Slot po meczu z Arsenalem
W czwartek wieczorem The Reds zremisowali z Arsenalem na wyjeździe i przedłużyli swoją serię meczów bez porażki do 10 we wszystkich rozgrywkach.
Conor Bradley, który został zniesiony z boiska na noszach z powodu kontuzji odniesionej w doliczonym czasie gry, był bliski zdobycia bramki lecz trafił w poprzeczkę w pierwszej połowie spotkania.
Oto co miał do powiedzenia Arne Slot mediom po meczu..
Czy był zadowolony z wyniku i występu...
Zdecydowanie grą. Do pewnego stopnia również wynikiem, ponieważ Arsenal rozgrywa świetny sezon w kraju, a także w Europie, więc wiesz, jak trudno jest osiągnąć pozytywny wynik przeciwko nim, nie mówiąc już o wygranej. Dlatego do pewnego stopnia jesteś zadowolony z wyniku. Myślę, że w pierwszej połowie mieli znacznie więcej posiadania piłki niż my, chociaż w niektórych momentach meczu widać było już, jak dobrze potrafimy rozgrywać piłkę od tyłu i ile razy mogliśmy ominąć ich linie pomocy. Ale to oni byli bardziej dominujący na boisku, kilka razy byli bardzo groźni po prawej stronie z [Jurrienem] Timberem i [Bukayo] Saką, ale to prowadziło do niewiele więcej niż dośrodkowań.
W drugiej połowie, myślę, że broniliśmy się trochę lepiej, co utrudniło im dominację tak, jak w pierwszej połowie, a my byliśmy jeszcze lepsi w posiadaniu piłki lub robiliśmy podobne rzeczy, jak w pierwszej połowie, aby dominować. Ale biorąc pod uwagę całe to posiadanie piłki, a to nie jest nic nowego dla kogoś, kto śledzi Liverpool, liczy się na więcej okazji do strzelenia gola. Wiele razy byliśmy bardzo blisko, [ale] strzały i podejmowanie decyzji były błędne. Po prostu nie na tyle, żeby strzelić gola.
Czy jego zdaniem „można zaakceptować, że Gabriel Martinelli popchnął Bradleya, gdy ten był kontuzjowany”...
Dostałem to samo pytanie przed chwilą. Nie znam Gabriela Martinelliego, ale sprawia wrażenie miłego faceta. Myślę, że problem z nim polega - i to jest problem w ogóle w piłce nożnej - na tym, że tak dużo czasu marnuje się, a zawodnicy udają kontuzje pod koniec meczu lub w jego trakcie, że czasami można się zdenerwować, gdy chce się strzelić gola, a myśli się, że ten zawodnik kradnie czas.
Nie mogę wymagać od Gabriela Martinellego w 94. minucie, kiedy jest tak nabuzowany, żeby zrozumiał, że gra z Liverpoolem. Graliśmy z West Hamem United i [Lucas] Paqueta robi wszystko, żeby dostać drugą żółtą kartkę, a moi zawodnicy robią wszystko, aby powstrzymać go. Nie można oczekiwać od Martinellego, żeby myślał tak jasno w 94. minucie. Jestem w stu procentach pewien, że gdyby wiedział, jaki to uraz, nigdy by tego nie zrobił.
Ale to nie wygląda dobrze, jeśli ma kontuzję, której się obawiamy, oczywiście. Ale piłka nożna, marnowanie czasu, nurkowanie doprowadziło do sytuacji, w której zawodnicy myślą w 94. minucie, że prawdopodobnie to się powtórzy. Ponieważ widziałem to przeciwko nam tak wiele razy w tym sezonie, rozumiem, że Martinelli mógł również uznać to za stratę czasu i nie mógł pomyśleć: „To jest Liverpool, oni tak nie robią”.
O skali urazu Bradleya...
Jeszcze nie wiem, ale nie wyglądało to najlepiej, jeśli trzeba opuścić boisko na noszach. Kiedy obejrzymy nagranie, oboje pomyślimy to samo, ale musimy poczekać na skany, jeśli jest aż tak źle. A może zagra w poniedziałek - miejmy nadzieję.
Czy różnica w liczbie zawodników na ławce rezerwowych obu drużyn odzwierciedla „miejsce, w którym aktualnie znajdują się drużyny”…
Myślę, że są inne kwestie do omówienia niż obecna sytuacja obu drużyn na ławce rezerwowych. Myślę, że dzisiaj pokazaliśmy - i nie po raz pierwszy, nawiasem mówiąc, w tym sezonie - że w ważnych meczach jesteśmy w stanie rywalizować z każdym innym zespołem i mieliśmy dobre wyniki w meczach z prawie każdym dużym zespołem, z którym graliśmy, z wyjątkiem Manchesteru City, gdzie oczywiście było oczywiste, że strzeliliśmy gola na 1:1, ale jedynymi, którzy tego nie zauważyli, byli sędzia i VAR.
To był jedyny mecz, który przegraliśmy 0:3. We wszystkich innych meczach, które moim zdaniem pokazaliśmy - u siebie z Arsenalem, na wyjeździe z Arsenalem - możemy rywalizować z każdym innym zespołem. Pytanie brzmi, dlaczego więc tracimy 14 punktów? Dla mnie to również oczywiste - bo tak bardzo walczymy z drużynami które bronią własnego pola karnego przez większość spotkania. Jak wszyscy wiecie, siedząc tutaj, różnica bramkowa między nami a nimi w stałych fragmentach gry wynosi 20 bramek. Ale powtórzę, w obu meczach pokazaliśmy, że obie drużyny są bardzo silne i bardzo konkurencyjne. Wygraliśmy dzięki rzutowi wolnemu na Anfield, dzisiaj nie było takiej sytuacji, dlatego mecz zakończył się wynikiem 0:0.
Czy dokonał jakichś zmian taktycznych w przerwie meczu…
Nie, jak powiedziałem, myślę, że sposób, w jaki naciskaliśmy na ich dwóch środkowych obrońców i numer 6, był lepszy w drugiej połowie niż w pierwszej. Dlatego mogliśmy szybciej odzyskać piłkę w drugiej połowie niż w pierwszej. Nie mogli podchodzić tak blisko naszego pola karnego jak w pierwszej połowie, ale może najważniejsze było to, że mieliśmy piłkę przez długi czas, a kiedy ją wykopywali, mogliśmy ją odzyskać i wrócić do gry. Ale trzeba też pochwalić Arsenal za sposób, w jaki bronili swojego pola karnego - myślę, że oddaliśmy pięć, sześć lub siedem strzałów, głównie Dominika Szoboszlaia, a on ma dobry strzał. I jeden strzał, który myślałem, że wpadnie, ale potem oczywiście Gabriel [Magalhaes] zablokował go. Są dobrzy w tak wielu aspektach, w tym w obronie w polu karnym, że trudno jest przeciwko nim osiągnąć korzystny wynik, ale nam się to udało.
O tym, co może wykorzystać po „dobrym występie”…
Jestem trochę zaskoczony, że ludzie uważają to za dobry występ, bo kiedy mamy 60-70% posiadania piłki w meczach z innymi drużynami, ludzie uważają to za nudne, a teraz to dobry występ. Ale znowu ledwo stworzyliśmy okazje i teraz mówimy: „Co za występ”. Tacy właśnie jesteśmy - potrafimy dominować w posiadaniu piłki, wiemy, jak budować akcję, ale oczywiście mamy problemy w kilku kwestiach. Stałe fragmenty gry to jeden z nich, dominacja w ostatniej tercji boiska, znalezienie odpowiedniego podania i odpowiedniego wykonania, to coś, czego wciąż brakuje i dlatego ciężko pracujemy każdego dnia.
Tak naprawdę dobrze radziliśmy sobie z posiadaniem piłki, ale dla mnie nie różniło się to aż tak bardzo od gry z Leeds u siebie czy z Fulham na wyjeździe, gdzie również dominowaliśmy w posiadaniu piłki. Ale potem ludzie denerwują się, że te drużyny nie są tak potężne jak Arsenal, więc to nie wystarczy, z czym całkowicie się zgadzam, nawiasem mówiąc, bo chciałbym, żebyśmy też stwarzali więcej okazji.

Komentarze (17)
Z drugiej strony przy braku 3 podstawowych atakujących nie powinny dziwić problemy z przodu, a i tak byliśmy bliżej strzelenia bramki niż Arsenal.
Aktualnie problemem jest brak napastników, a brakowało niewiele, żeby wcisnąć gola (poprzeczka Bradleya, niedokładnie podanie Frimponga do Wirtza w polu karnym). We wcześniejszych meczach był też brak obrony i środka pola :)
Tak jak napisałeś gravenberch zagrał dobrze . A jak śpd gra dobrze to cała drużyna może rozwijać skrzydła. Dla mnie to jest najważniejsza pozycja na boisku. Dlatego dziwi mnie brak jakiegokolwiek wartościowego zastępstwa.
Po meczu jest pewien niedosyt.
Zupełnie niewidoczny i bezpłciowy Cody Gakpo.
Ale betonowy Slot widzi chyba inny mecz niż my.
Aż prosiło się o wprowadzenie w drugiej połowie Rio Ngumoha.
Ale Beton wystawia swoich rodaków. Tylko, że Cody Gakpo zupełnie bezużyteczny.