BOU
Bournemouth
Premier League
24.01.2026
18:30
LIV
Liverpool
 
Osób online 807

Analiza meczu na Stade Velodrome


Po zwycięstwie nad Marsylią we Francji, Liverpool znajduje się w bardzo komfortowym położeniu, by zapewnić sobie miejsce w pierwszej ósemce fazy ligowej Ligi Mistrzów.

Mohamed Salah wrócił do wyjściowego składu po Pucharze Narodów Afryki, jednak to sprytnie rozegrany rzut wolny autorstwa Dominika Szoboszlaia otworzył wynik spotkania.

Gdy mecz zbliżał się do przerwy, Węgier podszedł do stałego fragmentu gry tuż sprzed pola karnego i płaskim uderzeniem posłał piłkę pod podskakującym murem Marsylii. Tym razem bardzo zabrakło zawodnika leżącego za murem. W drugiej połowie samobójcze trafienie po składnej akcji skrzydłem Jeremiego Frimponga podwyższyło prowadzenie, a w końcówce spotkania Cody Gakpo ustalił wynik na 3:0.

Ten rezultat sprawił, że Liverpool znajduje się się w pierwszej ósemce (która awansuje do fazy pucharowej bez konieczności gry w barażach) na jedną kolejkę przed końcem.

Andy Jones i Tim Spiers analizują najważniejsze wątki tego spotkania.

Czy rzut wolny Szoboszlaia – spryt, czy szczęśliwa pomyłka?

Mohamed Salah, Alexis Mac Allister i Florian Wirtz. Cała trójka przymierzała się do potencjalnego wykonania stałego fragmentu, jednak ostatecznie to Dominik Szoboszlai został wyznaczony do wykonania rzutu wolnego. 

Szoboszlai już wcześniej w tym sezonie popisał się umiejętnościami przy stałych fragmentach gry z dystansu, gdy w sierpniu zdobył cudowną bramkę przeciwko Arsenalowi. Węgierski pomocnik tym razem obrał jednak zupełnie inne podejście.

Marsylia zdecydowała się nie ustawiać leżącego zawodnika za murem. I nie da się ukryć, że drogo ją to kosztowało. To coś, co Szoboszlai najpewniej zauważył.

Nie było to nieczyste uderzenie – przeciwnie, jego delikatny strzał wyglądał na w pełni zaplanowany. Choć zdecydował się na ryzykowne, niskie uderzenie po ziemi, reakcja kolegów z drużyny, w tym Mac Allistera, sugeruje, że plan został wykonany perfekcyjnie.

Reprezentant Węgier znany jest z potężnego strzału, co niedawno ponownie udowodnił. Zdobył efektowną bramkę z 25 metrów przeciwko Barnsley, a chwilę później omal nie złamał poprzeczki przy niewykorzystanym rzucie karnym w meczu z Burnley.

Zastrzeżenia można kierować w stronę bramkarza Marsylii, Gerónimo Rulliego, który co prawda sięgnął piłki, lecz nie zdołał uchronić swojej drużyny przed utratą gola.

Trafienie dało Liverpoolowi zasłużone prowadzenie do przerwy. Nie jest też zaskoczeniem, że zdobył go jeden z wyróżniających się zawodników zespołu w tym sezonie.

Andy Jones

Jak zaprezentował się Mohamed Salah po powrocie z PNA?

Wydaje się, że od momentu, gdy ostatni raz widzieliśmy Salaha w koszulce Liverpoolu, minęło bardzo dużo czasu.

Miało to miejsce konkretnie 13 grudnia, przeciwko Brighton na Anfield – na koniec dość spokojnego tygodnia, w którym niewiele się działo.

Jak radzili sobie Salah i Liverpool w czasie rozłąki? Liverpool rozegrał siedem meczów i pozostał niepokonany, choć aż cztery z nich zakończyły się remisami. Zespół zmagał się też z brakiem kreatywności – czego dzięki Salahowi być może udałoby się uniknąć, wyciągając więcej z ostatecznie zremisowanych spotkań z Burnley i Leeds.

Podczas Pucharu Narodów Afryki, trwających dla niego w sumie 26 dni, Salah zagrał w barwach Egiptu sześć meczów (co najmniej 90 minut w każdym). W 570 minut zdobył cztery gole. Jego reprezentacja przegrała ostatecznie w meczu o trzecie miejsce z Nigerią. Wynik starcia rozgrywanego w Casablance musiał rozstrzygnąć konkurs jedenastek.

Czy jego występ w wyjściowym składzie był zaskoczeniem? I tak, i nie. Arne Slot mógł chcieć wprowadzić Salaha stopniowo, ale przy zmęczonej kadrze, osłabionej brakiem kilku ofensywnych zawodników – Alexandra Isaka i Federico Chiesy – Liverpool z niecierpliwością czekał na jego powrót, nawet jeśli przed wyjazdem do Maroka nie strzelił gola w sześciu kolejnych meczach.

A jak wypadł w tym spotkaniu?

Jak można było się spodziewać po dłuższej przerwie, jego rytm gry był nieco zaburzony – brakowało mu zgrania z kolegami z zespołu, a momentami wyglądał na nieco zardzewiałego (strzał głową obok bramki z kilku metrów, co prawda z pozycji spalonej, dobrze to ilustrował, podobnie jak chwila zawahania, gdy mógł uderzyć przy minimalnie wysuniętym bramkarzu Marsylii).

Zmarnowana sytuacja sam na sam pod koniec meczu podsumowała rozczarowujący wieczór. Czasami zbyt długo przetrzymywał piłkę, innym razem koledzy z zespołu sprawiali wrażenie niechętnych do kierowania swoich zagrań właśnie do niego.

Salah miał jednak kilka przebłysków, które przykuwały uwagę. Piękne, techniczne podanie do Hugo Ekitike (napastnik był na spalonym) było jednym z pozytywnych momentów, ale ogólnie był to dość nierówny powrót do gry. Po miesiącu intensywnego turniejowego futbolu, zakończonego zaledwie cztery dni wcześniej, być może należało się tego spodziewać.

Tim Spiers

Co do powiedzenia miał Arne Slot?

W trakcie pomeczowej konferencji prasowej Slot powiedział:

– Remis u siebie z Burnley nie jest standardem tego klubu. Ale stworzyliśmy przeciwko Burnley trzy-cztery sytuacje więcej niż dziś. Przeciwko Burnley strzeliliśmy jednego gola, dziś trzy.

–  Stworzyliśmy dziś wiele okazji. Przeciwko Arsenalowi zagraliśmy bardzo dobry mecz. Tak samo przeciwko Burnley. I dziś również. Ale to zupełnie inny rodzaj spotkania, bo w takim meczu liczy się dyscyplina taktyczna, taktyka... wszystko ma znaczenie. Natomiast gdy grasz przeciwko nisko ustawionej defensywie, nie musisz robić odprawy, jak wyprowadzać piłkę od tyłu. Masz ją 25 metrów od bramki.

Mówiłem to już 15 razy, ale słyszałem, jak Pep (Guardiola) mówił o znaczeniu zawodników, którzy dominują w pojedynkach 1 na 1. Może kiedy on to mówi, ludzie przykładają do tego większą wagę.

O powrocie Salaha Slot dodał:

– Pomaga to, że jest z nami od dawna i zna kolegów z drużyny. To wiele mówi o jego profesjonalizmie, że po miesiącu spędzonym z inną drużyną jest na tyle dobrze przygotowany fizycznie, by dziś zagrać 90 minut. Był blisko zdobycia bramki. Zazwyczaj z takiej sytuacji strzela gola, ale nie zaszkodziło nam to, bo zdobyliśmy trzy. Ogólnie było dobrze.

Tim Spiers oraz Andy Jones

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Analiza meczu na Stade Velodrome (0)
23.01.2026 03:47, Kubahos, The Athletic
Zmarł ojciec Ibou Konaté (2)
23.01.2026 00:22, AirCanada, Liverpool Echo
Reakcje prasy na wygraną z Marsylią (0)
22.01.2026 19:12, Wiktoria18, Liverpool Echo
Gerrard: Slot musi przestać o tym mówić (1)
22.01.2026 18:44, Bartolino, liverpool.com
Timothy Weah: Liverpool był lepszy (0)
22.01.2026 18:06, MaksKon, liverpool.com
Frimpong: Wszystko poszło po naszej myśli (0)
22.01.2026 16:25, Ad9am_, liverpoolfc.com