Liverpool wkroczył w nową erę
Era Andoniego Iraoli w Liverpoolu rozpoczęła się od zwycięstwa 4:2 z Sunderlandem na Geodis Park w Nashville, gorzką pigułką do przełknięcia okazała się jednak kontuzja Joe Gomeza.
Zawodnik z najdłuższym stażem w klubie zszedł z boiska na początku meczu i zostanie poddany badaniom, w celu dokładnego określenia skali urazu.
Wynik dla Liverpoolu otworzył 19-letni Kieran Morrison, ale Enzo Le Fee wyrównał jeszcze przed przerwą. Prowadzenie rywalom dał na początku drugiej połowy Timur Tutierov, ale potem drużyna Iraoli przejęła kontrolę.
Dominik Szoboszlai wyrównał stan rywalizacji, a bramki Federico Chiesy i Lewisa Koumasa zapewniły Liverpoolowi zwycięstwo na początek tournée po Stanach Zjednoczonych.
Drużyna od razu wróciła do bazy treningowej w Chicago, gdzie powitali ich Alexander Isak, Florian Wirtz i Ryan Gravenberch.
Nowy styl drużyny?
Kiedy Liverpool zwolnił Arne Slota po zakończeniu poprzedniego sezonu, sięgnął po Iraolę oczekując zmiany stylu gry.
Bask miał za zadanie przywrócić ofensywne DNA. Były trener Bournemouth miał zaledwie dwa tygodnie na pracę z okrojonym składem, pozbawionym największych nazwisk w związku z ich udziałem w mistrzostwach świata. Pierwsze sygnały są jednak pozytywne.
Liverpool grał w szybszym tempie i bardziej bezpośrednio, szybko przesuwając piłkę do przodu, zamiast rozgrywać ją na boki.
Nowy szkoleniowiec postawił na formację 4-2-3-1, wystawiając Harveya Elliota jako najbardziej wysuniętego środkowego pomocnika w pierwszej połowie, a po przerwie w tej samej roli skorzystał z Dominika Szoboszlaia.
Iraola był aktywny przy linii bocznej, instruując zawodników i gwałtownie gestykulując. Pochwalił młodych piłkarzy za wysoki pressing i dezorientowanie linii obrony Sunderlandu.
- Mieliśmy kilka dobrych momentów z piłką. Myślę, że brakowało nam trochę intensywności. Czuć, że wciąż brakuje nam odpowiedniego timingu. Musimy popracować jeszcze nad wieloma elementami, ale to dobry punkt wyjścia. Wciąż mamy wiele do poprawy - powiedział w rozmowie z klubową telewizją.
Iraola w pierwszym meczu towarzyskim za swojej kadencji skorzystał z 22 zawodników, a spośród nich tylko Jeremie Frimpong, Milos Kerkez, Szoboszlai i Rio Ngumoha będą najprawdopodobniej walczyć o miejsce w wyjściowym składzie na inauguracyjny mecz Premier League przeciwko Newcastle United.
Biorąc pod uwagę wystawiony skład, mecz był przyzwoity. Jednak brak największych gwiazd wyjaśnia, dlaczego na 30-tysięcznym Geodis Park było 5000 pustych miejsc. Co więcej ceny biletów wahały się od 129 do 392 dolarów.
Kontuzja Gomeza uwypukliła potrzebę wzmocnień w defensywie
Kapitan Virgil van Dijk wciąż przebywa na wakacjach po mundialu, Giovanni Leoni nadal dochodzi do siebie po zerwaniu więzadła krzyżowego, a nowy nabytek Jeremy Jacquet nie znalazł się w kadrze w związku z kontuzją barku, z jaką zmagał się w końcówce poprzedniego sezonu. Iraola miał zatem ograniczone możliwości na pozycji środkowego obrońcy.
Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej w ósmej minucie meczu z Sunderlandem, kiedy Gomez z powodu kontuzji mięśniowej nie mógł kontynuować gry. Iraola określił to po meczu jako „najgorszą wiadomość”.
Gomez ma za sobą bogatą historię urazów podczas swojej 11-letniej kariery w Liverpoolu, a teraz musi poczekać na najnowszą diagnozę.
Zastąpił go Ifeanyi Ndukwe, który stworzył duet defensywny z innym 18-letnim graczem Morem Tallą Ndiaye. Obaj zostali pozyskani w styczniu po imponujących występach na Mistrzostwach Świata U-17 w Katarze. Ndukwe kosztował 2,5 miliona funtów i przybył z Austrii Wiedeń, a Ndiaye przyszedł z senegalskiego klubu Amitie za milion funtów.
W tych okolicznościach spisali się znakomicie. Szczególnie Ndukwe był naprawdę dominującą postacią. Niestety, Liverpool nie będzie mógł skorzystać z usług młodzieżowego reprezentanta Austrii w tym sezonie, ponieważ nie osiągnął wymaganej liczby punktów, aby uzyskać pozwolenie na pracę w Wielkiej Brytanii. Zostanie wypożyczony, ale jego potencjał jest oczywisty.
Bez względu na to, jak długo Gomez będzie pauzował, Liverpool potrzebuje wzmocnień w defensywie. Zarówno na środku, jak i na prawej obronie jest niewielu dostępnych zawodników, a ten mecz jeszcze bardziej to uwydatnił.
- Byliśmy zadowoleni, ponieważ przebrnęliśmy przez wszystkie sesje treningowe bez kontuzji. Niestety tym razem od razu straciliśmy Joe - powiedział Iraola.
- Jeśli chodzi o Jeremiego postanowiliśmy go oszczędzić. Był kontuzjowany przez klika miesięcy. Prawdopodobnie zagra w ostatnim meczu na tym tournée.
Spektakularny Szoboszlai znowu to zrobił
Za każdym razem, gdy Dominik Szoboszlai wykonywał rzut rożny, poziom hałasu wzrastał, a kibice Liverpoolu wiwatowali reprezentanta Węgier, który niedawno podpisał nowy, pięcioletni kontrakt.
Szoboszlai nie zawiódł, prezentując znakomity występ w drugiej połowie i przejmując opaskę kapitana po wejściu na boisko.
Liverpool przegrywał 1:2, gdy pomocnik zgasił piłkę klatką piersiową tuż przed polem karnym i potężnym strzałem pokonał Melkera Ellborga. Szoboszlai ma za sobą wiele spektakularnych występów w zeszłym sezonie, a obecne przygotowania rozpoczął w podobnym stylu.
Odegrał również ważną rolę w zapewnieniu drużynie Iraoli zwycięstwa w końcówce meczu. Jego nieustępliwy pressing zmusił Sunderland do błędu i utraty posiadania piłki. Węgier podał do Koumasa, który zachował zimną krew i strzelił gola.
Młodzi zawodnicy wykorzystali szansę
To spotkanie dało młodym piłkarzom Liverpoolu okazję do zabłyśnięcia. James McConnell, Trey Nyoni, Morrison i Koumas byli wśród nich najlepsi.
21-letni McConnell był znakomity w środku pola, a 19-letni Nyoni przejął tę rolę w drugiej połowie, osłaniając linię obrony i podłączając Liverpool w ofensywie dzięki szerokiemu wachlarzowi podań.
Imponujący rozwój Morrisona został nagrodzony w maju czteroletnim kontraktem, a teraz pokazał on dlaczego tak wiele angielskich klubów jest zainteresowanych jego wypożyczeniem.
Po podaniu Elliota, Irlandczyk z Północy otworzył wynik ścinając z prawej strony i pewnie trafiając w dolny róg bramki.
Koumas, który wrócił do Liverpoolu tego lata po tym, jak pomógł Hull City wywalczyć awans do Premier League, był mocno zaangażowany w bramkę Szoboszlaia, a jego zwinny obrót i zręczne porozumienie z Kerkezem stworzyły okazję do zdobycia gola. Ostatnie słowo również należało do niego, po tym jak został obsłużony przez Szoboszlaia.
Okres przygotowawczy Liverpoolu trwa w najlepsze. Było wiele powodów do radości, ale kontuzja Gomeza i brak transferów wciąż budzą obawy.
James Pearce

Komentarze (0)