Dotychczasowa kariera Willa Wrighta w Liverpoolu
Dzień, w którym The Reds oficjalnie potwierdzili sprowadzenie Wrighta z Salford City w sierpniu ubiegłego roku, zakończył się dla nastolatka występem w pierwszym zespole na Anfield.
Był to tylko jeden z kilku niezapomnianych momentów, jakie przeżył w tamtym tygodniu.
– Pamiętam, że Premier League zatwierdziła wszystkie formalności i dostałem zgodę na treningi. Pierwszy trening odbyłem w piątek, a w sobotę graliśmy mecz w drużynie U-21 – wspomina 18-latek w rozmowie z liverpoolfc.com.
– Przed tym spotkaniem, które zaczynało się chyba o pierwszej albo drugiej po południu, o ósmej rano zdawałem egzamin na prawo jazdy. Udało się go zaliczyć, więc to też był świetny początek dnia.
– A w poniedziałek wieczorem zagrałem na Anfield. Szczerze mówiąc, to był chyba najlepszy weekend w moim życiu.
Wright zadebiutował na stadionie Liverpoolu, wchodząc z ławki rezerwowych po przerwie towarzyskiego meczu z Athletic Club.
Niewiele zabrakło, by swój występ okrasił golem. Jego strzał obronił reprezentant Hiszpanii Unai Simón.
– To było spełnienie marzeń – kontynuuje napastnik.
– Tak naprawdę dopiero w wieku 15–16 lat zacząłem grać na poziomie akademickim. Dwa lata później mogłem powiedzieć, że występuję na Anfield u boku takich zawodników jak Mohamed Salah czy Virgil van Dijk. To było coś, o czym nawet nie śmiałem marzyć. Osiągnąłem więcej, niż kiedykolwiek zakładałem i jestem z tego naprawdę dumny.
W dalszej części sezonu Wright jeszcze czterokrotnie znalazł się w kadrze meczowej Liverpoolu na spotkania o stawkę.
Teraz liczy na kolejne szanse – zarówno w sezonie 2026/27, jak i w dalszej perspektywie.
– Mam nadzieję, że pojadę z drużyną na przedsezonowe tournée, dostanę kilka minut i pokażę kibicom, na co mnie stać. A patrząc długoterminowo, chcę po prostu grać dla Liverpoolu i zostać jego numerem dziewięć.
Trener zespołu U-21 Rob Page określił Wrighta mianem rasowego napastnika, który "potrafi zamęczyć obrońców rywali" i "uwielbia fizyczną walkę".
Mimo że jego debiutancki sezon w Premier League 2 został przerwany przez kontuzję, zakończył go z dorobkiem sześciu goli i pięciu asyst.
– To był dla mnie ogromny krok, zwłaszcza że wciąż byłem bardzo młody. Ale ten pierwszy rok wspominam naprawdę dobrze – podsumowuje Wright.
– Myślę, że przede wszystkim chodziło o zaaklimatyzowanie się, ale zrobiłem znacznie więcej niż tylko odnalezienie się w nowym miejscu. Pokazałem wszystkim, kim jestem i co potrafię.
– Pod koniec sezonu zacząłem dostawać coraz więcej szans. We wrześniu doznałem kontuzji i wróciłem dopiero w styczniu, ale od tamtej pory jestem silniejszy i lepiej przygotowany fizycznie. Wydaje mi się, że pokazałem wszystkim, na co mnie stać.

Komentarze (0)