LIV
Liverpool
Premier League
17.01.2026
16:00
BUR
Burnley
 
Osób online 433

Frimpong o swojej wdzięczności i ulubionej pozycji


Jeremie Frimpong otwarcie przyznał, że w Liverpoolu jest gotów grać na każdej pozycji, byle tylko występować na skrzydle. Reprezentant Holandii nie ukrywa również, że gra w barwach The Reds to spełnienie jego marzeń. Latem przeniósł się na Anfield z Bayeru Leverkusen po tym, jak mistrzowie Premier League uruchomili zapisaną w jego kontrakcie klauzulę wykupu w wysokości 29,5 miliona funtów.

Pierwsza część sezonu nie potoczyła się jednak po myśli 25-latka. Jego start w nowym klubie wyhamowały dwie oddzielne kontuzje ścięgna podkolanowego. Po powrocie do gry w ubiegłym miesiącu Frimpong szybko odzyskał formę i od tego momentu prezentuje się bardzo solidnie.

W wyjazdowym meczu z Tottenhamem Hotspur zanotował asystę przy zwycięskim golu Hugo Ekitike, a następnie dołożył kolejne ostatnie podania w spotkaniach z Wolverhampton Wanderers i Fulham. Swojego pierwszego gola na Anfield doczekał się w starciu z Barnsley w Pucharze Anglii.

Od momentu transferu do Liverpoolu Frimpong dzielił czas gry między prawą obronę a prawe skrzydło. W ostatnich tygodniach częściej był wykorzystywany w bardziej ofensywnej roli, głównie ze względu na nieobecność Mohameda Salaha, który występował na Pucharze Narodów Afryki. Jednak wobec planowanego powrotu Egipcjanina na Merseyside w przyszłym tygodniu oraz poważnej kontuzji kolana Conora Bradleya, wykluczającej go z gry do końca sezonu, Frimpong może być teraz częściej potrzebny na prawej stronie defensywy.

Sam zawodnik podkreśla jednak, że nie ma z tym żadnego problemu. Zapewnia, że równie dobrze czuje się na obu pozycjach i cieszy się, że może podążać śladami swoich idoli, grając dla Liverpoolu i walcząc o trofea.

– Trzymajcie mnie przy linii, tylko nie ustawiajcie mnie w środku. W środku pola nie potrafię grać – powiedział Frimpong.
 – Występowałem jako prawy obrońca, prawy wahadłowy i prawy skrzydłowy. Zawsze powtarzam, że bez względu na pozycję gram w ten sam sposób. Oczywiście jako skrzydłowy więcej atakuję, jako prawy obrońca więcej bronię, a jako wahadłowy trzeba zachować równowagę.

– Dopóki jestem na boisku, daję z siebie wszystko i pomagam drużynie. Wierzę w swoje umiejętności i wiem, na co mnie stać. Uwielbiam grę przy linii. Tam czuję się najlepiej, tam mogę wykorzystać swoje atuty i tam jest dla mnie przestrzeń. To właśnie lubię.

Frimpong nie krył również emocji, mówiąc o historii klubu i o tym, co dla niego znaczy gra w Liverpoolu.

– Przez ten klub przewinęło się mnóstwo wielkich piłkarzy. Jako dziecko ogląda się Stevena Gerrarda, Kenny’ego Dalglisha, Fernando Torresa, Luisa Suáreza… ta lista jest naprawdę długa. A potem nagle sam jesteś tutaj. To szaleństwo.

– Oczywiście zawsze wiedziałem, że dzięki swoim umiejętnościom zagram na najwyższym poziomie. Zawsze miałem w sobie tę pewność siebie. Ale kiedy to naprawdę do ciebie dociera, myślisz: „Chwila, ja naprawdę tu jestem”. Właśnie dlatego mówię, że to ogromny przywilej.

– Grasz dla Liverpoolu, rozumiesz? To naprawdę coś wyjątkowego. To marzenie każdego dziecka. Gdy grasz w FIFA, zawsze wybierasz Liverpool. Kiedyś w tej drużynie byli Fernando Torres czy Xabi Alonso. A teraz, gdy włączasz FIFA… jesteś tam ty. To surrealistyczne uczucie i coś bardzo miłego.

Holender podkreślił też, że Liverpool od lat znajduje się w absolutnej światowej czołówce.

– Liverpool zawsze był w pierwszej trójce najlepszych klubów na świecie. Finały Ligi Mistrzów, walka o tytuł w Premier League, Puchar Anglii – nieważne, jakie rozgrywki, Liverpool zawsze się liczy. A wygrywanie to najlepsze uczucie dla piłkarza. Tego nie da się opisać. 

– Wygrałem wszystko z Celtikiem, wygrałem wszystko z Leverkusen. Teraz chcę wygrać wszystko z Liverpoolem. Po to gram w piłkę nożną, chcę wygrywać wszystkie rozgrywki. Trzeba wierzyć. Jeśli jesteś piłkarzem, musisz wierzyć. Nie grasz tylko po to, żeby grać. Wierzysz, że możesz coś osiągnąć.

Na koniec Frimpong pochwalił również kapitana Liverpoolu i reprezentacji Holandii, Virgila van Dijka, zdradzając, co usłyszał od niego po letnim transferze na Anfield.

– To po prostu wspaniały człowiek. Wszyscy wiemy, że Virgil jest legendą – powiedział w rozmowie ze Sky Sports.
 – To ogromny zaszczyt grać u jego boku. Traktuję go jak przyjaciela. Jest bardzo serdeczny, a kiedy przychodzi czas na mecz, staje się prawdziwym liderem. Ma aurę, każdy to widzi. Jest kapitanem, potrafi motywować innych.

– Gdy przyszedłem do klubu, powiedział mi, żebym doceniał te chwile. Mówił, że Liverpool to wielki klub, a kibice mnie pokochają, zwłaszcza ze względu na moją osobowość. I że to klub stworzony do wygrywania.

– Powiedział też: „Ciesz się tymi momentami, bo czeka cię wiele wielkich chwil. Taki właśnie jest Liverpool”. 

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności