LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 930

Johnson: Brak trofeów Iraoli nie jest problemem


Czy brak trofeów Andoniego Iraoli stanowi problem dla klubu wielkości Liverpoolu? Jeden z ich byłych obrońców uważa, że ​​nie.

Jednym ze znaków zapytania wokół decyzji Liverpoolu o zatrudnieniu Andoniego Iraoli na początku tego miesiąca był brak trofeów w CV nowego trenera.

Poza Superpucharem Cypru – odpowiednikiem Tarczy Wspólnoty – zdobytym w 2018 roku podczas gry w AEK Larnaka, Iraola nigdy nie poprowadził żadnej ze swoich czterech poprzednich drużyn na ścieżkę obfitującą w puchary.

Jürgen Klopp, oczywiście, dwukrotnie wygrał Bundesligę, a także zdobył Puchar Niemiec podczas siedmiu lat gry w Borussii Dortmund.

Jego następca, Arne Slot, przybył do Merseyside po zdobyciu Eredivisie z Feyenoordem w 2023 roku, a następnie Pucharu Holandii w kolejnym roku.

Czy więc dla klubu wielkości Liverpoolu stanowi to problem?

- Sukcesu nie da się zawsze mierzyć tym samym wspólnym mianownikiem – mówi były obrońca Reds, Glen Johnson, w rozmowie z ECHO.

- Wiesz, sukcesy w klubach typu Manchester City, Liverpool i Arsenal to trofea.

- Ale jeśli bierzesz klub, który przez ostatnie kilka lat wchodził i wypadał z Premier League i tylko dopiero w ostatnim czasie nim dłużej przebywał, a potem doprowadzasz go na skraj kwalifikacji do Ligi Mistrzów, to trzeba to uznać za sukces, biorąc pod uwagę wielkość klubu.

Od sezonu 2016/17 pięciu różnych trenerów zdobyło mistrzostwo Premier League: Antonio Conte (Chelsea), Pep Guardiola (Manchester City), Klopp i Slot w Liverpoolu oraz obecny mistrz Mikel Arteta z Arsenalem. Tylko jeden z nich zdobył mistrzostwo więcej niż raz, Guardiola.

Klopp, chwała jego zasługom, miałby o wiele trofeów w angielskiej piłce nożnej, gdyby nie fakt, że ich bilans 97 i 92 punktów został przebity o jeden punkt przez jedne z najlepszych drużyn w historii Premier League pod wodzą Guardioli.

Jednocześnie sukcesy Slota i Artety rok po roku dodały świeżości jeśli chodzi o rozgrywki Premier League, a odejście legendarnego Guardioli z Etihad Stadium powinno naprawdę otworzyć drogę do zwycięstwa.

W nadchodzącym sezonie zapanuje powiew świeżości w City, Liverpoolu, Chelsea, a nawet do pewnego stopnia w Manchesterze United, zaczynają oni od nowa z nowymi twarzami w ławce trenerskiej.

Uważa się, że Enzo Maresca jest bliski zastąpienia Guardioli, a Xabi Alonso obejmie Chelsea, starając się naprawić trudny okres, jaki londyńczycy przeżyli w minionym sezonie.

W międzyczasie Michael Carrick rozpocznie swój pierwszy pełny sezon w United, a Iraola będzie musiał posunąć sprawy do przodu na Anfield, po bolesnym sezonie pełnym problemów.

- Na razie jestem optymistycznie nastawiony. Myślę, że styl jego gry i sposób, w jaki ustawia drużynę, jestem pewien, że będzie musiał się zmienić, ale z lepszym składem i lepszymi zawodnikami [Liverpool się poprawi - dop. red.] - powiedział Johnson, który rozegrał 200 meczów dla The Reds w latach 2009-2014.

- Jestem pewien, że on też będzie miał inne pomysły. Jeśli więc uda mu się sprawić, by jego drużyna grała tak, jak Bournemouth, konsekwentnie, a teraz robi się to z lepszymi zawodnikami, oczywiście bez obrazy dla Bournemouth, ale jeśli robi się to z lepszą grupą zawodników, to dla mnie może to być tylko pozytywne.

Określenie „sukcesu” po prostu jako liczby zdobytych trofeów może być prymitywnym miernikiem w dzisiejszych czasach, gdzie superkluby, często wspierane niewiarygodnym bogactwem, głównie gromadzą puchary pod koniec sezonu.

W ostatniej dekadzie, poza Chelsea, Liverpoolem, Manchesterem City, Manchesterem United i Arsenalem, tylko Crystal Palace i Leicester City zdobyły Puchar Anglii, a Newcastle United sprzeciwiło się temu trendowi w 2025 roku, zdobywając Puchar Ligi.

Spośród ostatnich 30 trofeów zdobytych w Premier League, Pucharze Anglii i Pucharze Ligi, tylko osiem klubów świętowało zwycięstwo – Palace, Leicester i Newcastle, będąc nieproszonymi gośćmi w grupie zdominowanej przez City, Arsenal, Liverpool, Manchester United i Chelsea.

Coraz wyraźniej widać, że największe trofea zdobywają „największe” kluby.

Dlatego też kalibrację „sukcesu”, szczególnie w przypadku klubów o mniejszych przychodach, należy oceniać inaczej, i tak jest w przypadku Liverpoolu, który z uwagą przyglądał się osiągnięciom Iraoli w Bournemouth.

Czerwoni byli szczególnie pod wrażeniem jego rozwoju młodych napastników i agresywnego stylu gry. W najnowszych wynikach finansowych, opublikowanych na początku tego roku, przychody Bournemouth wyniosły 181,7 mln funtów za okres rozliczeniowy kończący się w czerwcu 2025 roku. Dla porównania, przychody Liverpoolu wyniosły 703 mln funtów. W zeszłym sezonie „The Cherries” zajęli jedno miejsce za „The Reds” w Premier League.

Z najmniejszym stadionem w Premier League, liczącym 12 357 kibiców, Iraola dokonał w zeszłym sezonie małego cudu, zwłaszcza biorąc pod uwagę gotowość klubu do oddania swoich najlepszych gwiazd, takich jak Dean Huijsen, Antoine Semenyo i Milos Kerkez w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

- Tę ideę „sukcesu” należy oceniać na podstawie… „Możliwości klubu w tamtym czasie i tego, co jest realne” – mówi Johnson.

- Mają jeden z najmniejszych stadionów w lidze, więc tracą tam wiele dochodów, co negatywnie wpływa na ich zdolność do konkurowania.

- Myślę więc, że Iraola wykonał świetną robotę.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności