Skąd Liverpool miał pieniądze na Jacqueta?
Liverpool doprowadził do finalizacji kolejny transfer w tym sezonie, chociaż Jeremy Jacquet dołączy do drużyny Arne Slota dopiero po zakończeniu obecnych rozgrywek. Wartość transferu wyniosła 55 milionów funtów oraz 5 milionów w dodatkach uzależnionych od osiągnięć piłkarza.
Wiele osób było zaskoczonych tym transferem zważywszy na fakt, że Liverpool w tym sezonie wydał już ponad 400 milionów funtów na wzmocnienia. Wcześniej tylko Chelsea wydała tak dużo w jedno okno transferowe.
Jacquet to czwarty piłkarz kupiony przez the Reds za ponad 50 milionów funtów w ciągu ostatnich 12 miesięcy, po Florianie Wirtzu, Hugo Ekitike i Alexandrze Isaku.
To, że zespoły Premier League są popularne na rynku i wydają dużo pieniędzy nie jest niczym nowym, ale Liverpool raczej był postrzegany jako klub, który szuka okazji niż wydaje duże pieniądze na jednego zawodnika.
Sumy podane przy transferach nie są też całościowym wydatkiem. Agenci piłkarzy otrzymują duże prowizje za transfer, a do kwoty zakupu dochodzi jeszcze 4% podatku.
Pojawia się więc naturalne pytanie, w jaki sposób Liverpool może sobie pozwolić na tak duże wydatki?
Chociaż transfery dominują na pierwszych stronach gazet, stanowią one tylko jeden aspekt transakcji finansowych klubu. Letni szał transferowy Liverpoolu nastąpił po sezonie, w którym klub osiągnął rekordowe przychody, z dużą przewagą nad innymi zespołami. Obroty Liverpoolu w sezonie 2024–2025 wyniosły 702 miliony funtów i wzrosły o 14 procent, co czyni go najlepiej zarabiającym angielskim klubem.
Wygląda na to, że wzrost przychodów będzie się utrzymywał. Nowe umowy w tym sezonie zwiększą i tak już dynamicznie rosnące przychody komercyjne. Umowa na produkcję strojów z Adidasem, która ma przejąć pieniądze uzyskane z poprzedniej umowy z Nike, zapewnia znacznie większy przychód. Liverpool wygenerował w zeszłym sezonie nagrody pieniężne w Lidze Mistrzów w wysokości około 84 miliony funtów, a według szacunków The Athletic ta kwota została już osiągnięta w obecnym sezonie i może być jeszcze większa jeśli uda się awansować do ćwierćfinału.
Duże inwestycje w pensje zawodników były częścią planu Liverpoolu od lat. W ciągu ostatnich ośmiu sezonów tylko raz wypadli z pierwszej trójki najlepiej zarabiających pracowników w Anglii. Fundusze płacowe klubu po raz pierwszy wzrosły o ponad 400 milionów funtów w sezonie 2024–2025, kiedy klub wygrał Premier League, co oznacza wzrost podstawowych kosztów wynagrodzeń o ponad 40 milionów funtów w ciągu jednego roku.
Liverpool regularnie zwiększa też wypłaty zawodników. W ciągu ostatnich 8 sezonów the Reds tylko raz nie znaleźli się w trójce klubów najwięcej płacących swoim piłkarzom. W zeszłym sezonie po raz pierwszy klub wydał ponad 400 milionów funtów na kontrakty zawodników. Było to również o 40 milionów funtów więcej niż w sezonie poprzednim.
Mimo to wzrost dochodów był tak duży, że procentowo wydatki na wynagrodzenia stanowiły mniej niż 60% przychodów po raz pierwszy od 6 lat. Innymi słowy, pomimo wynagrodzenia wynoszącego 421 milionów funtów, koszty wynagrodzeń Liverpoolu były łatwiejsze do utrzymania niż przed pandemią.
Wydaje się mało prawdopodobne, żeby taka sytuacja powtórzyła się w tym sezonie, ponieważ Isak, Wirtz i inni nowi zawodnicy otrzymali wysokie kontrakty. Virgil van Dijk i Mohamed Salah podpisali nowe lukratywne kontrakty. Nawet biorąc pod uwagę kilka głośnych odejść (o których więcej wkrótce), można śmiało założyć, że podstawowe płace Liverpoolu wzrosły w tym sezonie.
Niezależnie od tego, liczba 60 procent jest wystarczająca dla klubu piłkarskiego, a jeśli chodzi o sprawdzanie zgodności z przepisami finansowymi, warto zauważyć, jak duża jest siła robocza na Anfield. Po tym, jak Manchester United zredukował personel niepiłkarski, Liverpool stał się prawdopodobnie największym pracodawcą w Premier League. Jeszcze w latach 2022–2023 wydatki na wynagrodzenia pozostałych pracowników przekroczyły 108 milionów funtów, a liczba ta będzie tylko rosła.
Jest to istotne, ponieważ w przypadku współczynnika kosztów składu (SCR) – zasady finansowej, która już reguluje kluby rywalizujące w rozgrywkach UEFA i która wejdzie w życie w Premier League w przyszłym sezonie – uwzględniane są wyłącznie wynagrodzenia piłkarzy.
W obliczeniach SCR uwzględniane są również koszty amortyzacji zawodników klubu – roczny wydatek generowany przez rozłożenie opłat transferowych (w tym prowizji agentów) na długość kontraktów zawodników. Ostatnie transakcje Liverpoolu znacząco zwiększyły tę liczbę. Latem, jeszcze przed podpisaniem kontraktu z Isakiem, dziennik The Athletic oszacował, że koszty te wzrosły o ponad 56 milionów funtów, czyli około 50 procent więcej niż koszty amortyzacji klubu w latach 2023–2024.
Liverpool nie bez powodu nie był w przeszłości postrzegany jako klub dominujący na rynku transferowym. Od 2014 do 2024 roku, Liverpool był na piątym miejscu pod względem wydatków na transfery spośród klubów „Wielkiej szóstki” Premier League. Zarówno w ujęciu brutto, jak i netto, tylko Tottenham Hotspur wydał w tym czasie mniej. Wydatki netto Liverpoolu wyniosły 714 milionów funtów i były znacznie gorsze od pozostałych czterech drużyn, z których wszystkie przekroczyły miliard funtów.
Choć wzrost kosztów amortyzacji w ubiegłym roku był duży, to wynikał z bardzo niskich kosztów ogólnie. W latach 2023–2024 koszty amortyzacji Liverpoolu w wysokości 115 mln funtów były z pewnym marginesem najniższe z tradycyjnej „wielkiej szóstki”. Na kolejnych miejscach pod względem wartości byli: Tottenham (136 mln funtów), Manchester City (165 mln funtów), Arsenal (171 mln funtów), Manchester United (187 mln funtów) i Chelsea (190 mln funtów). Liverpool poczynił postępy w górę i w stronę tych liczb, ale może pochwalić się również najwyższymi dochodami.
Ostatnim kluczowym aspektem jest sprzedaż zawodników. Klub znacząco się poprawił w tej kwestii. Zeszłego lata ze sprzedaży zawodników zarobiono prawie 200 milionów funtów dzięki transferom między innymi: Luisa Diaza, Darwina Nuneza i Jarella Quansaha. Trent Alexander-Arnold został sprzedany za 8,4 miliona funtów, mimo że pozostał mu zaledwie miesiąc kontraktu.
Odejście Alexandra-Arnolda, Diaza i reszty zluzowało też budżet płac. Wielkość tej łącznej sprzedaży mogła wystarczyć, aby działalność transferowa Liverpoolu w latach 2025–2026 była opłacalna z księgowego punktu widzenia.
Liverpool i tak nie miał większych problemów z przestrzeganiem zasad dotyczących zysków i zrównoważonego rozwoju (PSR) Premier League za ostatni rok, ale poprawa wyników finansowych pomoże na scenie europejskiej. Zasada UEFA dotycząca zarobków piłkarskich będzie w dalszym ciągu narzucać klubom ogólne limity strat.
Co więcej, potencjał SCR klubu można zwiększyć poprzez sprzedaż zawodników. Bezpośredni wpływ nie jest tak duży jak w przypadku PSR – zyski ze sprzedaży są uśredniane w ciągu trzech lat, a nie liczone w całości w roku, w którym powstały. To i tak może pomóc Liverpoolowi, ponieważ oznacza, że ogromne zyski uzyskane zeszłego lata pozostaną częścią obliczeń SCR przez następne dwa sezony.
Wszystko to oznacza, że wydanie kolejnych 55 milionów funtów na Jacqueta mieści się w granicach rozsądnych możliwości Liverpoolu.
Wielką niewiadomą jest natomiast sposób, w jaki klub zamierza zapłacić prawie pół miliarda zobowiązań transferowych, które na siebie przyjął przez ostatnie pół roku. Zadłużenie transferowe Liverpoolu było w przeszłości znacznie niższe niż w pozostałych klubach, więc jest prawdopodobne, że wzrosło, ale nie w sposób, który sprawiałby Liverpoolowi teraz problemy.
Klub będzie chciał kontynuować swoją nowo odkrytą strategię dobrej sprzedaży. Również fundusz wynagrodzeń będzie wymagał uważnego monitorowania, zwłaszcza jeśli przez słabą grę zmniejszy się liczba spotkań Liverpoolu, co odbije się na mniejszych zarobkach z transmisji telewizyjnych.
Nasuwają się na myśl dwa oczywiste rozwiązania. Kontrakty Van Dijka i Salaha wygasają w czerwcu 2027 r. Ich odejście może znacznie odciążyć budżet płac Liverpoolu.
Ich utrata miałaby konsekwencje sportowe i finansowe, ale ułatwiłaby przystosowanie się do ostatnich transferów.
Chris Weatherspoon

Komentarze (1)
A tak poważnie to Liverpool stać na te transfery. Czy są słuszne ? Wydaje się że tak. Kupienie dwóch świetnych środkowych napastników za dużą kwotę jest niecodzienne . To mój jedyny zarzut, a tak to klub kupuje młodych zawodników z potencjałem sprzedażowym gdyby coś nie wyszło. Klub z roku na rok zarabia co raz więcej i umie przy okazji zarabiać na transferach. Duży plus dla FSG 👍