przyciągnęło.

Michael Edwards i Richard Hughes wielokrotnie publicznie wspierali Arne Slota podczas burzliwego sezonu 2025/26.

Doskonale rozumieli, z jakimi problemami przyszło mu się mierzyć — od tragicznej śmierci Diogo Joty w lipcu ubiegłego roku, przez niekończące się problemy zdrowotne w kadrze, aż po pogarszające się relacje z Mohamedem Salahem, które zaowocowały dwoma publicznymi wystąpieniami Egipcjanina.

Rosnące obawy związane z liczbą porażek i wyraźnym spadkiem poziomu gry sprawiły jednak, że w klubie nie mogli już wykluczać zmiany na stanowisku trenera.

W takich sytuacjach przygotowywanie planów awaryjnych jest czymś całkowicie normalnym. Liverpool wiedział na przykład, że Luis Enrique nie będzie realną opcją w przypadku rozstania ze Slotem, ponieważ jest szczęśliwy w Paris Saint-Germain i nie rozważa odejścia.

Ostateczna decyzja miała zostać podjęta dopiero po szczegółowej analizie przeprowadzonej przez Edwardsa i Hughesa, w której dużą rolę odgrywały dane oraz wskaźniki wydajności.

Jak ustalił The Athletic, sytuacja zaczęła jednak zmieniać się w tygodniu poprzedzającym ostatni mecz sezonu przeciwko Brentfordowi. To właśnie wtedy Iraola wysunął się na czoło listy kandydatów Liverpoolu.

Tłem dla tych rozważań była kompromitująca porażka 2:4 z Aston Villą, podczas której drużyna Slota całkowicie się posypała. Hughes był również obecny na wcześniejszym meczu z Chelsea na Anfield, kiedy Holender został wygwizdany przez kibiców sfrustrowanych bierną postawą zespołu i kolejnymi indywidualnymi błędami.


W ostatnim tygodniu sezonu Hughes i Iraola odbyli nieformalne rozmowy. Nic nie wskazuje na to, by padła wtedy jakakolwiek oferta pracy lub choćby jej sugestia, jednak w obliczu niepewnej sytuacji na Anfield logiczne było pozostawienie sobie przez Hiszpana różnych możliwości.

Dodatkowo przyjaciele doradzali mu cierpliwość, zwłaszcza że Crystal Palace wciąż mocno zabiegało o jego zatrudnienie.

Przedstawiciele Fenway Sports Group podkreślają, że decyzję o zwolnieniu Slota podjęto dopiero pięć dni po remisie 1:1 z Brentfordem. Była ona efektem długich i trudnych rozmów, ponieważ wszyscy zdawali sobie sprawę z okoliczności łagodzących, które wpłynęły na niepowodzenia zespołu.

29 maja odbyło się spotkanie, podczas którego Hughes i Edwards przedstawili rekomendację zakończenia dwuletniej kadencji Holendra.

Wniosek został zaakceptowany przez właścicieli klubu — Johna W. Henry'ego, Toma Wernera i Mike'a Gordona.

Następnego ranka Hughes przekazał Slotowi tę wiadomość osobiście, jeszcze przed oficjalnym komunikatem opublikowanym w porze lunchu.

Były szkoleniowiec Feyenoordu był zaskoczony. Wierzył, że wywalczenie awansu do Ligi Mistrzów da mu szansę na naprawienie sytuacji w kolejnym sezonie.

Władze Liverpoolu uznały jednak, że spirala problemów zaszła zbyt daleko. Obawiały się, że jeśli nie dojdzie do zmiany, a kolejny sezon rozpocznie się źle, atmosfera wokół klubu szybko stanie się toksyczna.

Po sezonie 2025/26 dostrzegły również wyraźną utratę tożsamości zespołu i uznały, że potrzebna jest zmiana kierunku rozwoju.

Piłkarze nie byli informowani wcześniej o planowanej decyzji.

– Wylądowałem w Amsterdamie w sobotnie popołudnie i wtedy informacje już krążyły w mediach — powiedział Virgil van Dijk w rozmowie z holenderską stacją NOS.

– Później oczywiście rozmawiałem z różnymi osobami, ale decyzja została podjęta wcześniej. Nie było tak, że ktoś pytał mnie o zdanie. Rozmawiałem z Arnem i Sipke Hulshoffem.

– Jestem im bardzo wdzięczny za wszystko, co zrobili. Życzę im samych sukcesów. Mam nadzieję, że klub wyjdzie z tej sytuacji obronną ręką, bo ten sezon był po prostu poniżej oczekiwań.

Gdy tylko zapadła decyzja o zmianie trenera, wybór był w zasadzie przesądzony. Liverpool chciał Andoniego Iraolę.

Pierre Sage z Lens i Sebastian Hoeneß ze Stuttgartu cieszyli się uznaniem na Anfield, ale nigdy nie doszło nawet do formalnego kontaktu. W mediach społecznościowych pojawiały się również spekulacje dotyczące romantycznego powrotu Jürgena Kloppa, jednak taki scenariusz nigdy nie był rozważany. Co więcej, Niemca nie pytano również o opinię w sprawie całego procesu.

Liverpool postawił wszystko na Iraolę.

Przy prowadzącym rozmowy Richardzie Hughesie, dostępności samego szkoleniowca i jego gotowości do przejęcia zespołu negocjacje przebiegły wyjątkowo sprawnie. We wtorek osiągnięto ustne porozumienie, a niespełna 48 godzin później Hiszpan przyleciał do Liverpoolu, by dopiąć wszystkie formalności.

– Nie mogę się doczekać, aż poznam wszystkie szczegóły funkcjonowania klubu — powiedział w rozmowie z LFCTV.

– Rozmawiam ze wszystkimi, żeby lepiej zrozumieć Liverpool i wszystko, co dzieje się wokół pierwszej drużyny. Do rozpoczęcia pracy z zawodnikami pozostał jeszcze miesiąc, ale chcę jak najlepiej wykorzystać ten czas, aby odpowiednio przygotować się do nowej roli.

Decydując się na rozstanie z Arnem Slotem w poszukiwaniu bardziej agresywnego stylu gry, władze Liverpoolu uznały, że to właśnie Iraola najlepiej odpowiada temu profilowi i jest uosobieniem nowoczesnego trenera.

Przeskok z Bournemouth do Liverpoolu jest ogromny, ale na Anfield są przekonani, że Hiszpan dysponuje odpowiednią osobowością oraz cechami przywódczymi, by odnaleźć się w środowisku o znacznie większej presji.

Oczekiwania wobec jego zespołu są jasne: wysoki pressing, szybki odbiór piłki i bezpośredni, dynamiczny futbol nastawiony na atak.

Dwuletni kontrakt, zamiast dłuższej umowy, był życzeniem samego Iraoli. Tak funkcjonował również w poprzednich klubach.

– Nie chcę zostawać w klubie tylko dlatego, że mam ważny kontrakt — mówił w ubiegłym roku na antenie BBC Radio Solent.

– Chcę pracować w danym miejscu dlatego, że obie strony są zadowolone i chcą kontynuować współpracę. Uważam, że na prawo do pozostania trzeba sobie zapracować w każdym sezonie od nowa.

Milos Kerkez może być jednym z najlepszych źródeł wiedzy dla nowych kolegów o tym, czego spodziewać się po Iraoli. W Bournemouth Węgier rozwinął się właśnie pod jego skrzydłami.

To umiejętność pracy z młodymi zawodnikami była zresztą jednym z argumentów, które dodatkowo przemawiały na korzyść Hiszpana.

Szczególne wrażenie na Liverpoolu zrobiły jego osiągnięcia w rozwijaniu piłkarzy ofensywnych. Eli Junior Kroupi zdobył w sezonie 2025/26 trzynaście bramek ligowych, ustanawiając nowy rekord Premier League pod względem liczby goli strzelonych przez nastolatka w debiutanckim sezonie. Poprzedni wynik należał do Robbiego Fowlera i Robbiego Keane’a.

Dla Liverpoolu równie istotne jak transfery przeprowadzone tego lata będzie wydobycie pełni potencjału z wartego łącznie 241 milionów funtów duetu Alexander Isak – Florian Wirtz.

Iraola znacząco przekroczył oczekiwania podczas pracy na południowym wybrzeżu Anglii, zwłaszcza biorąc pod uwagę zasoby, jakimi dysponował Bournemouth.

Potrafił utrzymać rozwój zespołu mimo odejścia takich zawodników jak Milos Kerkez, Illia Zabarni, Dean Huijsen, Dango Ouattara czy Antoine Semenyo.

Po miesiącach frustracji i negatywnej atmosfery, które pod koniec kadencji Slota udzielały się również szatni, wśród piłkarzy Liverpoolu wyczuwalne jest dziś zupełnie inne nastawienie.

Źródła bliskie kilku doświadczonym zawodnikom mówią wręcz o ekscytacji związanej z początkiem nowej ery.

Piłkarze z entuzjazmem patrzą na perspektywę nowego otwarcia, świeżej energii i nowych pomysłów. Wszyscy zaczynają z czystą karta.

James Pearce, Oliver Kay, Simon Hughes, James Horncastle

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności