Jones: Ciężko nam było się z tym pogodzić
Curtis Jones przyznał, że całej drużynie ciężko było pogodzić się z remisem po ostatnim gwizdku sędziego w niedzielnym pojedynku z Fulham.
The Reds musieli gonić wynik na Craven Cottage, kiedy do siatki Alissona w pierwszej połowie trafił Harry Wilson.
Po zmianie stron do remisu doprowadził Florian Wirtz. W czwartej minucie doliczonego czasu gry gola z bliskiej odległości zdobył Cody Gakpo i wydawało się, że goście zainkasują komplet oczek w stolicy.
W samej końcówce pięknym strzałem z dystansu popisał się jednak Harrison Reed i mecz zakończył się wynikiem 2:2.
- W pierwszej połowie częściej byliśmy w posiadaniu piłki, staraliśmy się przenosić grę na połowę Fulham, stwarzać sytuacje pod ich bramką, lecz tak naprawdę średnio nam to wychodziło - powiedział Jones.
- W przerwie tłumaczyliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić więcej serca i zaangażowania na boisku. Myślę, że widać było postęp w grze drużyny po zmianie stron. Udało nam się odrobić wynik, w końcu wyjść na prowadzenie, a potem Fulham strzelili takiego gola. Ciężko to zaakceptować.
- Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, więc strata punktów w takich okolicznościach jest bolesna dla zespołu. Uważam, że pod każdym względem zagraliśmy lepiej, niż w meczu z Leeds na Anfield. Zawsze wychodzimy na boisko z zamiarem wywalczenia kompletu punktów. Ubolewamy nad tym, że po raz kolejny musimy obejść się smakiem. Nie ma znaczenia, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe i z jakim przeciwnikiem. Celem Liverpoolu w każdym spotkaniu jest walka o komplet punktów - kontynuował Curtis.
- Trener trochę zmienił moją rolę w zespole. Wcześniej grałem, jako ósemka, a teraz funkcjonowałem bardziej na pozycji skrzydłowego, czy dziesiątki. W tym sezonie występowałem już również w roli prawego obrońcy, defensywnego pomocnika, czy fałszywego napastnika. Dopóki jestem na boisku i mogę w jakikolwiek sposób pomóc zespołowi, staram się dać z siebie absolutne maksimum.
- Przed nami mecz z Arsenalem, który będzie niezwykle ważny, zresztą, jak każde spotkanie w Premier League. Kanonierzy są w świetnej formie w tym sezonie, a ich lokata w tabeli nie jest dziełem przypadku. Wygraliśmy z nimi na początku rozgrywek na Anfield, więc z pewnością pałają rządzą rewanżu. Pojedziemy do Londynu z wiarę w dobry wynik i powalczymy o zwycięstwo - podsumował wychowanek the Reds.

Komentarze (1)
A co, gdyby tak trenerzy w tym czasie wymyślili jakieś rozwiązanie taktyczne, zamiast oszukiwać siebie, że to problem zaangażowania.