Riise: Obwiniam siebie za odejście z Liverpoolu
LJohn Arne Riise, który podczas pobytu na Anfield stał się ulubieńcem kibiców i pomógł klubowi sięgnąć po Ligę Mistrzów, Puchar Anglii oraz Puchar Ligi, uważa, że w swoim ostatnim sezonie nie pracował wystarczająco ciężko. Norweg opuścił zespół w 2008 roku, choć sam tego nie chciał.
– Byłem zbyt pewny swojej pozycji w klubie i w drużynie – wyznał Riise w rozmowie z FFT. – W zasadzie mogę winić tylko samego siebie za to, że nie byłem na najwyższym poziomie pod względem ciężkiej pracy.
Obrońca wspomina spotkanie z Rafą Benitezem, podczas którego dowiedział się, że jego czas w Liverpoolu dobiegł końca, jako jeden z najtrudniejszych momentów w karierze.
– Do końca sezonu zostały dwa mecze – wspomina Riise. – Zostałem wezwany zupełnie niespodziewanie, a on po prostu powiedział: „Czas się rozstać”.
– Jedną rzeczą, którą naprawdę szanowałem, była jego szczerość. Nie próbował tego łagodzić ani owijać w bawełnę. Powiedział wprost: „Czas odejść”. Zadzwoniłem do mojego agenta z płaczem, bo byłem kompletnie zdruzgotany. On jednak tylko powiedział: „Słuchaj, kluby będą ustawiać się po ciebie w kolejce”.
– Kilka dni później zgłosiła się Roma i tam odszedłem. Nie tak jednak chciałem odejść. Spędziłem w Liverpoolu najlepsze chwile w karierze, wygrałem tam wszystko i mieliśmy wspaniały zespół.
Riise przygotowywał się już na rywalizację o miejsce w składzie z Andreą Dosseną, lewym obrońcą Udinese, który miał przyjść jako jego następca. Benitez podjął jednak ostateczną decyzję i Norweg nigdy nie dostał szansy, by udowodnić mu błąd. Z perspektywy czasu piłkarz uważa, że ułatwił menedżerowi to zadanie, osiadając na laurach w sezonie 2007/08.
– W ostatnim roku trochę się zaniedbałem. Nie pracowałem tak ciężko jak zwykle – przyznaje Riise. – Było mi zbyt wygodnie.

Komentarze (0)