LIV
Liverpool
Premier League
28.02.2026
16:00
WHU
West Ham United
 
Osób online 1715

Liverpool wciąż nie przekonuje, mimo poprawy statystyk


Po mało przekonującym zwycięstwie nad Nottingham Forest, Arne Slot musi odnaleźć nieco szczęścia. Przez holenderskim trenerem stoi wyzwanie mobilizacji swojej ekipy na nadciągający, weekendowy mecz przeciwko West Hamowi.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że z perspektywy Liverpoolu niewiele się zmienia.

W końcu przystępują do spotkania z West Hamem United mając w głowie wciąż świeże wspomnienia związane z nierównym występem przeciwko przeciwko Nottingham Forest. Żywe są także obawy dotyczące formy napastników — w tym Mohameda Salaha. Są to z pewnością kwestie, które zaprzątają głowę Slota.

Podobnie było pod koniec listopada, gdy Liverpool przyjechał na London Stadium pod rosnącą presją, starając się zapobiec dalszemu rozpadaniu się sezonu.

Wówczas, pierwszy w tym sezonie gol Alexandra Isaka w Premier League oraz trafienie Cody’ego Gakpo zapewniły zwycięstwo 2:0, po którym Liverpool przegrał tylko dwa razy. Drużyna Slota rozegrała 20 meczów we wszystkich rozgrywkach przed wyjazdem na spotkanie z West Ham i od tamtej pory rozegrała kolejnych 20. Manchester United, rywal w walce o miejsce w Lidze Mistrzów, rozegra w tym sezonie maksymalnie 40 spotkań.

Próbka tych 40-stu spotkań, do której niebawem wrócimy, jest wystarczająco szeroka, by dokonywać porównań i wskazuje ona na kilka interesujących kwestii. Nie powinna jednak przesłaniać faktu, że Liverpool wciąż ma wiele rzeczy do naprawy, by Arne Slat mógł uznać go za udany. To czy władze klubu podzielają wizję z obecnym trenerem, to się jeszcze okaże.

Najbardziej oczywista zmiana widoczna jest w tabeli Premier League. Gdy po raz ostatni Liverpool, przygotowywał się do meczu z drużyną Nuno Espírito Santo, The Reds zajmowali 13 miejsce. Obecnie ekipa z Anfield plasuje się na szóstej pozycji, ponownie włączając się do walki o kwalifikację do Ligi Mistrzów, która jest tak istotna dla ich samofinansującego się modelu biznesowego.

Zdecydowanie nie odpowiada to przedsezonowym oczekiwaniom, ale mimo wszystko stanowi poprawę względem wcześniejszej sytuacji, a progres w dużej mierze opiera się na wyeliminowaniu problemów w defensywie, które wcześniej były bardzo kosztowne.

W pierwszej połowie sezonu Liverpool zachował czyste konto cztery razy, w porównaniu do dziesięciu takich meczów w ostatnich 20 spotkaniach. Zespół nie broni się głębiej — średnia odległość ustawienia linii obrony pozostaje zasadniczo taka sama — lecz poprawiły się zarówno standardy indywidualne, jak i zespołowe. Liczba goli straconych z gry spadła z 20 do dziewięciu.

Jak Liverpool się poprawił

Ogólnie rzecz biorąc, w ostatnich 20 meczach Liverpool prezentował się skuteczniej zarówno w ataku, jak i w obronie niż w pierwszych 20 spotkaniach sezonu.


Pierwsze 20 meczówOstatnie 20 meczów
Oczekiwane gole3637
Gole3241
Gole strzelone z rożnego35
Gole z otwartej gry2528
Gole ze stałych fragmentów gry713
Średnia posiadania piłki60.5%57.9%
Wygrane pojedynki w trzeciej tercji boiska8682
Strzały w światło bramki10399
Wszystkie strzały312331
Kontakty w polu karnym rywali655706
Ostateczny wynik xG-44

Oczywiście jedną z największych pozytywnych zmian widać w kontekście stałych fragmentów gry, które w pewnym momencie doprowadzały Slota do rozpaczy.

Dokonał on korekty — liczba bramek straconych po stałych fragmentach spadła z 14 w pierwszych 20 meczach do siedmiu w kolejnych 20, a liczba zdobytych wzrosła z siedmiu do 13. To zasadniczo 50-procentowa poprawa w obu kierunkach.

Trener odpowiedzialny za stałe fragmenty gry, Aaron Briggs, stracił pracę w grudniu, a obecnie — jak twierdzi Slot — „główną pracę” wykonuje Lewis Mahoney. Trenerzy spotykają się, by dopracowywać „ostatnie szczegóły”.

Co ciekawe, 54,7 proc. (52 z 95) rzutów rożnych Liverpoolu w pierwszych 21 meczach ligowych sezonu było dośrodkowywanych z rotacją do wewnątrz. W ostatnich sześciu spotkaniach wskaźnik ten wzrósł do 90 proc. (36 z 40) i taki schemat doprowadził do zwycięskiego gola Virgila van Dijka w wyjazdowym meczu z Sunderlandem.

Choć jest to przykład konkretnej korekty, Slot oczekiwał poprawy także z innego powodu — zakładał, że nie wszystko, co mogło pójść źle, będzie nadal układało się niekorzystnie.

— Byłoby to bardzo niesprawiedliwe wobec Aarona, który częściowo za to odpowiadał [stałe fragmenty gry], ponieważ ostatecznie to ja odpowiadam za wszystko — powiedział Slot.

— W tamtym okresie mieliśmy ogromnego pecha. Wszyscy wiedzieliśmy, że nie może to trwać wiecznie, bo praktycznie nie dopuszczaliśmy do sytuacji po stałych fragmentach, a mimo to każda piłka wpadała do siatki. Z kolei my stwarzaliśmy wiele okazji, ale piłka nie chciała wpaść do bramki.

— To, że wszystko wraca teraz do normy, było czymś, czego się spodziewaliśmy.

Inne trendy, porównujące pierwsze 20 meczów sezonu z kolejnymi 20, pokazują, że Liverpool mierzy się z mniejszą liczbą długich podań — ich udział spadł z 16 do 13 procent — co jest zaskakujące, biorąc pod uwagę wcześniejsze problemy z wygrywaniem tzw. drugich piłek.

Zespół ma też mniejsze posiadanie piłki — spadek z 60,5 do 57,9 procent. W ofensywie przewyższa obecnie swój wskaźnik xG o 4,1, podczas gdy wcześniej notował wynik o 4,2 gorszy od oczekiwanego. Pressing wciąż jednak nie jest na poziomie, jakiego należałoby oczekiwać.

Pomijając na chwilę statystyki i po prostu oglądając Liverpool, można dojść do wniosku, że nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Pierwsza połowa zeszłoniedzielnego meczu na stadionie Nottingham Forest była szczególnie trudna do oglądania — dopiero zmiany Slota oraz przesunięcie 17-letniego Rio Ngumohy z lewego skrzydła na prawe przyniosły efekty.

Mimo to fatalne pierwsze 45 minut było krokiem wstecz i wpisuje się w niepokojący trend. Liverpool zdobył w meczach ligowych zaledwie pięć bramek przed 40. minutą, z czego tylko jedną od czasu wrześniowego zwycięstwa nad Evertonem. Dla standardów Anfield to niewiele, bowiem publiczność oczekuje widowiska.

Co więcej, to najniższy wynik w całej Premier League w tym sezonie, ex aequo z zamykającym tabelę Wolverhampton. W poprzednim sezonie Liverpool w analogicznym okresie — po 27 kolejkach — miał na koncie 24 gole zdobyte przed 40 minutą.

Poszukiwania rozwiązania problemu ospałych początków są już dawno spóźnione, zwłaszcza że Slot wielokrotnie mówił o tym, jak napięty terminarz wpływa na niektórych nowych zawodników klubu i przyczynia się do tracenia bramek w końcówkach spotkań.

To jeden z wskaźników, który nie uległ poprawie w ostatnich 20 meczach — czego dowodem są punkty stracone w doliczonym czasie gry przeciwko Leeds United, Fulham, Bournemouth oraz Manchester City.

Liverpool miał pecha z kontuzjami — szczególnie w przypadku Alexandra Isaka, który złamał nogę właśnie wtedy, gdy zaczynał odzyskiwać skuteczność. Jednak nie powinniśmy się oszukiwać. Wyniki w tym sezonie nie mogą być określanie wyłącznie mianem pechowych.

Gdy były dyrektor ds. badań, Ian Graham, analizował ostatni sezon pracy Jürgena Kloppa w Borussii Dortmund (2014/15) przed jego zatrudnieniem na Anfield, wyliczył, że drużyna zdobyła o 16 punktów mniej, niż „zasługiwała”, biorąc pod uwagę przebieg meczów. Typowa różnica między rzeczywistą liczbą punktów a oczekiwaną w 38-kolejkowym sezonie wynosi plus minus osiem.

Według oczekiwanej tabeli Premier League, opracowanej przez Opta, Liverpool zajmuje piąte, a nie szóste miejsce — choć nadal z dorobkiem 45 punktów. Model przewiduje również, że zespół Slota ma 47,1 proc. szans na zakończenie sezonu w pierwszej czwórce, choć nawet to może nie być konieczne, ponieważ Premier League niemal na pewno ponownie otrzyma piąte miejsce premiowane awansem do Ligi Mistrzów.

Biorąc pod uwagę wszystko, czego Slot doświadczył — śmierć Diogo Joty w lipcu ubiegłego roku, spadek formy kluczowych zawodników, kontuzje, proces wprowadzania nowych piłkarzy oraz ostrą krytykę — przetrwanie tego, co sam określił jako najtrudniejszy sezon w swojej karierze trenerskiej, byłoby znaczącym osiągnięciem.

Holender przyznał już, że jego przyszłość nie będzie zależała wyłącznie od kwalifikacji do Ligi Mistrzów, lecz że dyrektor sportowy Richard Hughes dokona oceny zarówno wyników zespołu i poszczególnych zawodników, jak i innych wskaźników.

Od poprzedniego meczu z West Hamem widać wyraźnie, że Slot stara się zaznaczyć swój autorytet w drużynie. Przykładem była decyzja o posadzeniu na ławce Mohameda Salaha, co zapoczątkowało serię wydarzeń prowadzących do emocjonalnej wypowiedzi Egipcjanina i dalszych podziałów.

W niektórych obszarach widać postęp, ale przed Liverpoolem wciąż pozostaje wiele pracy do wykonania.

Paul Joyce

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności