MAR
Olympique Marsylia
Champions League
21.01.2026
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 1509

Reakcje prasy na remis z Burnley


Przedstawiamy reakcję brytyjskich mediów na domowy remis Liverpoolu 1:1 z Burnley w Premier League w sobotnie popołudnie.

Kolejny remis, który smakował jak porażka. Liverpool nie dał wielu powodów do radości, notując 12. mecz bez porażki, remisując 1:1 z walczącym o utrzymanie Burnley na Anfield w sobotnie popołudnie.

Po tym jak Dominik Szoboszlai nie wykorzystał rzutu karnego, Florian Wirtz wyprowadził The Reds na prowadzenie. Mistrzowie zmarnowali jednak serię okazji, a Burnley doprowadziło do remisu dzięki bramce Marcusa Edwardsa w połowie drugiej połowy.

To było kolejne frustrujące popołudnie, a oto jak zareagowała na nie prasa...

Paul Joyce zauważył na łamach The Times, że Liverpool przez większość spotkania grał całkiem dobrze - tyle że nikt nie chce o tym pamiętać.

- Nadchodzi dzień - obiecał Arne Slot - kiedy wszystko w końcu zaskoczy w jego Liverpoolu

- Na razie jednak mamy do czynienia z kolejnym aktem autosabotażu, frustracji i kosztownego gubienia punktów.

- Jeśli kiedykolwiek jakiś mecz miał uosabiać to, co okazuje się wyjątkowo udręczającym sezonem, to był to właśnie ten - Slot, trener Liverpoolu, patrzył, jak jego zespół seryjnie marnuje dogodne okazje, w tym rzut karny Dominika Szoboszlaia, by następnie dostać prosto w szczękę bolesnym ciosem.

- Dobrze wykończony gol Marcusa Edwardsa dla Burnley padł tuż po tym, jak goście stworzyli kolejną znakomitą sytuację - Liverpool słono zapłacił za krótki fragment gry, w którym niewytłumaczalnie oddał kontrolę. Na tym poziomie to wszystko, czego potrzeba, by pojawiły się żal i wzajemne pretensje.

- Wśród szumu oczekiwań niewiele znaczyło to, że przez pewien czas był to faktycznie jeden z bardziej atrakcyjnych występów Liverpoolu w ostatnim czasie - choć trzeba przyznać, że poprzeczka została zawieszona nisko.

Andy Hunter był podobnego zdania w The Guardian.

- Emocjonalny werdykt Anfield po kolejnym przygnębiającym wyniku przybrał formę gwizdów.

- Rozsądnie Arne Slot nie próbował z nimi polemizować. Trener Liverpoolu dostał przeciwko Burnley niemal wszystko, czego chciał - zwłaszcza więcej kreatywności i więcej sytuacji - ale brak dobicia zagrożonego spadkiem rywala, który strzelił gola po jedynym celnym strzale, przyniósł dobrze znane męki.

- Liverpool oddał 32 strzały na bramkę Martina Dúbravki, w tym jeden z rzutu karnego, z czego 11 było celnych. Dwa zostały wybite z linii przez obrońcę Burnley, Bashira Humphreysa.

- Slot domagał się dominacji w posiadaniu piłki, by przełożyła się ona na więcej okazji - i w pewnym sensie tak się stało. Trafił jednak tylko Florian Wirtz, a mistrzowie zanotowali czwarty z rzędu remis w Premier League, gdy Marcus Edwards nagrodził lepszą grę Burnley po przerwie efektownym wyrównaniem. Kolejne niewykorzystane szanse Liverpoolu sprawiły, że po ostatnim gwizdku stadion wypełniła fala potępienia.

Lewis Steele z Daily Mail postawił na bardziej dramatyczną narrację i uważa, że Liverpool w tej chwili niemal się kompromituje.

- Wersja optymistyczna mówi, że to już 12 meczów bez porażki, ale wersja pesymistyczna jest taka, że ta seria jest nijaka, bezbarwna i pełna słabości, bo po raz kolejny roztrwonili komfortową sytuację. 

- Przynajmniej The Reds pozostali wierni Dry January - to czwarty remis z rzędu od początku roku. Bezbramkowy remis z Arsenalem był budujący, ale stracone punkty z Leeds, Fulham i Burnley były na granicy kompromitacji, zwłaszcza gdy spojrzeć na te trzy mecze łącznie.

Tymczasem Paul Gorst z Echo uważa, że Liverpool popełnił błąd, dopuszczając do walki o Ligę Mistrzów tak pogrążony w problemach zespół jak Manchester United.

- Ich miejsce w czołowej czwórce powinno być w zasadzie zabezpieczone już w tym miesiącu, ale remisy z Leeds United, Fulham, liderem ligi Arsenalem i teraz zagrożonym spadkiem Burnley sprawiają, że odradzający się Manchester United - który wcześniej w pełni zasłużenie pokonał Manchester City 2:0 - może uwierzyć, że jest w stanie dopaść swojego odwiecznego rywala.

- Jak frustrujące byłoby odebranie miejsca w top four przez United, którzy przez lata byli pogrążeni w chaosie?

- Prawdopodobnie do elitarnej europejskiej rywalizacji awansuje pięć zespołów, ale to w żaden sposób nie jest teraz balsamem na rany dla kibiców, którzy po końcowym gwizdku tego remisu 1:1 dali wyraz swojej frustracji w bardzo dosadny sposób. Slot przynajmniej przyznał, że rozumie ich niezadowolenie.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności