Konate blisko podpisania nowego kontraktu
Ibou Konate, którego obecna umowa wygasa tego lata, prowadzi rozmowy z klubem w sprawie przedłużenia kontraktu i wygląda na to, że strony są bardzo blisko porozumienia.
Impasy w negocjacjach doprowadziły do rosnących spekulacji na temat jego przyszłości, ale teraz spodziewa się, że zostanie w klubie po przełomie w rozmowach.
- Od dłuższego czasu rozmawiamy z klubem i jesteśmy blisko porozumienia — powiedział dziennikarzom po niedzielnym zwycięstwie 2:1 nad rywalem, Everton FC.
- Myślę, że wszyscy chcieli tego jak najdłużej, ale jesteśmy na dobrej drodze. Na pewno jest duża szansa, że będę tu w przyszłym sezonie. Zawsze tego chciałem.
- Mam wyjątkową relację nie tylko z kibicami, ale z każdą osobą pracującą w Liverpoolu. To niesamowity zespół, niesamowita rodzina. Ten klub znaczy dla mnie bardzo wiele.
Zapytany, dlaczego proces trwał tak długo, Konaté dodał: - To są negocjacje. Z Virgilem i Salahem w zeszłym sezonie było dokładnie tak samo. Myślę, że podpisali kontrakty w kwietniu i być może tak właśnie klub chce to robić.
Konaté, który rozegrał 178 meczów dla klubu od momentu transferu za 36 milionów funtów z RB Leipzig w 2021 roku, uważa, że Liverpool wróci do walki o trofea w przyszłym sezonie po przejściowej kampanii zespołu prowadzonego przez Arne Slot oraz planowanych letnich odejściach Mohamed Salah i Andy Robertson.
- Legendarnych zawodników zabraknie, a potem przyjdzie nasza kolej, by przejąć odpowiedzialność — powiedział. - Potrzebuję też pomocy wszystkich. Nie mogę zrobić tego sam.
- To był słaby sezon jak na standardy Liverpoolu. Jeśli skończymy tylko w TOP 4, nie będziemy szczęśliwi, na pewno. W przyszłym sezonie musimy dać z siebie wszystko, żeby osiągnąć coś dobrego.
Konaté miał problemy z formą w pierwszej części sezonu i w styczniu udał się na urlop ze względów rodzinnych po śmierci ojca. Wrócił wcześniej, niż planowano, aby pomóc drużynie, a jego występy w drugiej połowie sezonu znacznie się poprawiły.
- To był trudny rok, bo wydarzyło się wiele rzeczy i myślę, że gdyby wszyscy dokładnie wiedzieli, co się ze mną działo, mogliby zrozumieć wiele rzeczy — jakie poświęcenia poniosłem dla tego klubu — dodał.
- Teraz skupiam się na końcówce sezonu i na tym, żebyśmy zakwalifikowali się do Ligi Mistrzów. Później znajdziemy czas, by porozmawiać o tym sezonie, bo będzie to ważna część mojej historii. Z jednej strony smutna, ale z drugiej bardzo cenna, gdy będę o tym opowiadał moim przyszłym dzieciom i wszystkim kibicom tego klubu.
Rozsądna decyzja i wzmocnienie kadry
Pozostanie Ibrahima Konaté w Liverpool FC wydaje się logicznym rozwiązaniem dla wszystkich stron po długiej i przeciągającej się sadze kontraktowej.
Na początku tego miesiąca „The Athletic” informował, że wiele źródeł powiązanych z szatnią spodziewa się, iż środkowy obrońca ostatecznie podpisze nową umowę.
Liverpool od początku chciał go zatrzymać, ale nie za wszelką cenę. Istniała wyraźna różnica między tym, ile klub był gotów mu zaoferować, a jego oczekiwaniami finansowymi.
Po tym, jak Real Madryt wycofał swoje zainteresowanie Konaté jeszcze przed świętami, a potrzeby Bayernu zmalały w lutym, gdy Dayot Upamecano przedłużył kontrakt, coraz trudniej było wskazać inny czołowy europejski klub, do którego 26-letni obrońca mógłby dołączyć tego lata.
Konaté ma za sobą trudny sezon w Liverpoolu, ale nadal jest podstawowym wyborem obok Virgil van Dijk i pozostaje popularnym członkiem zespołu prowadzonego przez Arne Slota.
Próba jego zastąpienia tego lata byłaby znacznie droższa niż przedłużenie jego kontraktu na lepszych warunkach. Biorąc pod uwagę przyjście Jeremy'ego Jacqueta z Stade Rennais FC oraz powrót młodego środkowego obrońcy Giovanniego Leoniego po poważnej kontuzji kolana, oznacza to, że Liverpool ma solidnie obsadzoną pozycję środkowego obrońcy — nawet jeśli Joe Gomez odejdzie.
Przy innych priorytetach transferowych do załatwienia tego lata, brak konieczności łatania luki po ewentualnym odejściu Konaté to zdecydowanie pozytywna wiadomość.
James Pearce

Komentarze (2)
Setki milionów na pojedynczych piłkarzy, ogromne pensje na średniaków takich jak Konate, to nie skończy się dobrze.
Kwestia setek milionów na transfery to też chore. Chociaż byłoby całkiem normalne, gdybyśmy tą sumę rozłożyli na 4 poprzednie okienka...