MAR
Olympique Marsylia
Champions League
21.01.2026
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 1515

Coraz większa presja na Slocie


Przeciętny sezon Liverpoolu zaliczył kolejny niepokojący zwrot.

Mistrzowie Premier League prowadzeni przez Arne Slota co prawda przedłużyli serię meczów bez porażki do 12 spotkań we wszystkich rozgrywkach, jednak nie ma wątpliwości, że remis 1:1 u siebie z walczącym o utrzymanie Burnley oznacza stratę dwóch punktów.

Bramka Floriana Wirtza z pierwszej połowy powinna być fundamentem pod zwycięstwo Liverpoolu w wyścigu o awans do Ligi Mistrzów, ale gol Marcusa Edwardsa w 65. minucie dał gościom w pełni zasłużony punkt.

Andy Jones z The Athletic przeanalizował najważniejsze wątki meczu na Anfield.

Jak bardzo szkodliwy był ten wynik?

Anfield bardzo wyraźnie dało poznać swoje nastroje.

„Attack, attack, attack” – skandowali kibice na The Kop, gdy Liverpool szukał bramki na wagę zwycięstwa, ale był to bardziej wyraz frustracji niż dopingu.

Liverpool stworzył sytuacje, lecz nie potrafił zdobyć zwycięskiego gola przeciwko nisko notowanemu Burnley, co zwiększyło presję na Arne Slocie. Seria 12 meczów bez porażki trwa, ale jest to passa, która rozczarowuje.



Niezadowolenie w ostatnich tygodniach wynikało z wolnego tempa gry w ataku, braku kreatywności i niewielkiej liczby klarownych okazji. Tym razem Liverpool stworzył ich sporo, lecz nie potrafił ich wykorzystać.

Choć były zwycięstwa z Brighton & Hove Albion i Wolverhampton Wanderers, Liverpool zremisował ze wszystkimi trzema beniaminkami. Nadal zajmuje czwarte miejsce w tabeli, ale to kolejny mecz, który zespół Slota powinien wygrać – a nie wygrał.

Liverpool po raz pierwszy od sezonu 1980/81 nie wygrał żadnego z trzech domowych spotkań ligowych z beniaminkami.

Skąd wzięła się taka niedokładność Liverpoolu?

W minutach poprzedzających wyrównującą bramkę Burnley dało się wyczuć, że gol wisi w powietrzu.

Intensywność Liverpoolu spadła, a zachęcone tym Burnley podkręciło tempo i zaczęło dominować.
Jednym z motywów przewodnich sezonu Liverpoolu jest nieumiejętność kontrolowania prowadzenia. Często zdarzało się to przy dwubramkowej przewadze, lecz gdy prowadzenie wynosi tylko jednego gola, każda chwila niedokładności ma poważniejsze konsekwencje.

Burnley potrafiło utrzymać się przy piłce na połowie Liverpoolu, a gospodarze mieli ogromne problemy z wyjściem spod pressingu. Kulminacją była przegrana pojedynku przez Jeremie’ego Frimponga przy bocznej linii i – po kilku podaniach – potężny strzał Marcusa Edwardsa, który pokonał Alissona Beckera. Akcja była płynna, a Liverpool wyglądał na kompletnie bezradny.



Kilka minut wcześniej Milos Kerkez zawahał się, gdy Burnley odebrało piłkę wysoko. Ibrahima Konaté zdołał przeciąć dośrodkowanie Edwardsa, ale i tak potrzebna była interwencja Alissona, by piłka nie wpadła do siatki.

To kolejny sygnał, że rywale bezlitośnie wykorzystują spadek koncentracji Liverpoolu. „The Reds” ciągle przekonują się o tym na własnej skórze, ale nie wyciągają wniosków.

Jak ocenić dziwny tydzień Szoboszlaia?

To był tydzień pełen wzlotów i upadków dla Dominika Szoboszlaia.

Zaczął się świetnie – od potężnego strzału z 25 metrów, którym otworzył wynik meczu z Barnsley w Pucharze Anglii. Chwilę później przyszło jednak załamanie, gdy jego zagranie piętą przed własną bramką pozwoliło rywalom wrócić do meczu. Trener przeciwników, Conor Hourihane, nazwał to „brakiem szacunku”, a Szoboszlai przeprosił kolegów z drużyny.

Przeciwko Burnley znów oglądaliśmy mieszankę dobrego i złego. Po faulu Florentino Luisa na Codym Gakpo tuż po pół godzinie gry Liverpool otrzymał rzut karny, który Węgier wziął na siebie pod nieobecność Mohameda Salaha – tak jak wcześniej w wygranym 1:0 meczu z Interem.

Tym razem jednak efekt był inny. Szoboszlai uderzył zbyt mocno i piłka z hukiem odbiła się od poprzeczki.



Jeśli jest ktoś w kadrze Liverpoolu, komu można wybaczyć kilka słabszych momentów, to właśnie Szoboszlai – przez większość sezonu był wyróżniającą się postacią zespołu. Jednak przy odrabiającym straty Burnley w drugiej połowie, ten niewykorzystany karny okazał się kosztowny.

I jeśli były jakiekolwiek wątpliwości, czy po powrocie z Pucharu Narodów Afryki Salah odzyska obowiązki egzekutora rzutów karnych, to teraz raczej już ich nie ma.

Jak układała się współpraca Wirtza z Ekitike?

Jednym z największych pozytywów zwycięstwa z Barnsley była rosnąca chemia między Hugo Ekitike a Florianem Wirtzem – obaj strzelili gole i asystowali sobie nawzajem po wejściu z ławki.

Problemy Liverpoolu w ofensywie podczas 11-meczowej serii bez porażki były szeroko opisywane, lecz przeciwko Burnley ten duet ponownie pokazał, że to oni robią różnicę w drużynie Arne Slota.

Obaj mieli udział w bramce otwierającej wynik. Ekitike odebrał piłkę Kyle’owi Walkerowi, minął Axela Tuanzebe i wszedł w pole karne. Jego strzał z ostrego kąta obronił Martin Dúbravka, ale Curtis Jones dopadł do dobitki i wyłożył piłkę Wirtzowi, który uderzeniem w bliższy górny róg zdobył gola.



Wirtz rozpoczął mecz na prawej stronie ofensywnego trio, lecz miał dużą swobodę schodzenia do środka. Przed nim Ekitike dobrze pełnił rolę środkowego napastnika i umiejętnie współpracował z partnerami.

Ich współpraca była szczególnie widoczna w 21. minucie, gdy Wirtz posłał precyzyjne, długie podanie w kierunku Ekitike, który przesunął się na lewą stronę. Napastnik przyjął piłkę, ruszył w stronę pola karnego i zmusił Dúbravke do interwencji.

Ekitike znacznie szybciej zaaklimatyzował się w Premier League niż Wirtz, lecz jego kolega z letniego transferu szybko go dogania. Obaj coraz wyraźniej pokazują, jak kluczowi będą dla realizacji celów Liverpoolu w tym sezonie.

Andy Jones
Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (13)

Sebix93 18.01.2026 12:46 #
Xabi to jedyny lek na łysinę, która się pojawiła w Liverpoolu.
Owen89 18.01.2026 12:49 #
Panie Slocie, już jest po robocie
Ralf088 18.01.2026 12:51 #
Na pewno Slot zapisze się w historii klubu, tu nie ma wątpliwości, bo trenerzy którzy zdobywają mistrzostwo na pewno są w historii zapamiętani. Ale nasz kryzys nie trwa, miesiąc czy dwa, ale my gramy słabo praktycznie od dwumeczu z PSG, to tylko dlatego że mieliśmy sporą przewagę punktową i to że Arsenal i City sami sobie podkładali nogi, to nasze straty punktów nie sprawiły że nagle trzęśliśmy się o mistrzostwo Anglii. Slot tego już nie podniesie, i tutaj nie chodzi nawet o to że jest słabym trenerem, ale wydaję mi się że sami piłkarze już mu na tyle nie ufają że nagle oddadzą wszystko żeby iść za trenerem. Potrzeba jest zmian, dużo się piszę o Alonso, ale taki Xabi to będzie pewnie rozmawiał czy z City czy z United, i jakiś wpływ na pewno ma to że grał u nas, ale czy to będzie decydujące - w to wątpie. Rozmowy już powinny trwać, bo Guehi czy Semenyo też wiele wskazywało jako potencjalnych naszych nowych nabytków, a gdzie grają każdy wie. W Slota już nie wierzę, on tego już nie podniesie, ale zmiany powinny już nastąpić, jeżeli chcemy uratować ten sezon i skończyć przynajmniej w TOP 4. Poczekamy na decyzję, no ale uważam że zarząd już pokazał że nie jest taki chętny na zmiany, i Slota raczej zobaczymy do końca sezonu na trenerskiej ławce.
Czerwony_Liverpooczyk 18.01.2026 12:53 #
Brać Alonso bo Tottenham ostrzy sobie zęby na niego
szadol 18.01.2026 13:09 #
Po sezonie odchodzi Glasner z Crystal i jest jeszcze Alonso.Co do Gakpho to wczoraj nie grał przecież słabo i wywalczył 11.Swoja droga Sobo zamiast uderzyć spokojnie, to wali z całej siły,więc tak musiało wyglądać.Jeżeli teraz by zwolnili slota, to wiadomo, że tylko Alonso.Po sezonie mogą rozważać jeszcze Glasnera.
Ralf088 18.01.2026 13:18 #
Daj spokój z Glasnerem, chłop to trener na zespoły typu Fulham, Crystal Palace czy Bournemouth a nie na Liverpool...
Czerwony_Liverpooczyk 18.01.2026 13:50 #
Tu Cię popieram Ralf .
Piotrek1978 18.01.2026 13:41 #
Bez obrażania Slota, bo jednak mistrzostwo z nami zdobył:

Prawda jest taka, że styl i wyniki klubu są nieadekwatne do klasy naszych zawodników.

Wniosek:
Praca w LFC to za duże buty dla Slota.

Niech odejdzie dla dobra klubu i dobra swojego.

Powodzenia w innym klubie!
MaxiKing 18.01.2026 14:28 #
Slot zdobył tytuł „rękami” Kloppa.
kuczq 18.01.2026 13:50 #
Nie widzę dużych szans, że zakończy sezon w lfc. Obstawiam, że najpóźniej do kwietnia go nie będzie. Też dużo zależy od Alonso
Luki123408 18.01.2026 14:02 #
Patrząc na ostatnie zwolnienia trenerów united,Chelsea ,real no to dziwne ze łysy jeszcze jest u nas,nikt mistrzostwa mu nie odbierze i chwała mu za to ale w tym sezonie to kryminał ,miejmy nadzieję że real zwolnieniem Alonso przyspieszy koniec Arne
HUN 18.01.2026 14:11 #
Im szybciej odejdzie Szrot tym lepiej dla całego Liverpoolu , on nie ma umiejętności i haryzmy w prowadzeniu zespołu z górnej półki a o taktyce nie ma zielonego pojęcia co widać w meczach nawet z drużynami które walczą o uniknięcie spadku.
MaxiKing 18.01.2026 14:28 #
Jego już nie powinno być w listopadzie.

Pozostałe aktualności