Neville: Liverpool stać na zakończenie sezonu w TOP 4
Gary Neville uważa, że Liverpool mimo trudnego dotąd sezonu Premier League nadal jest w stanie zakończyć rozgrywki na miejscach dających awans do Ligi Mistrzów. Zespół Arne Slota zremisował 2:2 z Fulham po golu straconym w doliczonym czasie gry, choć przez moment wydawało się, że trafienie Cody’ego Gakpo zapewni The Reds zwycięstwo.
Florian Wirtz wyrównał po bramce Harry’ego Wilsona z pierwszej połowy, jednak rezerwowy Fulham, Harrison Reed, zdobył kapitalnego gola na 2:2 w siódmej minucie doliczonego czasu. Liverpool pozostaje czwarty w tabeli, tracąc osiem punktów do Aston Villi i Manchesteru City. Neville, analizując sezon Liverpoolu w swoim podcaście, powiedział:
– Oglądałem fragmenty meczu, Wirtz strzelił gola na remis – był na granicy spalonego, ale bramka została uznana.
– Ilość razy, kiedy Liverpool strzela późnego gola, odkąd idę z wozu transmisyjnego na stanowisko komentatorskie, jest niewiarygodna. Patrzę jest 2:1 i od razu myślę: znowu to samo.
– A potem nagle gol Harrisona Reeda – absolutne ‘wow’. Co za uderzenie. Alisson to według mnie najlepszy bramkarz na świecie i nie mam o nim nic złego do powiedzenia. Pokonać go z takiej odległości to naprawdę coś wyjątkowego. Były obrońca Manchesteru United dodał:
– Liverpool nie jest obecnie w najlepszej formie. Nadal tracą gole, w ataku też nie wszystko funkcjonuje idealnie.
– Mimo to wciąż wyglądają na zespół, który skończy sezon w miejscach dających Ligę Mistrzów. Mają jakościowych piłkarzy z przodu. Mohamed Salah wróci i to powinno wystarczyć na top 4. Ale nie zbliżą się do poziomu z poprzedniego sezonu.
Neville nie wierzy też w spektakularny powrót Liverpoolu w drugiej części sezonu:
– Nie sądzę, żeby nagle zaskoczyli i zaliczyli wielką serię zwycięstw. Wciąż popełniają zbyt wiele błędów.
Z kolei Arne Slot po meczu stwierdził:
– Jeśli nie śledzisz Liverpoolu co tydzień, możesz pomyśleć, że takie mecze wygrywamy. Ale ja doświadczam tego od miesięcy, pierwsza okazja rywala w pierwszej połowie kończy się golem. A potem bardzo często tracimy bramkę, której nikt się nie spodziewa, już w doliczonym czasie gry.
Przed czwartkowym starciem na Emirates Stadium Liverpool traci aż 14 punktów do lidera Premier League, Arsenalu.

Komentarze (2)