LIV
Liverpool
Premier League
08.02.2026
17:30
MCI
Manchester City
 
Osób online 1066

Duet Wirtza i Ekitike wchodzi na najwyższe obroty


W obliczu fatalnej pogoni za obroną tytułu w Premier League, to właśnie duet ofensywny, zbudowany przez Hugo Ekitike i Floriana Wirtza daje Liverpoolowi nadzieje na uratowanie sezonu.

Przed meczem z Manchesterem City na Anfield, drużynę Arne Slota wciąż należy uznać za niestabilną, walczącą o odzyskanie swojej tożsamości. Dwa tygodnie temu byli w stanie zaprezentować klasę na wyjeździe na Stade Velodrome, a zaledwie kilka dni później stracili trzy gole w starciu z Bournemouth i wypadli z czołowej czwórki.

Jednak pośród mroku, który doprowadził mistrzów do dziesięciu porażek w tej kampanii, aktualna forma dwóch letnich nabytków sprawia, że ​​Slot i jego piłkarze nie są jeszcze straceni.

Kiedy Liverpool przez chwilę przegrywał u siebie z Newcastle United w zeszłą sobotę, na Anfield dało się usłyszeć jęk, gdy wierni kibice The Reds pomyśleli „o nie, znowu!”.

Jednak zaledwie kilka minut później gospodarze wyrównali dzięki efektownej postawie Wirtza na niewielkiej przestrzeni. To była odpowiedź na to, dlaczego został sprowadzony do klubu. Następnie Ekitike celnie wykończył akcję strzałem w dolny róg bramki, rozpoczynając powrót.

Obaj piłkarze brali wspólnie udział przy sześciu bramkach we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, to najlepszy wynik ze wszystkich duetów w Premier League. Obaj asystowali sobie po trzy razy, z czego pięć z tych asyst miało miejsce od końca grudnia, co jest efektem ciągłego rozwoju ich wzajemnego zrozumienia.

Duet ten imponuje Jamiemu Carragherowi, byłemu zawodnikowi Liverpoolu i ekspertowi Sky Sports.

- To imponujące, ponieważ zastanawiamy się nad przyszłością zespołu i jak może ona wyglądać. W końcu trzeba będzie pożegnać Salaha i Van Dijka - powiedział w programie „Monday Night Football”.

- W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy z menedżerem o nadziei. Obserwowanie, jak nowi zawodnicy się prezentują, daje tę nadzieję. Myślę, że obaj lubią grać na lewym skrzydle, ale kiedy uświadomisz sobie, po co kupuje się graczy takich jak Wirtz, zdajesz sobie sprawę, że potrzebujesz go przeciwko zespołom grającym niskim blokiem. Potrzebujesz zawodnika z magią w nogach.


Ekitike i Wirtz potrzebowali jednak czasu, aby się zgrać. Częściowo dlatego, że rozgrywający, sprowadzony do klubu między innymi po to, by pomóc w rozpracowaniu uwielbianych przez Slota niskich bloków, początkowo miał problemy z dostosowaniem się do fizycznych wymagań Premier League po transferze z Bayeru Leverkusen, który wówczas stanowił rekord Wielkiej Brytanii i wynosił 116 milionów funtów.

Duet potrzebował zaledwie czterech minut w swoim debiucie, aby wspólnie strzelić pierwszego gola. Miało to miejsce w sierpniowym meczu o Tarczę Wspólnoty przegranym z Crystal Palace.


Chociaż 23-letni Ekitike od razu zdobył trzy gole i zaliczył asystę w kolejnych pięciu meczach ligowych, Wirtz musiał czekać aż do zwycięstwa Liverpoolu nad ostatnim w tabeli Wolverhampton Wanderers 27 grudnia, aby zdobyć swoją pierwszą bramkę dla klubu.

Prawdziwy kryzys dla Wirtza nastąpił w listopadzie, w meczu z nadchodzącym rywalem, kiedy Liverpool zaprezentował się anemicznie i przegrał 0:3 na Etihad. Niemiec, który został sprowadzony do klubu, aby pomóc drużynie w bardziej dynamicznym ataku, przez cały mecz pozostawał anonimowy.

- W pierwszej kolejności myślałem o Wirtzu, to był dla niego naprawdę fatalny dzień - powiedział Gary Neville, ekspert Sky Sports, w swoim podcaście.

- Od kilku miesięcy go oszczędzaliśmy, bo jest młody i przyjeżdża do nowego kraju. Ale on kosztował 120 milionów funtów, więc wkrótce trzeba będzie się z tym zmierzyć. Dziś został zmiażdżony przez Matheusa Nunesa i innych. Rzucano nim po boisku i nie pokazał niczego. Jego występ to prawdziwe zmartwienie.

- Wirtz jest problemem, nazwijmy to po imieniu. Kosztował 120 milionów funtów, a na boisku wyglądał jak mały chłopiec.

Ekitike również zmagał się z własnymi problemami pod bramką, nie strzelając gola w lidze od września, ale od tego mrocznego zimowego popołudnia w Manchesterze, duet stopniowo zaczął udowadniać, dlaczego klub był gotów zainwestować prawie 200 milionów funtów, aby sprowadzić ich na Anfield zeszłego lata.

22-letni Wirtz nabrał masy mięśniowej, intensywnie trenując na siłowni, aby sprostać wyzwaniom fizycznym Premier League, które często szokują nowych zawodników z zagranicy. Im więcej grał, tym lepiej rozumiał się z kolegami z drużyny.

- Przede wszystkim zawodnikowi należą się pochwały, bo musi wykonać swoją pracę – powiedział Slot przed starciem z City w ten weekend.

- Nie tylko na boisku, ale także na siłowni. Jako menedżer, nawet jeśli na początku trochę mu nie szło, musisz go dalej wystawiać, bo tylko w ten sposób może się rozwijać. Jest tego przykładem. Myślę, że nie poprawił się zbytnio w grze z piłką, bo od początku był wyjątkowy. Teraz ma lepszy kontakt z kolegami z drużyny, bo grają razem coraz dłużej. Największą poprawę widzę u niego bez piłki, podobnie jak u kilku innych, a to przygotowuje do Premier League.

Jednak to chemia na boisku między Ekitike i Wirtzem, którzy stworzyli silną więź również poza nim, zaczęła ostatnio naprawdę rozkwitać.

- Jest po prostu niesamowity - powiedział Wirtz o Ekitike po tym, jak jego efektowny dublet pomógł mistrzom wrócić na zwycięską ścieżkę w lidze w zeszły weekend, a jednocześnie zwiększył jego dorobek do imponujących 15 bramek we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie.

- Dziś znów strzelił dwa fantastyczne gole, po prostu fajnie się z nim gra na boisku. Cieszę się, że mogłem mu dziś znowu pomóc po wielu asystach, które mi dał.

Wpływ Ekitike w jego debiutanckim sezonie w Anglii jest tak duży, że Steven Gerrard porównał go nawet do byłego napastnika Liverpoolu, Fernando Torresa, który strzelił 81 goli w 142 meczach dla klubu w latach 2007-2011.

- Za każdym razem, gdy go oglądam, przypomina mi Torresa. Strzela podobne gole, gdy dajesz mu miejsce w polu karnym, dużo biega, jest zbyt szybki, nie da się go złapać i jest zabójczo skuteczny - powiedział.

- Myślę, że Ekitike jest lepszym piłkarzem niż Torres. Może nie strzela tylu bramek, ale Torresa w Liverpoolu stworzył Gerrard. Ekitike nie będzie tak często polegał na Wirtzu, ale jeśli ta kombinacja się utrzyma, może strzelić tyle bramek, co Torres - dodał Carragher. 

Jeśli chodzi o Wirtza, to jego czwarty gol w siedmiu ostatnich meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej, a Carragher ma nadzieję, że teraz będzie mógł przenieść tę formę na niedzielne, ważne starcie z City.

- Wirtz cały czas się rozwija. W końcu trzeba będzie przekazać pałeczkę i nie ma wątpliwości, że ten chłopak ma prawdziwy talent.

- Premier League straciła Kevina De Bruyne, ale zyskaliśmy Wirtza. Mówimy o zawodnikach wyjątkowych, którzy wchodzą do naszej ligi. Dużo go obserwowałem i zastanawiałem się, czy uda mu się osiągnąć poziom De Bruyne. Kiedy oglądam Wirtza, mam wrażenie, że jest w stanie cieszyć oko jak David Silva, ale ma w sobie trochę z obu.

- Nie jestem pewien, czy osiągnie takie wyniki jak De Bruyne. Mówiąc o słabym początku, nawiązujemy do starcia z City, teraz czas na mecz z City na Anfield.

- Jest pewny siebie. Dorósł i to świetna okazja, żeby Neville musiał przeprosić za swoje słowa.

Choć Liverpoolowi słusznie zarzuca się mało porywającą postawę w tym sezonie, to teraz, gdy ci dwaj wnoszą tak potrzebny dynamizm, przyszłość może wcale nie być tak pesymistyczna.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności