Silva po spotkaniu na Anfield
Marco Silva nie był zadowolony z gry Fulham w pierwszej połowie na Anfield, gdzie dwa szybko zdobyte gole zapewniły Liverpoolowi trzy punkty.
Skuteczne wykończenia Rio Ngumohy i Mohameda Salaha jeszcze przed przerwą okazały się decydujące, choć Whites po zmianie stron zaprezentowali się znacznie lepiej.
– Tak, to prawda – mecz rozstrzygnął się w pięć minut – powiedział Silva. – Moim zdaniem wszystko zostało rozstrzygnięte w pierwszej połowie, kiedy nasze podejście nie było wystarczająco agresywne – zarówno z piłką, jak i bez niej.
– W niektórych momentach zbyt łatwo pozwalaliśmy Liverpoolowi budować akcje, brakowało nam odpowiedniej agresji bez piłki. To dlatego tworzyli sytuacje i przez większość pierwszej połowy kontrolowali przebieg meczu.
– Dobrym przykładem jest pierwszy gol – długie zagranie od bramkarza, sposób, w jaki wygrali pojedynek powietrzny, brak komunikacji między dwoma naszymi zawodnikami, pierwsze dotknięcie Salaha i przejęcie drugiej piłki, zanim Rio świetnie wykończył akcję.
– To pokazuje, jakie było nasze podejście w tej pierwszej połowie – niewystarczająco agresywne jak na poziom Premier League i jak na mecz, który chcieliśmy i mieliśmy ambicję wygrać.
– Druga połowa była zupełnie inna – pod względem podejścia i agresji, z piłką i bez niej. Wiem, że Liverpool prowadził, ale sposób, w jaki odzyskiwaliśmy piłkę wysoko, nasza intensywność i liczba stworzonych sytuacji były dużo lepsze.
– Oczywiście zabrakło nam bezwzględności, bo jedna bramka mogła całkowicie zmienić obraz meczu – także na stadionie i po stronie rywala. Mieliśmy świetną okazję Emile’a i gdyby ją wykorzystał, spotkanie prawdopodobnie potoczyłoby się inaczej.
– Próbowaliśmy zdobyć gola na 2:1, ale zabrakło nam konkretów. Liverpool w pierwszej połowie wykorzystał swoje szanse i to miało ogromny wpływ na mecz.
– Nasze prawdziwe oblicze jako zespołu to zdecydowanie druga połowa, a nie pierwsza. Jeśli chcemy wygrywać i walczyć o nasze cele, musimy grać znacznie bliżej tego, co pokazaliśmy po przerwie, niż tego, co zaprezentowaliśmy przed nią.

Komentarze (0)