Gerrard: To nie do zaakceptowania
Chociaż Steven Gerrard był wczoraj na City Ground, a nie na Anfield, to jego rozczarowanie kolejną stratą punktów przez Liverpool było zauważalne. Remis 1:1 z Burnley sprawił, że The Reds zostali pierwszymi obrońcami tytułu mistrzowskiego, którzy nie pokonali u siebie żadnego z beniaminków.
Wynik ten wydłużył co prawda serię Liverpoolu bez porażki we wszystkich rozgrywkach do 12 meczów, z czego 10 w lidze, ale powodów do świętowania było niewiele, a frustracja kibiców była wyraźnie słyszalna po końcowym gwizdku.
Gerrard, nie miał jak usłyszeć gwizdów, jakie miały miejsce na Anfield, ale wypowiadając się jako ekspert dla TNT Sports przy okazji starcia Arsenalu z Nottingham Forest, jasno dał do zrozumienia, że wynik ten jest „nie do zaakceptowania”.
Choć 45-latek przyznał, że Arne Slot będzie musiał stawić czoła „masie krytyki”, nadal twierdzi, że „zasługuje on na uznanie” za powstrzymanie niechlubnej serii wyników, jakimi było dziewięć porażek w 12 meczach.
Teraz szczytem ambicji The Reds w Premier League wydaje się dążenie do zajęcia miejsca w pierwszej czwórce. Obecnie są na czwartej lokacie z przewagą jednego punktu nad Manchesterem United, dwóch nad Chelsea i trzech nad Brentfordem i Sunderlandem.
- Z całym szacunkiem, ale remis z Burnley u siebie jest nie do zaakceptowania. Mimo, że Liverpool ma teraz najdłuższą serię bez porażki, to remisy z takimi zespołami jak Leeds i Burnley u siebie, są nie do przyjęcia.
- Na menedżera znów spadnie mnóstwo krytyki. Ale zasługuje na uznanie. Kiedy ostatnio o tym rozmawialiśmy, zapytałeś mnie, czy zespół jest w kryzysie, a ja odpowiedziałem, że nie sądzę, żeby tak było, ponieważ czułem, że ten menedżer jest w stanie poprawić sytuację i ją ustabilizować.
- Podniósł drużynę ze środka tabeli z powrotem na pozycję gwarantującą Ligę Mistrzów. Myślę, że to będzie priorytet dla niego i drużyny - minimum pierwsza czwórka w tym sezonie, ale to w niczym nie uchroni go od krytyki.

Komentarze (0)