Liverpoolowi nie udało się zastąpić Luisa Diaza
Mądrość po fakcie to wspaniała rzecz, każdy jest ekspertem w przewidywaniu tego, co powinno się wydarzyć długo po pierwotnych wydarzeniach. Tak było w przypadku niektórych kibiców Liverpoolu po odejściu Luisa Diaza zeszłego lata.
Ponieważ The Reds mieli w tym sezonie problemy ze znalezieniem imponującego zawodnika na lewej flance, widok Kolumbijczyka przedzierającego się przez obronę Paris Saint-Germain we wtorek wieczorem z pewnością rozgniewałby wspomnianych kibiców. I to bardzo.
Diaz wywalczył rzut karny i strzelił gola, w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów.
Stąd ponowny krzyk oburzenia na decyzję Liverpoolu o zezwoleniu Diazowi na odejście w zeszłym roku za 65 milionów funtów. Prawda jest taka, że napastnik od dawna był otwarty na odejście, a ponieważ The Reds - którzy uzgodnili już umowy z trzydziestolatkami Virgilem van Dijkiem i Mohamedem Salahem - nie robili postępów w negocjacjach kontraktowych z Diazem. Oferta klubu z Bundesligi, za zawodnika zbliżającego się do 29. urodzin, była po prostu zbyt korzystna, by ją odrzucić.
Jednak mądre decyzje biznesowe nie zawsze idą w parze z dobrymi decyzjami piłkarskimi. A skoro nie ma wątpliwości, że strata Liverpoolu była w dużej mierze zyskiem Bayernu, władze Anfield mogą być zmuszone do dokładniejszego rozważenia takich sytuacji w przyszłości.
Mimo to tęsknota części kibiców Liverpoolu za Diazem jest nieco dziwna, biorąc pod uwagę, że niecałe dwa lata temu kibice chcieli pozbyć się skrzydłowego ze względu na, jak postrzegali, zbyt małą liczbę goli i asyst.
Rok później Diaz miał udział w 20 golach w 36 meczach Premier League, przyczyniając się do zdobycia przez The Reds 20. mistrzostwa, chociaż przez ponad jedną trzecią sezonu nie występował wyłącznie na lewym skrzydle, lecz na pozycji środkowego napastnika.
Jeśli jest jakaś cecha, której Liverpoolowi brakowało po odejściu Diaza, to jego szybkość i odciążenia defensywy lub umiejętność rozpoczęcia kontrataku. W tym sezonie The Reds po prostu nie byli w stanie wystarczająco szybko poruszać się po boisku, co w konsekwencji odbiło się negatywnie zarówno na defensywie, jak i linii ataku.
Bez wątpienia Liverpool będzie o tym myślał tego lata, gdy będzie oceniał skład linii ataku, z której odejdzie Salah, a wraz z nim potencjalnie Federico Chiesa. W rezultacie znaczna część przyszłego sezonu będzie musiała obejść się bez kontuzjowanego Hugo Ekitike.
Chociaż skrzydłowy Rio Ngumoha może liczyć na znacznie więcej minut, Liverpool będzie uważał, aby nie nakładać na 17-latka zbyt dużego obciążenia.
Cody Gakpo ponownie może liczyć na odegranie ważnej roli, niezależnie od tego, czy zagra na lewej, czy w środku pola, ale brakuje mu naturalnych atrybutów, których brakuje The Reds. Potrzeba jednej lub dwóch świeżych twarzy, stąd silne powiązania z Yanem Diomande z RB Lipsk. Inni są obecnie oceniani.
Oczywiście, niektórzy kibice The Reds, oglądając festyn bramkowy na Parc des Princes, mieli inne powody do żalu.
Khvicha Kvaratskhelia, od dawna łączony z Liverpoolem, rozwinął się na jednego z najlepszych skrzydłowych na świecie, natomiast Michael Olise zaprezentował się tak znakomicie, że cena, jaką żądał za swojego zawodnika Bayern, niewątpliwie wzrosła poza możliwości niemal każdego klubu.
Minął prawie rok, a Liverpool wciąż nie znalazł odpowiedniego następcy Diaza. Znalezienie kogoś takiego będzie priorytetem dla zespołu rekrutacyjnego w nadchodzącym oknie transferowym.
Ian Doyle

Komentarze (3)